Mit ewolucyjnego wyścigu zbrojeń

Swego czasu wdałem się w dyskusję na temat interakcji drapieżnik ofiara. Jeden z moich dyskutantów dokonał poniższego stwierdzenia, co sprowokowało mnie do bardziej szczegółowego przyjrzenia się hipotezie wchodzącej w zakres szeroko pojętego ewolucjonizmu neodarwinowskiego. Chodzi o tzw. „ewolucyjny wyścig zbrojeń”. Mój dyskutant stwierdził:
 
„(…)Tu się kończy nauka a zaczyna ideologia typu: accentuate the positive. Jeśli ktoś nazywa „współpracą” każdą interakcję między mieszkańcami jednego ekosystemu, np. relację drapieżnik/ofiara, tylko dlatego, że taki wyścig zbrojeń może na pędzać ewolucję obojga, to chciałbym wiedzieć, dlaczego antylopa ścigana przez lwicę tak szybko ucieka od tej współpracy”
 
Można by też zapytać: dlaczego nie ucieka coraz szybciej. Dawkins pisząc kiedyś o ‚ewolucji drzew w lesie sosnowym’ i ujmując wszystko w kontekście hipotezy ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’ napisał, że drzewa walcząc o światło stają się coraz wyższe. Napisał, że można ten ‚ewolucyjny wyścig  zbrojeń’ przyrównać do przekrzykujących się ludzi, którzy w końcu osiągają maksimum możliwości wokalnych, jeżeli chodzi o wysokość decybeli, i zaczynają krzyczeć z tą samą częstotliwością. Przenosząc tą ‚analogię’ na grunt poszczególnych drzew w lesie Richard Dawkins stwierdził, że drzewa osiągają pewne maksimum i ‚wyścig zbrojeń w ich ewolucji’  kończy  się po osiągnięciu pewnego optymalnego wzrostu   przez drzewa. Wszystkie drzewa zaczynają niejako ‚krzyczeć z tą samą siłą’ i już dalej nie konkurują zwiększając rozmiary-Dawkins twierdzi ponadto, że dalszy wzrost jest już, z nie wymienionych przez niego powodów, niemożliwy. Należy ustalić, gdzie właściwie leżą granice dla takiego ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’, to znaczy, jakie są granice genetyczne i fenotypowe ograniczające dalszą ewolucję, niż ta, którą ewolucjoniści uważają za  ‚optymalną’ dla poszczególnych gatunków zwierząt wchodzących w interakcje drapieżnik/ofiara.                                                            Richard Dawkins
 
Takie granice genetyczne i morfologiczne zdają się występować powszechnie i między innymi dlatego ewolucjoniści byli zmuszeni dla wyjaśnienia tego faktu wymyślić kolejną hipotezę, która się nazywa „strategie ewolucyjnie stabilne”. Przecież należało jakoś uzasadnić powszechną stagnację, jeżeli chodzi o możliwość ewoluowania gatunków, obserwowaną zresztą już w zapisie kopalnym. Nawiązując do metafory Richarda Dawkinsa wezmy najpierw dla przykładu pod lupę sosny z jego metafory. Jaką maksymalną wysokość mogą osiągnąć sosny i dlaczego podczas ‚swojego ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’ niektóre z nich nie zwyciężają z innymi sosnami w wyścigu po światło, jak i inne zasoby nie stając się tak wysokie i wielkie, jak np. sekwoje?
 
Dlaczego podczas rzekomego ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’ niektóre sosny nie wybijają się na prowadzenie i nie stają się tak duże, jak np. sekwoje?
 
 
 
 
                                                    Człowiek na tle sekwoi.
 
 
Dlaczego w populacji sosen zdają się istnieć jakieś wewnętrzne ograniczenia, które nie pozwalają sosnom wyjść poza dopuszczalne ograniczenia morfologiczne w tym ‚ewolucyjnym wyścigu zbrojeń’? Strategia ewolucyjnie stabilna w przypadku zastosowania jej do relacji drapieżnik/ofiara odwołuje się w swojej filozofii do hipotezy selekcji stabilizującej. Głosi ona, że organizmy w pewnych warunkach nie będą ewoluować, a fenotypy skrajne będą usuwane przez selekcję naturalną. Nie sposób tutaj omówić każdego gatunku, ponieważ być może  w przypadku każdej takiej interakcji drapieżnik/ofiara należałoby stosować odmienne kryteria, więc zajmę się  tutaj standardowym/szkolnym przykładem takiej interakcji. Chodzi o relacje gepard/ antylopa.
 
Powyżej ilustracja zaczerpnięta z jednego z podręczników dla wyższych klas gimnazjalnych oraz dla początkowych klas licealnych. Hipotezę ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’ przedstawia się małoletnim uczniom, jako dowiedziony fakt, zamiast prezentować wnioski uczciwie i bestronnie, wnioski które można  (oględnie mówiąc) kwestionować. O takie nauczanie ewolucjonizmu w szkołach państwowych wojują ateistyczni neodarwiniści. Nie mamy tutaj do czynienia ze zwykła nierzetelnością, ale wręcz ze zwykłym i świadomym wprowadzaniem w błąd.
 
 
 
 Spoglądając z punktu widzenia hipotezy ewolucyjnej, w przypadku omawianych wcześniej sosen selekcja zdaje się usuwać fenotypu skrajne. Tak samo się dzieje w przypadku relacji gepard/antylopa. Można zadać więc pytanie: dlaczego gepardy nie ewoluują w bardziej sprawne gepardy, a antylopy w bardziej sprawne antylopy, tylko osiągając pewne optimum jeden, jak i drugi gatunek stoi w miejscu, jeżeli chodzi o jego cechy morfologiczne, wydajność w roli drapieżnika, jak i ofiary?
Dlaczego ich strategie są tak ‚ewolucyjnie stabilne’ i żaden z tych organizmów nie wychyla się poza te optimum? Gdzie tkwią granice dla ich morfologii, w genach? W ograniczeniach fenotypowych (anatomicznych), w interakcjach ze środowiskiem? Na tego typu pytaniami będę zastanawiał się w niniejszym artykule. A swoje główne rozważania skupię na biologii i możliwościach gepardów, ponieważ mnie nie satysfakcjonują odpowiedzi typu: „tak jest, bo tak jest”. Mnie zadowalają odpowiedzi, które niosą jakieś poznawcze treści: „tak jest, ponieważ przyczyna danego zjawiska leży tutaj i tutaj”. Wracając do moich wątpliwości postawie ponownie pytania następującej treści:
Dlaczego antylopy nie stają się coraz bardziej długonogie, a przy tym smukłe i lekkie, większe i szybsze, zdolne do większej obrony? Dlaczego gepardy nie stają się większe, silniejsze i szybsze? Dlaczego jeden, jak i drugi gatunek nie poszerza zakresu swoich specjalizacji w tym ‚ewolucyjnym wyścigu zbrojeń’, skoro nie można doszukać się żadnych przyczyn, które uniemożliwiałyby im robienie takich ‚ewolucyjnych postępów’? Odpowiedz jest prosta i tą odpowiedz na przykładzie analizy biologii gepardów postaram się uzasadnić w niniejszym artykule. Odpowiedz ta brzmi: dlatego, ponieważ cała ta koncepcja ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’ ma się nijak do rzeczywistości. Faktem jest, że przewagę reprodukcyjną zdobywa bardziej sprawny gepard, lew czy sosna. Nie tłumaczy to jednak, w jaki sposób gepard stał się gepardem, lew lwem, a sosna sosną. Hipoteza ‚czerwonej królowej’ po pewnych istotnych modyfikacjach daje się dopasować do rzeczywistości. Gepardy, jako populacja biegną co sił, aby dogonić antylopę i wydać potomstwo oraz je wykarmić. W tej gonitwie jedne gepardy radzą sobie lepiej inne gorzej, ale zawsze możliwe jest osiągnięcie pewnego optimum i ani kroku dalej. A więc populacja gepardów (lwów, antylop, sosen) pędzi co sił, ale mimo to stoi w miejscu. Więc obserwowane zjawiska potwierdzają założenia o stałości gatunków,a raczej podstawowych rodzajów, nie zaś tezy o powstawaniu nowych planów budowy i rodzajów zwierząt i roślin na drodze ewolucji. Artykuł ten postanowiłem napisać, ponieważ jestem przekonany, że prawdziwą naukę powinno się uprawiać poprzez prezentowanie konkretnych modeli teoretycznych, a nie poetyckich metafor w stylu opowieści Richarda Dawkinsa. Takie działania, to żadna nauka, to najzwyklejsze w świecie bajkopisarstwo. Żeby jeszcze uczciwie prezentowano te fantazje, jako luzne założenia, ale one są szerokiej publiczności niefachowców przedstawione, jako dowiedzione fakty naukowe! A wszelką rzetelną krytykę tłumi się ukrywając trudności i szydząc z krytyków, zamiast zbijać ją rzetelnymi kontrargumentami.
Spoglądając z różnych punktów widzenia  i przeprowadzając wszelkie eksperymenty myślowe, nie sposób uzasadnić dlaczego gepard nie mógłby powiększyć zakresu swojej specjalizacji i swobodnie ewoluować ku szybszemu biegowi, większym rozmiarom, czy nabywaniu innych przydatnych instynktów. Przecież łatwo można wskazać na wiele korzyści wynikających z takich nowatorskich strategii. Gepard zyskałby na tym następujące korzyści:
Gepard mógłby poszerzyć zakres swojego menu. Gepardy, to z reguły zwierzęta wszystkożerne. W naturalnych warunkach poza szybkimi antylopami chętnie polują na wszystko, co ucieka: drobne gryzonie, zające, cielęta antylop gnu, czy nawet dorosłe i słabe osobniki tego gatunku. Prawdę mówiąc gepardy oszczędzają się i wybierają łatwiejszą zdobycz , ale nie dlatego, że nie mogłyby zabić zdobyczy większej, ale  ze względu na swoją anatomiczną delikatność i niebezpieczeństwo urazów. Łatwo można by to zmienić, gdyby gepardy stały się większe, masywniejsze i silniejsze. Kiedy gonią szybką antylopę rzeczywiście osiągają zawrotne, jak na ssaki prędkości około 100 km/h. Ale kiedy gonią gryzonia, czy ciele antylopy gnu wystarczy zwykły trucht. Więc gepard mógłby łatwo przekwalifikować się z szybkiego biegacza na większego, silniejszego  i jeszcze szybszego, lub wolniejszego biegacza. Tracenie na szybkości przy takiej adaptacji nie jest konieczne, ponieważ jeszcze nie tak dawno żyły na ziemi niemal trzy razy większe gepardy niż współcześnie żyjące, a jednak poza różnicami w rozmiarach nie odbiegały one anatomicznie od współczesnych gepardów. Wręcz przeciwnie kształt ich szkieletu pokazuje, że tak, jak i współczesne gepardy były one smukłymi i przystosowanymi do szybkiego biegu zwierzętami. Z ustaleń naukowców, którzy badają gepardy pod kątem prób zrozumiania przyczyn dlaczego gepardy biegają przeciętnie o 50% szybciej niż inne zwierzęta lądowe wynika, że te przyczyny są zależne głównie od specyficznej anatomii gepardów (specyficzny kąt nachylenia stawów, budowa kończyn i kręgosłupa, mała głowa). Gigatyczni krewniacy współczesnych gepardów nie odbiegali od nich swoją anatomią. Jedyne różnice tkwią w rozmiarach. Kiedy zwierzę jest większe może mieć bardziej flegmatyczne ruchy niż małe zwierzę, przynajmniej na oko. Pamiętajmy jednak, że trzy razy większy gepard niż współcześnie występujące podczas swojego biegu będzie podczas jednego kroku pokonywał trzy razy większą odległość niż trzy razy mniejszy gepard.Twierdzenie, że jakoby zwiększenie rozmiarów współczesnych gepardów skutkowałoby tym, że stałyby się one wolniejsze jest bez sensu. To tak, jakby mówić, że większy kangur musi być wolniejszy od mniejszego kangura. Większy kangur z równą łatwością pokonuje grawitację, co mniejszy kangur, ponieważ jest od tego mniejszego o wiele silniejszy. Wyobrazmy sobie, jakie korzyści dałby współczesnym gepardom powrót do takich rozmiarów, jakie miały gepardy, które żyły jeszcze w plejstocenie i były niemal trzy razy większe od współczesnych gepardów. Mogły by być szybsze i silniejsze. Nie można też powiedzieć, że taki wzrost rozmiarów ciała skutkowałby utratą zwrotności i sprytu. Jeżeli współczesny gepard potrafi złapać szybkiego zająca, biegnącego z szybkością 65/h,  którego strategia polega na zmylaniu przeciwnika poprzez nagłe zmienianie kierunków ucieczki, całkiem jak antylopy, na które polują głównie współczesne gepardy, to dlaczego trzy razy większy gepard nie miałby dogonić najszybszych antylop, na które dzisiaj głównie polują współczesne gepardy? Przy optymistycznym dla ewolucjonistów założeniu, że gigantyczne gepardy potrafiły biegać o tylko 50% szybciej niż współczesne gepardy, a najszybsze współczsne antylopy potrafią osiągnąć prędkość 80-90 km/h taki scenariusz jest jak najbardziej wiarogodny. Poza tym twierdzenie, że zwiększenie rozmiarów u współczesnych gepardów skutkowałoby zwolnieniem tempa biegu u tych kotów jest bezpodstawne jeszcze z innego powodu. Np. wspomniany zając potrafi biec z szybkością 65 km/h natomiast koń potrafi rozwinąć szybkość o 10 km/h większą. Ile razy większy jest koń od zająca? Jak widać nie ma tutaj żadnej reguły, a wszystko (jak wielokrotnie podkreśliłem) zależy od anatomii danego zwierzęcia, a nie od jego rozmiarów.
 
 
 
Porównanie rozmarów wymarłego geparda   Acinonyx pardinensis z rozmiarami geparda żyjącego współcześnie (Acinonyx jubatus)  . Anatomia wielkiego wymarłego geparda Acinonyx pardinensis, tak jak anatomia geparda współczesnego była przystosowana do szybkiego biegu. Twierdzenie czegoś przeciwnego, to nazywanie białego czarnym . ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Gepard#Ewolucja  Gepardy cechują się niezwykle małą różnorodnością genetyczną. Uważa się, że w czasie ostatniej epoki lodowej przeszły przez dłuższy okres rozmnażania wsobnego. (….) Wśród wymarłych gatunków są: Acinonyx pardinensis (z pliocenu), znacznie większy niż współczesne gepardy, odkryty w Europie, Indiach i Chinach; Acinonyx intermedius (z okresu środkowego plejstocenu), znaleziony na tym samym obszarze; oraz Miracinonyx inexpectatus, Miracinonyx studeri i Miracinonyx trumani (plejstocen), znalezione w Ameryce Północnej.)
 
 
 
 Poza tym zwiększenie rozmiarów i siły przez współczesne gepardy zaowocowałoby nie tylko tym, ,żeby mogły one polować na większą zwierzynę (poszerzyć menu), ale skuteczniej broniłyby się one przed swoimi naturalnymi wrogami. Populacja gepardów jest bardzo trzebiona przez lwy, lamparty i hieny, które zabijają znaczny odsetek ich młodych. Większe gepardy mogłyby się skutecznie bronić przed tymi agresorami.

Mawia się, że zagrożenie ze strony takich drapieżników, jak lamparty, lwy, czy hieny, które polują głównie nocą, wymusiło to, że gepardy polują wczesnym rankiem i wieczorem. Spotkałem się z opinią, że gepardy nie mogą z tego powodu zwiększyć rozmiarów ciała. Dlaczego? Jeden z moich oponentów stwierdził, że gepardy doznałyby przegrzania organizmu, gdyby zwiększyły rozmiary ciała i zaczęły szybciej biegać. Czy to prawda? Bynajmniej. Gepardy są wyjątkowo odporne na przegrzewanie. Ich fizjologia  umożliwia im oszczędną gospodarkę wodą i mimo podejmowania wielkich wysiłków wytrzymywanie bez picia wody nawet przez tydzień! Ponadto wczesnym rankiem i w nocy przeciętna temperatura w Afryce rzadko wynosi więcej niż 10 stopni C. Gepardy do niedawna żyły na Saharze, a tam temperatura w nocy spada nawet poniżej zera, wczesnym rankiem, gdy polują gepardy jest niewiele wyższa. Do niedawna gepardy żyły poza Afryką. Np. na terenach Indii, Iranu i Rosji, a na tych terenach temperatury wahają się od wysokich do bardzo niskich. Nie zawsze też gepardy polowały na tych terenach na tą samą zwierzynę, na którą polują w  Afryce i nie zawsze miały tych samych wrogów. Więc co stało na przeszkodzie w wyewoluowaniu bardziej skutecznych, dyskutowanych w niniejszym tekście przystosowań przez gepardy? Co im stoi na przeszkodzie teraz? Oswojone gepardy i wyszkolone na zwierzynę łowną przez indyjską szlachtę. W tym przypadku ‚szczuje się’ gepardem jelenia, który jest o wiele większym zwierzęciem niż gazele, na które z reguły polują afrykańskie gepardy.

Należy też zaznaczyć, że zasięg występowania wielkich wymarłych gepardów, takich jak Acinonyx intermedius miał szerokie granice. Występowały one na terenie dzisiejszych Chin, Indii, jak i Ameryki Północnej. Żyły jeszcze w pliocenie. Jak już wspomniano zakres występowania współczesnego gatunku geparda ma, lub miał do niedawna ten sam zasięg. Żyły one do niedawna zarówno w Indiach, Rosji, jak i w Ameryce Północnej, i jak wynika z zapisu kopalnego współwystępująca  z nimi fauna była podobna do tej, jaka występuje współcześnie na terenach, na jakich żyją, i na terenach, na których do niedawna żyły dzisiaj występujące gepardy. No i na koniec należy omówić dwa ostatnie argumenty przeciwników mojej koncepcji i obrońców hipotezy ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’. Gepardy znane są z tego, że nie ruszają padliny, lecz zjadają tylko te zwierzęta, które gonią, które przed nimi uciekają. Czy gepard mógłby się przekwalifikować w tym zakresie? A dlaczego nie? Czy behawior jest czymś, co nie może ewoluować? To jest twierdzenie z punktu widzenia ewolucjonisty wewnętrznie sprzeczne, ponieważ z punktu widzenia hipotezy ewolucyjnej wszelkie zachowania instynktowne wyewoluowały właśnie na drodze darwinowskiej ewolucji. Gepardy podczas polowania najpierw, jak wszystkie drapieżne koty, starają się podejść do ofiary jak najbliżej (przeważnie gepard czai się w ukryciu). Pózniej dopiero zaczyna się pogoń. Jak wspomniałem gepardy nie jedzą padliny, niemniej w niewoli nie polują, tylko muszą jeść co im się podaje. Więc nie widzę powodu, żeby gepardy nie mogły się przekwalifikować w tej materii. Współczesna populacja gepardów to zwierzęta chore genetycznie. Uważa się, że jakieś 10 000 lat temu przodkowie współczesnych gepardów przeszli przez wąskie gardło genetyczne, co zaowocowało homogenicznością i licznymi chorobami genetycznymi. Niektórzy uważają, że z tego głównie względu  w przypadku gepardów selekcja eliminuje fenotypy skrajne. To oczywiście nonsens, ponieważ dalej niż 10 000 lat temu żyły gepardy, i to niemal na całym świecie, i nie przeinaczały się w zwierzęta, które można by zaliczyć do innych rodzajów niż rodzaju, do ktorego należą wszystkie żywe, czy kopalne gepardy. Poza tym patrząc ewolucyjnie stan homozygotyczny sprzyja neodarwinowskiej ewolucji, ponieważ to wtedy rzekomo, w wyniku większego ciśnienia selekcyjnego na konkretne allele, w wyniku zwiększenia w populacji frekwencji alleli występujących w postaci homozygot recesywnych, powstają nowe allele tych samych genów (w wyniku mutacji). W przypadku tej hipotezy scenariusz jest taki: stan homozygotyczny oczyszcza populację ze szkodliwych alleli, co się czasami sprawdza, a w przypadku gepardów się nie sprawdziło. Następnie poprzez odpowiednie mutacje następuje powstawanie większej różnorodności genetycznej, co ma skutkować większą adaptabilnością (hipotetycznie wówczas zaczyna się sytuacja, kiedy selekcja ma na czym pracować), co się w przypadku gepardów, i nie tylko gepardów, nie sprawdziło. Wyselekcjonowanie odpowiednich genów przez dryf genetyczny zawsze skutkuje powstawaniem nowych odmian w obrębie danej populacji, ale po serii takich wąskich gardeł dalsza modyfikacja jest już niemożliwa. W tym przypadku następuje spadek różnorodności genetycznej i morfologicznej. W przypadku gepardów rzeczone wąskie gardło przyczyniło się (na zasadzie zmienności w występowaniu alleli) do wyselekcjonowania i ujednolicenia pewnej puli genów i dalsza modyfikacja jest już  niemożliwa.

Biorąc pod uwagę amunicję, jaką w niniejszym tekście wytoczyłem przeciwko poglądom zwolenników koncepcji ‚ewolucyjnego wyścigu zbrojeń’, a to jeszcze nie wszystko, co można by zaprezentować- wobec krytyki, jaką przeprowadziłem na podstawie ich standardowego/podręcznikowego przykładu geparda i antylopy, należy uczciwie przyznać, że tłumaczenie jakoby gepard nie mógł ewoluować w stronę bardziej korzystnego fenotypu ze względu na swoją wąską specjalizację między bajki należy włożyć. Biologia gepardów (jak i antylop, na które głównie polują) świadczy o tym, że nie są one wcale wysoce wyspecjalizowane, i patrząc ewolucyjnie mogłyby one swobodnie ewoluować w stronę fenotypów skrajnych, bardziej korzystnych dla nich ewolucyjnie. Fenotypów, które przekładałyby się na większy sukces reprodukcyjny. Niczego czego trzeba do zajścia takiej ewolucji teoretycznie nie brakuje. Jest odpowiednie ciśnienie mutacyjne, odpowiednia selekcja (gepardy mają wielu naturalnych wrogów), więc jedyne wytłumaczenie, jakiego mogą użyć ewolucjoniści musi polegać na postawieniu tezy, że nie pojawiły się odpowiednie mutacje. Należy jednak pamiętać, iż chcąc być konsekwentnym należy stwierdzić, że takie wnioskowanie musiałoby dotyczyć wszystkich organizmów na świecie (żywych i, co wynika z zapisu kopalnego, kopalnych).

Gepardy nie są tak wąsko wyspecjalizowane, jakby chcieli nam to wmówić ewolucjoniści. Wręcz przeciwnie, gepardy są szeroko wyspecjalizawane, a patrząc teoretycznie mają szerokie możliwości ewolucyjne. Więc dlaczego ich ewolucja stoi w miejscu?

 Dlaczego tak się  dzieje w przypadku gepardów, lwów, czy sosny itd…? Dlaczego obserwujemy stazę ewolucyjną, zamiast obserwować postępy ewolucyjne. Dlaczego w przypadku każdego podstawowego rodzaju ze wszystkich znanych organizmów występuje próg morfologiczny, poza który ewolucja już wykroczyć nie może? Dlatego, że istnieją naturalne granice dla możliwości takiej ewolucji. Są to powszechne granice, które trzymają w ryzach wszystko, co żyje.  Które nie pozwalają wychodzić organizmom poza granice wytyczone przez Projektanta różnorodności biologicznej. Granice te leżą u samych podstaw życia, w programach genetycznych, które wprawdzie umożliwiają ogromną różnorodność w łonach poszczególnych rodzajów stworzeń, ale nie dalej. Interakcje drapieżnik/ofiara stanowią jeden z najlepszych obserwowanych dowodów potwierdzających tą prawdę. A więc standardowe przykłady neodarwinowskiej ewolucji tak naprawdę świadczą na niekorzyść  hipotezy neodarwinowskiej. Neodarwiniści w żaden sposób nie potrafią wytłumaczyć na kanwie hipotezy ewolucyjnej tych zjawisk. Jedyna ich strategia, to tłumeinie rzetelnej krytyki i usilne próby odtłumaczania obserwowanych faktów przyrodniczych. Kolejny raz się okazuje, że neodarwinizm nie walczy z religią, tylko walczy empirią.

Stosując sztuczny dobór można wyselekcjonować geny kodujące pożądane cechy. Istnieją jednak granice takiej zmienności, o czym doskonale wiedzą hodowcy zajmujący się hodowlą zwierząt i uprawą roślin.

LEKTURA  UZUPEŁNIAJĄCA ORAZ ZRÓDŁA CYTATÓW I ILUSTRACJI.

Strategia stabilna ewolucyjnie
Wyścig zbrojeń (ewolucja)
Hipoteza Czerwonej Królowej
selekcja kierunkowa
Zapadka Mullera
Neodarwinizm
Mendelizm
Dryf genetyczny
Efekt wąskiego gardła
Heterozygota
Homozygota
Homozygota recesywna
Homozygota dominująca
 
Gepard
 
 Cheetah Giant or Acinonyx pardinensis
 
 
 http://prehistoricanimal.blogspot.com/2010/07/cheetah-giant-or-acinonyx-pardinensis.html
 
 
 
Autor:  BioSławek.

6 responses to “Mit ewolucyjnego wyścigu zbrojeń

  1. BioSławku podziwiam Ciebie za wytrwałość i wiedzę. Ten artykuł wyraznie pokazuje jaką ściemę walą w szkołach poważni nauczyciele.

    pozdrówki..

    • Witam i dziękuję,

      Jak to napisal Michael Behe: „zanim zaczniesz się zastanawiać dlaczego tylu uczonych wierzy w ewolucję, to najpierw zajrzyj do podręczników, z których się uczyli”. Studenci biologii pozwolili wmówić, że:

      -Im więcej faktów stojacych w konflikcie z hipotezą ewolucji, tym gorzej dla tych faktów.

      -Niewyjaśnialne na kanwie ewolucji zjawiska nie staniowią dowodów
      falsyfikujących hipotezę ewolucyjną.

      -Nawet jeżeli NIGDY nie uda się wyjaśnić tych zjawisk na kanwie teorii ewolucji, to i tak hipoteza ewolucyjna jest najlepszą z dostępnych na rynku idei naukowych.

      -Hipoteza ewolucyjna nie może być odrzucona, ponieważ jedyna alternatywa, to inteligetny projekt, więc hipoteza ewolucji mimo tego,że jest jedną wielką luką i zapchajdziurą musi być prawdziwa.

      (Bład logiczny polega tutaj na twierdzeniu,że nie mozna odrzucić
      ewolucjonizmu, bo nie ma lepszej hipotezy, więc mimo ewidetnej błędności tej hipotezy musi być ona podtrzymywana w oczach opinii publicznej tłumieniem rzetelnej krytyki. To nie prawda, ponieważ wiele zjawisk jest niewyjaśnionych, a mimo to nie stawia się na siłe hipotez alternatywnych. Np. 99,9 % w obrebie samej hipotezy ewolucyjnej.)

      WNIOSEK:

      Studenci biologii powinni przed podjęciem studiów merytorycznych przejść roczny obowiązkowy kurs, na którym nauczyliby się zasad logicznego myślenia i prawdziwej metodologii naukowej. Wówczas mit SAMOdziejstwa i neodarwinowski (czy raczej neomitomański) stał by się folklorem za życia jednego pokolenia uczonych! Wówczas każdy przyszły naukowiec zrozumialby, że hipotezy ewolucyjne nie mają problemów z religią, tylko z empirią się muszą zmagać!
      Z resztą nie wszyscy nauczyciele biologii akceptują NEOmitomański monopol, jaki na rynku idei naukowych przemocą wymusili zwolennicy SAMOdziejstwa. Takich ludzi się piętnuje i chce na siłe uczyć zasad hipotezy ewolucyjnej. No niestety ta budowla stoi jeszcze mocno, ale też mocno się chwieje. Ten biznes napędza ciężka kasa, jaką się czerpie z tego pseudonaukowego procederu, a gdzie pieniądz i żądza sławy gra pierwsze skrzypce, tam zawsze prędzej, czy pózniej’poleje się krew’. Profesorom od biologii ewolucyjnej nie jest na rękę opuścić ‚światynię nauki’ i przekwalifikować się na kierowców ciężarówek.

      http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033523&MID=%3Cj5d716%24o7r%241%40inews.gazeta.pl%3E

      http://stwarzanie.wordpress.com/2011/03/03/coraz-mniej-darwina-w-amerykanskich-szkolach/

      (…)

      „Większość nauczycieli biologii w szkołach średnich w USA nie podchodzi z entuzjazmem do nauczania biologii ewolucyjnej w klasach. Jest tak, mimo mającej 40 lat historii orzeczeń sądów, które uznawały nauczanie kreacjonizmu i inteligentnego projektu jako łamiącego konstytucję. Politologowie z Penn State twierdzą, że obowiązkowe kursy z biologii ewolucyjnej dla przyszłych nauczycieli, połączone z częstymi kursami odświeżającymi dla już nauczających,
      mogą częściowo zaradzić takiemu stanowi rzeczy.

      „Istnieje sporo danych naukowych sugerujących, że zwolennicy ewolucji, metody naukowej i racjonalizmu przegrywają bitwę o amerykańskie klasy szkolne.” Spostrzeżeniem tym podzielili się profesorowie politologii z Penn State, Micheal Berkman i Eric Plutzer, na łamach prestiżowego Science.”(…)Wg Berkmana i Plutzera, Stany Zjednoczone potrzebują lepiej wyszkolonych nauczycieli biologii, którzy będą śmiało promować wysokie standardy edukacji naukowej w swoich lokalnych społecznościach. Koledże i uniwersytety powinny wprowadzić obowiązkowe kursy z biologii ewolucyjnej dla przyszłych nauczycieli, oraz kursy odświeżające dla aktualnie nauczających(…).”

      dsf

      „Niektórzy wnoszą sprzeciw, że Boga używa się jako wygodnego wyjaśnienia, gdy nie daje się czegoś wytłumaczyć naukowo. Innymi słowy uważają, że nadludzki Projektant stał się dla wielu „Bogiem do łatania dziur”;, magicznym słowem rozstrzygającym wątpliwości. Ale o jakie „dziury” tu chodzi? Czy są to drobne, nieistotne luki w naszej wiedzy? Skądże! Chodzi o przepastne wyrwy nierzetelności widoczne w darwinizmie, o otchłanie niewiedzy w dziedzinie biologii, niemożliwe do zasypania teoriami ewolucjonistów. Mówiąc wprost – to zwolennicy ewolucji, opierający się na nieuzasadnionych twierdzeniach, uczynili z darwinizmu własnego „Boga do łatania dziur”.”

      Czasmi czytając pieniacze wynurzenia na temat merytorycznej krytyki Teorii Ewolucji, impotencje w wyjaśnianiu wielu zjawisk przyrodniczych, przychodzi mi na myśl ten oto werset: Wieczność włożył w ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca (Kaznodziei 3:11, Bw).

      pozdrawiam.

  2. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Nawet z ledwością doczytałam do końca Twojego artykułu. Nie jestem specem od ewolucji czy ekologii, ale Ty najwidoczniej nie wiesz, co to jest nisza ekologiczna. Gdy nisze ekologiczne (zawód i inne czynniki ekologiczne) są zajęte, to ewolucja idzie w „wolnym” kierunku. Nisza ekologiczna, którą zajmują lwy (silne, polujące na dużą ofiarę, tak w skrócie), nisza padlinożerców także. Teraz wyobraź sobie taką sytuację: gepard chce zająć niszę ekologiczną lwów, czyli dąży do bycia zwierzęciem większym, silniejszym, polującym na dużą ofiarę… nie może tego osiągnąć, ponieważ: lwy są JUŻ lepiej przystosowane do polowania na duże ofiary (smukłych antylop nie dościgną), więc gepardy nie miałyby na co polować, gdy konkurencja lwów „wyjadałaby” ich ofiary. To tak w wielkim uproszczeniu, argumentów mogę podać zdecydowanie więcej.
    W plejstocenie klimat był o wiele chłodniejszy, panowała epoka lodowcowa, dlatego gepardy były większe i nie były tak narażone na przegrzanie. À propos przegrzania to gepardy mają owszem świetny system zapobiegający przegrzaniu, ale nie uchroni ich to przed przegrzaniem, jeżeli „będą przesadzać” To tak jakbyś mówił, że człowiek przy skrajnie wysokiej temp. nie może się przegrzać, bo ma świetny system zapobiegający przegrzaniu (przecież się poci! nie ma włosów.. itd).
    A jeżeli chodzi o niewielką pulę genową to jest tak dlatego, że człowiek go prawie całkowicie wytępił, to była główna przyczyna drastycznego spadku populacji gepardów. 10tys. lat temu spadła liczebność populacji (nie wiem, czy tak było, no ale już opieram się na Twoich danych)… no więc pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa to klimat, który uległ szybkiemu ociepleniu. Gepardy musiały się dostosować, ale wiadomo, że spadek liczebności gatunku uległ zmniejszeniu. To naturalne.
    Do przykładu z sekwojami i sosnami także mogłabym się odwołać…
    Pozdrawiam

    • @Jane Doe
      E-mail janedoe.biology@gmail.com

      Jane Doe

      Komentarz Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Nawet z ledwością doczytałam do końca Twojego artykułu.

      bioslawek

      To całkiem, jak w przypadku stosunku mojej osoby do Twojego postu. Ale skoro Twój post przecisnął się przez moje lepy na trolle, to postanowiłem się z nim dokładnie zapoznać i się merytortcznie do niego odnieść…

      Jane Doe


      Nie jestem specem od ewolucji czy ekologii, ale Ty najwidoczniej nie wiesz, co to jest nisza ekologiczna.

      bioslawek

      Skoro nie jesteś specem, to skąd taki wniosek?


      Jane Doe


      Gdy nisze ekologiczne (zawód i inne czynniki ekologiczne) są zajęte, to ewolucja idzie w „wolnym” kierunku.


      bioslawek

      Jak wolnym?

      Jane Doe


      Nisza ekologiczna, którą zajmują lwy (silne, polujące na dużą ofiarę, tak w skrócie), nisza padlinożerców także. Teraz wyobraź sobie taką sytuację: gepard chce zająć niszę ekologiczną lwów, czyli dąży do bycia zwierzęciem większym, silniejszym, polującym na dużą ofiarę… nie może tego osiągnąć, ponieważ: lwy są JUŻ lepiej przystosowane do polowania na duże ofiary (smukłych antylop nie dościgną), więc gepardy nie miałyby na co polować, gdy konkurencja lwów „wyjadałaby” ich ofiary.

      bioslawek

      Chyba wcale nie czytałaś mojego artykułu, albo koniecznie chcesz siebie przekonać. Przecież ja uzasadniłem w swoim tekście dlaczego takie myślenie, jakie prezentujesz, jest błędne.

      Jane Doe

      To tak w wielkim uproszczeniu (…)

      bioslawek

      Od upraszczania łatwo przejść do prostactwa.

      Jane Doe

      argumentów mogę podać zdecydowanie więcej.

      bioslawek

      Bardzo by było pożądane. Napisz wyczerpujący tekst na ten temat, a ja zamieszczę go na honorowym miejscu na swoim blogu (wiem,wiem-moje argumenty są tak „bez sensu”, że nawet Ci się nie chce tego czytać i na ten temat pisać..).

      Jane Doe


      W plejstocenie klimat był o wiele chłodniejszy, panowała epoka lodowcowa, dlatego gepardy były większe i nie były tak narażone na przegrzanie.

      bioslawek

      O przegrzaniu też pisałem i całkowicie obaliłem ‚argument termoregulacyjny’. Nie doczytałaś,czy nie przyjmujesz do wiadomości? Poza tym w plejstocenie żyły i wielkie i małe gepardy (też o tym pisałem). Poza tym w plejstocenie, tam, gdzie żyły gepardy, czapa lodowa miała mieć około kilometra grubości. Chcesz o tym pogadać?

      Jane Doe

      À propos przegrzania to gepardy mają owszem świetny system zapobiegający przegrzaniu, ale nie uchroni ich to przed przegrzaniem, jeżeli „będą przesadzać”

      bioslawek

      Może byś wyznaczyła jakieś materialne granice dla zwierzęcia, które każdego dnia biega z szybkością 100/h i wystarczy mu napić się raz na tydzień? To co ile ‚tankował’ gepard plejstoceński? Raz ma miesiąc:)? Czy ty wiesz, co to jest rzetelny i szczegółowy model teoretyczny? Poza tym chyba zapomniałaś,że ‚małe’ gepardy żyły do niedawna na terenach: Indii, Rosji, czy Iranu, a tam nie jest tak gorąca jak w Afryce, a często jest bardzo zimno. Dam ci radę od serca: nie podejmuj polemiki z tezami, które odgórnie, bez zapoznania się z materiałem, uznałaś za „bzdury”, bo w przeciwnym przypadku być może żółć cię nie zaleje, ale za to nie dajesz o sobie dobrego świadectwa. Nie jawisz się wówczas, jako rzetelny dyskutant, tylko jako gawędziarz amator i to dla Ciebie ludzie przestaną mieć czas na dyskusję…

      Jane Doe


      To tak jakbyś mówił, że człowiek przy skrajnie wysokiej temp. nie może się przegrzać, bo ma świetny system zapobiegający przegrzaniu (przecież się poci! nie ma włosów.. itd).

      bioslawek

      Przepraszam, Ty dyskutujesz, powyżej, z moimi argumentami, czy może z ‚diabłem’ w swojej glowie? Musisz się określić..

      Jane Doe


      A jeżeli chodzi o niewielką pulę genową to jest tak dlatego, że człowiek go prawie całkowicie wytępił, to była główna przyczyna drastycznego spadku populacji gepardów. 10tys. lat temu spadła liczebność populacji (nie wiem, czy tak było, no ale już opieram się na Twoich danych)…

      bioslawek

      Być może tak było, ale co to ma do rzeczy?

      Jane Doe

      no więc pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa to klimat, który uległ szybkiemu ociepleniu. Gepardy musiały się dostosować, ale wiadomo, że spadek liczebności gatunku uległ zmniejszeniu. To naturalne. Do przykładu z sekwojami i sosnami także mogłabym się odwołać…

      bioslawek

      Ja nigdy nie twierdziłem,że ludzie nie mają prawa się pocieszać, lecz zawsze czuję się w obowiązku, aby takim ludziom wytknąć, kiedy zwodzą sami siebie na manowce wnioskowania. Cały twój wywód, to jeden wielki dryf w stronę dyskusji nie na temat-ponieważ bynajmniej nie jest to polemika z moimi tezami. Twój wywód, to nieudolny sposób zaprezentowania powszechnie znanenych podręcznikowych tez, ktore ja w swoim tekście z dziecinną łatwością właśnie podważyłem. Musisz poprosić swojego nauczyciela, albo kogoś, kto się na tym zna, ponieważ Ty nie masz pojęcia o czym ja piszę. Takie mam wrażenie, bo być może rzeczywiście brakuje Ci czasu i chęci do dyskusji ze mną.

      pozdrawiam

      • Rzeczywiście ta pani w kółko Macieja powtarza, to z czym Ty polemizowałeś, zamiast dyskutować z twoimi wnioskami. W dodatku jej argumenty jakby nie wychodziły spod palców biologa, tylko kogoś, kto usiłuje na biologa pozować-ponieważ jej argumenty nie dość że są oklepane, to jeszcze licznie zmutowane. Ta pani wie, że gdzieś grają,ale nie wie gdzie i na czym.

        pozdrowienia

  3. Eh gdybym z taką wiedzą mógł się cofnąć do liceum…

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s