Dane anatomiczne kontra filogenetyka molekularna; o wnioskach ewolucjonistów, które prowadzą donikąd.

 Filogenetyka molekularna to próba rekonstrukcji przebiegu ewolucji na podstawie porównywania genów uznanych za homologiczne, tzw. ortologów. Są to geny, które zdaniem ewolucjonistów różne organizmy odziedziczyły po ewolucyjnym wspólnym przodku. Uczeni, biologowie ewolucyjni, spodziewali się, że dane uzyskane z porównań molekularnych potwierdzą wcześniejsze przewidywania anatomów porównawczych (kladystów). Niestety wyniki badań molekularnych okazały się stać w mocnej sprzeczności z ustaleniami anatomów. Jednakże biologowie ewolucyjni są mocno przekonani, że to właśnie dane molekularne są najbardziej wiarogodne (choć nie wszyscy) i gotowi byli raczej wyrwać z korzeniami powszechnie uznane drzewo filogenetyczne niż zakwestionować dane uzyskane drogą porównań molekularnych. Jakiś czas temu w Świecie Nauki ukazało się doniesienie pokazujące, jaką rewolucję dane molekularne wprowadziły do systematyki ptaków. Zacytujmy ten artykulik:

(Swiat Nauki 2008,NR;8,STR;20) Według badań genetycznych wyprowadzono wniosek, iż najbliższymi krewnymi wróblowatych są papugi, te mają najbliżej do sokołów. Jak sugeruje artykuł rozpada się rząd szponiastych, ponieważ jastrzębie orły i sępy, sowy i czepigi są krewnymi dudków, żołn, zimorodków, dzięciołów, miodowodów i dzioborożców. Lelkom bliskie są rzekomo jeżyki i kolibry. Flamingi nie będą zaliczane razem z bocianami, czaplami i ibisami do brodzących i stworzą osobną grupę z perkozami, które „rozwiedziono” właśnie z nurami. Do tej grupy dołączą ponadto wężówki, kormorany, głuptaki, pelikany. Pelikany uplasowały się w jednej podgrupie z albatrosami i w tym momencie nazwa brodzące traci sens. U żurawiowatych pozostaną żurawie ,łyski i dropie i dołączą kukułki (!). Madagaskarniki dołączą do gołębi, słonecznica do lelków,a dropiopodobne karami w okolice sokołów….”

Żeby uzmysłowić niektórym, jakie konsekwencje dla hipotezy ewolucyjnej wywołały te przetasowania oparte o dane molekularne, powołam się na choćby jeden przykład. Jak wynika z zacytowanego tekstu sokoły są bardziej spokrewnione ewolucyjnie z wróblowatymi niż z jastrzębiami. Wcześniej uczeni byli przekonani, że to właśnie jastrzębie są bliższe sokołom, ponieważ do takiego wniosku prowadziły dane anatomów porównawczych.  

                                Powyżej kilka czaszek ptaków z rzędu wróblowatych

                              Wróblowatwe

 Powyżej czaszki orła, sokoła i jastrzębia. Przypominam, że według interpretacji danych uzyskanych na drodze metod, jakimi się posługuje filogenetyka molekularna (poprzez badanie i porównywanie analogicznych sekwencji) sokoły są bliższymi ewolucyjnymi krewniakami wróbli niż orłów i jastrzębi.

                                         Sokół. 

                                       Jastrząb

                                     Orzeł 

 Znany ewolucjonista Teodozjusz Dobrzański w swojej książce Genetics and the Origin of Species napisał kiedyś o braku ciągłości ewolucyjnej pośród organizmów tworzących współczesną biosferę:

 ” Różnorodność organiczna jest dającym się zaobserwować faktem, mniej lub bardziej znanym każdemu. Postrzegamy ją jako coś niezależnego od nas, zjawisko poddane naszemu doświadczeniu, ale niezależne od działania naszego umysłu. Bliższe zapoznanie się z światem ożywionym ujawnia inny fakt, niemal równie uderzający jak sama różnorodność. Jest to nieciągłość zmienności organicznej.

Jeśli zgromadzimy tyle osobników, żyjących w danym czasie, ile potrafimy, zauważymy natychmiast, że obserwowane zmienności nie tworzą jednego rozkładu prawdopodobieństwa ani żadnego innego ciągłego rozkładu. Zamiast tego znajdujemy mnóstwo oddzielnych, nieciągłych rozkładów. Innymi słowy, żywy świat nie jest jednym szeregiem osobników, w którym każde dwie odmiany są połączone nieprzerwaną serią form pośrednich, szeregiem mniej lub bardziej wyraźnie odrębnych szeregów, z nieobecnością form pośrednich lub przynajmniej rzadkim ich występowaniu. Każdy szereg jest grupą osobników, posiadających zazwyczaj jakieś wspólne cechy i grawitujących ku określonemu punktowi modalnemu w swojej zmienności(…)Tworzenie się nieciągłych grup jest do tego stopnia niemal uniwersalne, że musi być uważane za podstawową cechę różnorodności organicznej. Właściwe rozwiązanie problemu różnorodności organicznej musi więc obejmować najpierw opis stopnia, natury i pochodzenia różnic między żywymi istotami, a po drugie, analizę natury i pochodzenia nieciągłych grup, na jakie podzielony jest świat żyjący(…)To co zostało powiedziane o gatunkach Felis domestica i Felis leo dotyczy także niezliczonych par gatunków, rodzajów i innych grup.Nieciągłe grupy spotyka się wśród zwierząt i roślin, strukturalnie prostych i u niezmiernie złożonych.”

                          Teodozjusz Dobrzański

 Po przeczytaniu słów Dobrzańskiego warto się zastanowić, jak dzisiaj ma wyglądać ta „ewolucyjna ciągłość” skoro się okazało, że bardzo podobne anatomicznie organizmy są od siebie tak różne genetycznie. Jaką mamy teraz gwarancję, że podobne morfologicznie zwierzęta z dawnych czasów są spokrewnione z innymi podobnymi morfologicznie stworzeniami, które żyły w przeszłości i żyją dzisiaj? Jakie mamy dowody na to, że niektóre ptasiopodobne teropody dały początek ptakom właściwym? Jakie mamy dowody na to, że współczesne walenie wywodzą się z waleni wodno- lądowych, jakie żyły w eocenie? Przecież nawet patrząc ewolucyjnie zawsze można postulować w tych przypadkach konwergencję zamiast filogenezę. Bo skoro (a to tylko jeden z tysięcy przykładów!) sokół okazał się być bardziej genetycznie podobny do wróbli niż jastrzębi i orłów, to jaką mamy gwarancję, że jakiekolwiek teropody miały coś wspólnego z pochodzeniem ptaków natomiast prawalenie z filogenezą współczesnych waleni?” Jakie w ogóle mamy teraz dowody na to, że podobieństwo dowodzi ewolucyjnego pokrewieństwa? Oczywiście obraz jest najbardziej spójny, gdy się patrzy z punktu widzenia inteligentnego projektu. Dane kopalne są bardzo zgodne z wynikami prac nad biologią komórki, które głośno (jak kambryjskie skały!) wołają „ZAPROJEKTOWANE”!

Biologowie ewolucyjni żywili wielką nadzieję na to, że filogenetyka molekularna potwierdzi wcześniejsze ustalenia anatomów porównawczych, ale dane jakie uzyskali biologowie molekularni, zamiast przewidywanego porządku i harmonii, wprowadziły do tego całego obrazu ewolucji jeszcze więcej zamieszania. A z uwagi na fakt, że wcześniejsze ustalenia anatomów porównawczych były i są bezskamieniałościowe, ponieważ nieciągłość, o której pisał zacytowany Teodozjusz Dobrzański dotyczy również zapisu kopalnego, a tam szukano ewolucyjnych przodków morfologicznie podobnych organizmów wymarłych i żywych (form przejściowych), obraz maluje się jeszcze tragiczniej dla hipotezy ewolucyjnej.
Oczywiście ewolucjoniści wszystko bagatelizują, a nawet znaleźli się pośród nich tacy, którzy twierdzą, że potwierdziły się tylko niektóre przewidywania. Inni śmią twierdzić,że filogenetyka molekularna tylko uszczegółowiła i poukładała dotychczasową wiedzę. Nic bardziej błędnego, ponieważ jeżeli w wyniku wieloletnich starań anatomów porównawczych rysowała się choćby naciągana karykatura ewolucji (w odczuciu zagorzałych ewolucjonistów), to dane molekularne zamieniły wszystko w stertę bezużytecznych puzzli, których poszczególne elementy nie chcą do niczego pasować.

WIĘCEJ:
http://skroc.pl/0f45

Drzewo ewolucyjne ścięte!

 

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s