Czy pasożyty zostały zaprojektowane w celu szkodzenia innym organizmom?

Zrzut ekranu z 2016-03-11 18:55:34

Wszy , pchły, wirusy i inne pasożyty bardzo przyczyniają się do cierpień różnych stworzeń, w tym ludzi. Oprócz tego, że potrafią być niezmiernie dokuczliwe, to w dodatku mogą być przyczynami bardzo niebezpiecznych chorób, lub śmierci. Ale czy rozsądnie można mniemać, że  inteligentny Projektant życia umyślnie tak obmyślił pasożyty, aby te utrudniały życie innym stworzeniom na ziemi? Jest inne wyjaśnienie i bezkonkurencyjnie bardziej prawdopodobne.

Owszem zdarza się niejednokrotnie, że pasożyt zabija swojego żywiciela, lub poważnie szkodzi jego zdrowiu powodując cierpienia. Z reguły i natury jednak organizm, który może zostać w pewnych sprzyjających warunkach pasożytem, nie musi (nie musiał) prowadzić pasożytniczego trybu życia w swoich pierwotnych warunkach bytowania. I tak się dzieje w przytłaczającej większości przypadków. Różne wirusy, bakterie pierwotniaki, roztocza, nicienie itd. żyją sobie w organizmach swoich żywicieli, lub na ich skórze, wcale nie wyrządzając im szkody, czy bólu. Na przykład  wirus wywołujący WZW (wirusowe zapalenia wątroby) typu C atakuje tylko ludzi i szympansy:

http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego/nowy-lek-na-hcv,artykul,1698877.html

170 mln ludzi na całym świecie choruje na wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) – jedną z najbardziej podstępnych i groźnych chorób przewlekłych. To specyficzna wirusowa choroba zakaźna, atakująca tylko ludzi i szympansy.

Naukowcy odkryli też przypadki pozytywnego działania wirusów, a wszystko jeszcze przed nami, ponieważ do odkrycia i zrozumienia pozostało jeszcze bardzo wiele. Stwierdzono nawet, że gdy brakuje jakiegoś gatunku wirusa w organizmie, to inne zaczynają być zjadliwe, więc to nie złe zaprojektowanie, tylko zaburzenia w naturalnym porządku powodują, że różne organizmy lub wirusy stają się pasożytami. W jednym przypadku jakiś gatunek może zjadać złuszczony nabłonek robiąc dobrą robotę, ale gdy znajdzie się w innym środowisku, to bedzie pożerał jakieś części ciała ze szkodą dla nosiciela. Na przykład wywołując stany zapalne, czy zatruwając organizm żywiciela produktami przemiany materii :

http://forum.bioslone.plistota-chorob-infekcyjnych/wspolzycie-drobnoustrojow

Współdziałanie wirusów i bakterii w organizmie człowieka
W organizmie człowieka istnieją wyraźne zależności wzajemnego oddziaływania drobnoustrojów na siebie. Istnieje dość chwiejna równowaga ekologiczna, ilościowa i jakościowa między poszczególnymi gatunkami symbiontów i komensali zasiedlających drogi oddechowe, jamę ustną, skórę i pochwę u kobiet. W normalnych warunkach, tj. w zdrowym organizmie i w prawidłowych warunkach bytowania, odbywa się samoregulacja gatunkowa (liczba gatunków) i regulacja ilościowa wewnątrztkankowa (natężenie namnażania się danego gatunku).
Poszczególne gatunki drobnoustrojów mogą oddziaływać na siebie:
Antagonistycznie – zwalczają się nawzajem albo jeden gatunek hamuje namnażanie się drugiego, obojętnie, synergistycznie – wspierają się nawzajem lub jeden gatunek wspiera drugi, wytwarzając np. bakteryjny czynnik wzrostowy.
Mechanizmy powyższych zależności są dość złożone. Antagonizm polega na wytwarzaniu czynnika (antybiotyku) hamującego wzrost innych gatunków lub na wychwytywaniu składników pokarmowych, synergizm natomiast najczęściej na wytwarzaniu i wydalaniu czynników wzrostowych przydatnych dla innego gatunku.
W układzie antagonistycznym bakterie symbiotyczne i komensalne zużywają pozostałości pokarmowe organizmu i wytwarzają kwasy, nie dopuszczając przez to do osiedlenia się i rozmnożenia bakterii napływowych ze środowiska zewnętrznego, często bakterii chorobotwórczych.
Układ obojętny między gatunkami drobnoustrojów zdarza się rzadko. W układzie tym drobnoustroje nie niszczą się, ale i nie wspierają. Zwykle mechanizmy odporności organizmu, sposób odżywiania się, dbałość o higienę osobistą i warunki zewnętrzne (ciepło, zimno, wilgoć) regulują ilość drobnoustrojów komensalnych w różnych częściach organizmu.
Synergizm jest korzystny, tj. pozytywny dla organizmu wówczas, gdy dwa gatunki wspierając się wzmacniają naturalny układ w miejscu osiedlenia i ich współżycie nie wzmaga patogenności.
Synergizm jest niekorzystny, tj. negatywny, gdy dwa gatunki popierając się wzmacniają swoje właściwości chorobotwórcze. Przykładem może być zakażenie wywołane równocześnie przez bakterie rosnące w warunkach tlenowych i przez bakterie rosnące w warunkach beztlenowych. Bakterie tlenowe zużywając tlen znacznie ułatwiają rozmnażanie się bakterii rosnących w warunkach beztlenowych.
Istnieją liczne ekologiczne mechanizmy synergizmów (pozytywnego i negatywnego) w oddziaływaniu bakterii na bakterie, bakterii na wirusy i wirusów na bakterie. Nasilenie tych oddziaływań zależy także od licznych uwarunkowań ze strony organizmu.
Poznanie mechanizmów ekologicznych zależności między poszczególnymi gatunkami drobnoustrojów oraz między nimi a organizmem pozwala lekarzom na kierowanie tymi mechanizmami przez stosowanie określonych leków. Mogą oni np. podtrzymywać układy korzystne przez podawanie Lakcidu oraz hamować i zwalczać układy niekorzystne przez osłabienie lub zniszczenie bakterii tlenowych w ogniskach zakażenia, co znacznie hamuje działanie bakterii beztlenowych.
Powyższy tekst pochodzi z źródła medycznego, więc reprezentuje doktrynę zarazka jako sprawcy chorób. Dla nas ma wartość użyteczną z dwóch względów: Po pierwsze – w sposób jasny opisuje mechanizm utrzymania homeostazy ewolucyjnie związanych z nami drobnoustrojów, od których zależy nasze zdrowie. Po drugie – obnaża naiwność w wyciąganiu wniosków co do sensu bezpardonowej walki z objawami chorobowymi, bez zastanowienia się zarówno nad ich przyczyną, jak i rolą.
 Źródło: Encyklopedia Zdrowia PWN Komentarz: Józef Słonecki przygotował: Jarek Kefir z bioslone.pl

http://facet.interia.pl/obyczaje/nauka/news-nieznane-formy-zycia-istnieja-na-ziemi,nId,450859#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Wirusy mogą być także pożyteczne
Zawartość ścieków pokazała naukowcom, że w kwestii tych mikrobów jest więcej pytań niż odpowiedzi. Przede wszystkim uczonych zszokowała liczba wirusów nieznanych dotąd biologii. Badacze podejrzewają, że mogą one odgrywać istotną rolę w funkcjonowaniu nie tylko organizmu człowieka, lecz także całego środowiska.
Wśród nieznanych mikroorganizmów udało się wyodrębnić nie tylko oportunistów, którzy czekają na osłabienie naszego układu odpornościowego, by wtedy zaatakować, ale też wirusy pożyteczne, mogące pomagać w ochronie organizmu przed groźnymi bakteriami.
„Wirusy kojarzą się z chorobami. Okazuje się jednak, że w niższych partiach naszych jelit znajduje się wiele dość słabo poznanych, lecz z pewnością łagodnych wirusów. Skład tej „menażerii” jest charakterystyczny dla danej osoby, pod tym względem różnią się nawet bliźnięta jednojajowe.
Naukowcy ze Szkoły Medycznej Washington University badali bliźniaczki jednojajowe i ich matki. Ustalili, że większość jelitowych wirusów to nowe gatunki, które chowają się w przewodzie pokarmowym w pożytecznych dla nas bakteriach. Bez mikroflory jelit nie poradzilibyśmy sobie z trawieniem różnych składników diety, np. błonnika. Amerykanie zauważyli, że rezydujące w przewodzie pokarmowym wirusy wpływają na aktywność bakterii i dzięki nim można stwierdzić, w jakim są one stanie po przebytej chorobie i leczeniu antybiotykami.”

http://www.poradnia.pl/bakteriofagi-pozyteczne-wirusy.html

„W przeciwieństwie do innych wirusów, bakteriofagi zazwyczaj są pożyteczne, bowiem oczyszczają środowisko naturalne ze szkodliwych zarazków. Bywają jednak szkodliwe, jeśli zaatakują np. hodowle bakterii wykorzystywanych w przemyśle spożywczym albo symbiotyczne bakterie niektórych roślin uprawnych.”

 https://bioslawek.files.wordpress.com/2015/06/zrzut-ekranu-z-2015-06-09-181233.png?w=500
W ramach  zawiłych współzależności  ekologicznych istnieją nawet wirusy, które regulują populację innych wirusów:
„Wirus, który zjada inne wirusy? Tego jeszcze nie było! Australijscy naukowcy odkryli prawdziwego kanibala wśród wirusów – podaje internetowy serwis „Nature News”.
Odkrycie pasożyta żerującego na innym pasożycie, może stanowić przełom w naszym dotychczasowym postrzeganiu zależności pomiędzy różnymi formami życia w środowisku. Wiadomo, że wirusy atakują inne komórki – roślin, zwierząt, a nawet bakterii (tzw. bakteriofagi). Zwierzęta zjadają się wzajemnie, niektóre rośliny żywią się owadami, nawet bakterie potrafią się wzajemnie niszczyć, ale wirus atakujący innego wirusa, to zupełna nowość! [….] Nowy typ wirusa nazwano Wirofagiem Jeziora Organicznego (Organic Lake Virophage – OLV). Choć to cichy zabójca dla środowiska jest korzystny, ponieważ atakując phycodnawirusy uwalnia glony od ich pasożytów. Dzięki temu podczas dwóch miesięcy, w których jeziora organicznego nie pokrywa lód, możliwy jest rozrost glonów oraz ich kwitnięcie. Wzbogaca to tę i tak słabo rozwiniętą mikroflorę Antarktydy.
„Nasza praca nie tylko ujawnia, niezwykłą różnorodność świata mikroorganizmów, ale również zwraca uwagę na złożone zależności pomiędzy jego składowymi.” Mówi Ricardo Cavicchioli.”
PODSUMOWANIE: Wirusy to przemyślnie zaprojektowane maszyny, których istnienie w żadnym razie nie dowodzi zalożeń neodarwinizmu:
Wszystkie te mikro-współzależności są niezwykle złożone i wszystko zdaje się działać na zasadzie sprzężeń zwrotnych. Jedne wirusy regulują populację jednych gatunków bakterii, żeby te się nadmiernie nie rozmnożyły i nie stały zjadliwe, co pozwala zdobyć przewagę innym w danym czasie niezbędnym gatunkom bakterii. Ale te drugie też mogą się nadmiernie rozmnożyć, więc i ich populacja jest regulowana przez inny typ wirusa. Z kolei liczebność tych wirusów jest regulowana przez wirusy, które potrafią się namnażać przy ich pomocy i jeżeli wszystko jest w porządku, to ta równowaga jest zachowana i pożyteczna dla danego środowiska. Inne wirusy, które wnikają do komórek eukariotycznych i się w nich namnażają powodują ich zniszczenie. To też w pewnych warunkach może być pozytywny dla organizmu proces. W przyrodzie istnieje powszechny proces, który określamy apoptozą – zaprogramowana śmierć komórki. Apoptoza spełnia najróżniejsze funkcje. W jednych przypadkach bierze udział w rozwijaniu się dłoni u ludzkiego zarodka w innych niszczy uszkodzone komórki, aby te nie mogły transformować w komórki nowotworowe. Na wyposażeniu naszych układów odpornościowych mamy komórki zdolne do fagocytozy (pożerania intruzów z zewnątrz – wirusów, bakterii) oraz zużytych komórek ludzkiego ciała. Istnieje też inny typ komórek. który powoduje pękanie i rozpad komórki. Można by zaproponować hipotezę, że niektóre pożyteczne wirusy regulują populację komórek w organizmach wielokomórkowych i niszczą uszkodzone, lub te które się nadmiernie rozmnożyły.

 

Często w nowym środowisku, w poprzednim środowisku przyjazny, jakiś wirus staje się pasożytem. Wirus ten na nowym terenie skutecznie łamie, lub omija zabezpieczenia, jakimi dysponuje nieprzygotowany na tą inwazję układ odpornościowy zaatakowanego organizmu. Następnie taki zakażony organizm staje się wirulentny, zakażając tym wirusem inne organizmy swojego gatunku, lub innych gatunków. Wówczas może dojść nawet do epidemii na szeroką skalę.

Dla moich rozważań ważne jest to, że mamy tutaj do czynienia z nienaturalną zmianą środowiska, ingerencją w inne środowisko, które nie zostało zaprojektowane do neutralnego traktowania, lub pozytywnego wykorzystywania obecności potencjalnego pasożyta.

Chwasty w naturalnym środowisku są (lub mogą być) pożytecznymi kofaktorami np. Oset (Carduus L.), który chroni inne rośliny przed nadmierną ich eksploatacją i wydeptywaniem, w innych sprzyjających warunkach staje się szkodnikiem (chwastem). Np. na polach uprawnych, gdzie brakuje fauny drobnoustrojów i odpowiedniej flory roślinnej, żeby na zasadzie sprzężeń zwrotnych w oddziaływaniach ekologicznych trzymać w ryzach jego rozmnażanie i ekspansję.

Zrzut ekranu z 2016-03-11 17:36:24

Oset (Carduus L.)

Ropucha Rhinella marina sprowadzona do Australii w celu ochrony plantacji trzciny cukrowej przed szkodnikami, sama z braku naturalnych wrogów selekcjonujących jej populację i innych ekologicznych ograniczeń nadmiernie się rozmnożyła w nowym środowisku i stała zagrożeniem dla rodzimych organizmów.

Rhinella marina

To samo można powiedzieć o wielu innych przyjaznych dla środowiska na rodzimym terenie organizmach, które przez ludzką nieostrożność, bezmyślność, lub zwykłą złośliwość zostały zawleczone do nowych środowisk, które nie były przygotowane na nowych gości. W Australii (oprócz wymienionej ropuchy Rhinella marina i innych nie wymienionych w tym artykule)) przez gatunki inwazyjne giną rodzime ptaki (głównie w żołądkach zawleczonych tam kotów). Tak naprawdę jest to problem całego świata, w tym naszego kraju. Coraz więcej gatunków inwazyjnych zasiedla nowe tereny wyniszczając rodzimą faunę i florę.

Pasożytnictwu i chorobom sprzyja też niszczenie naturalnych siedlisk, w wyniku którego wiele organizmów jest zmuszonych do migracji na nowe tereny. Zanoszą one wówczas ze sobą nieszkodliwe dla nich wirusy, faunę bakteryjną, pierwotniaki, gatunki roztoczy itd., które po zetknięciu z nowymi organizmami zaczynają być zjadliwe i tym samym szybko rozprzestrzeniać się na nowe tereny:

https://portal.abczdrowie.pl/wplyw-zanieczyszczenia-srodowiska-na-choroby-zakazne

Historia występowania chorób zakaźnych pokazuje, że degradacja środowiska jest jednym z istotnych czynników powstawania i przemieszczania się epidemii. Znaczny postęp medycyny w XX w. przyniósł wprawdzie nadzieje na skuteczną walkę z chorobami infekcyjnymi, lecz już lata 90. ubiegłego stulecia zrewidowały optymistyczne prognozy. Towarzyszące ludzkości od czasów starożytnych dżuma czy cholera stanowią wciąż realne zagrożenie. Zlokalizowane w strefie tropikalnej ośrodki endemiczne mogą w każdej chwili stać się ogniskami epidemii tych chorób. Na malarię zapada co roku ponad 220 mln osób, a umiera 1-3 mln (głównie w Afryce). Według szacunków WHO z prątkami gruźlicy miała kontakt aż 1/3 ludzkości. Do starych chorób dołączyły nowe, np. AIDS, ptasia grypa czy gorączka krwotoczna Ebola.

[…..]

Powstawaniu oraz rozwojowi epidemii i pandemii sprzyja także rabunkowa gospodarka i towarzyszące jej zakłócanie równowagi ekosystemu. Budowanie zapór wodnych, kanałów, systemów melioracyjnych stwarza nowe dogodne miejsca dla wylęgu owadów będących nosicielami chorób. Odprowadzanie ścieków do rzek czy używanie środków ochrony roślin w uprawach przyczynia się do mutowania bakterii i wirusów, które stają się tym samym odporniejsze na działanie antybiotyków oraz szczepionek. Intensyfikacja rolnictwa pociąga za sobą nadmierny rozwój populacji gryzoni, także będących potencjalnymi nosicielami chorób. Wycinanie lasów powoduje masowy wylęg komarów, meszek lub moskitów oraz ich migracje.
Niekontrolowana urbanizacja doprowadziła do lokalnych przeludnień, a tym samym do nadmiernej produkcji odpadków zawierających wodę – doskonałego materiału do rozmnażania bakterii. Na obrzeżach wielkich aglomeracji wytworzyły się dzielnice ubóstwa posiadające fatalne warunki sanitarne. Liczba zakażeń drobnoustrojami chorobotwórczymi jest tam kilkakrotnie wyższa, niż wykazują to dane statystyczne dla całych aglomeracji.

Negatywne oddziaływanie na ekosystem wytworzyło zatem nowe kierunki zagrożeń epidemiami chorób zakaźnych. Chaos w przyrodzie wpływa na życie i zdrowie ludzi oraz zwierząt w coraz bardziej widoczniejszy sposób i na szeroką skalę.

Przyjmijmy, że tasiemiec uzbrojony mógł sobie żyć wcześniej w układzie pokarmowym jakiegoś wymarłego zwierzęcia, które miało grubszą i mniej wrażliwą wyściółkę jelita cienkiego, ale w wyniku nieokreślonych zdarzeń ekologicznych tasiemiec uzbrojony zmienił żywiciela i stał się niebezpiecznym pasożytem.

Zrzut ekranu z 2016-03-11 18:14:10

Tasiemiec uzbrojony

Właściwym posunięciem będzie tutaj zacytowanie tego, co na temat powstawania pasożytnictwa mają do powiedzenia fachowcy parazytolodzy:

http://www.parazyt.gower.pl/parazytologia2002.htm

„Bakterie, grzyby, pierwotniaki i zwierzęta pasożytnicze podzielić możn na: Pasożyty przypadkowe ; są to organizmy, które normalnie prowadzą wolny tryb życia jednakże, gdy przypadkowo przedostaną się do wnętrza organizmu rozpoczynają pasożytniczy tryb życia. Przykładem może być Aloionema, która spożyta w fazie larwalnej przez ślimaki Arion nie ginie w przewodzie pokarmowym, lecz osiąga duże rozmiary i czerpie pożywienie z tkanek gospodarza. W razie obumarcia ślimaka, nicień powraca bez problemu do wcześniejszego trybu życia. Innym przykładem jest mucha niebieska Calliphora vicina, której larwy są w normalnych warunkach saprofagami, odżywiającymi się zwłokami zwierząt i ludzi. W warunkach wybitnie niehigienicznych może dojść do zniesienia jaj przez muchy w okolicy odbytu i cewki moczowej oraz wniknięcie larw do odbytu i cewki. Prowadzą one wówczas pasożytniczy tryb życia wywołując u człowieka i zwierząt stany zapalne i wysięki z dróg moczowych oraz odbytu.Niekiedy pasożytem przypadkowym określa się parazyty typowe dla określonego gatunku żywiciela, ale mające zdolność życia w innym gospodarzu. Nicień Anisakis simplex majątrzech żywicieli: ostatecznego: ssaki morskie (delfiny, foki), pośredniego I (skorupiaki) i pośredniego II (ryby). Swędzik jesienny Neotrombicula autumnalis to roztocz pasożytujący na drobnych ssakach (gryzonie).Larwa swędzika niekiedy dostaje się na skórę ludzi związanych z pracami rolniczymi (polowymi) wywołując objawy pasożytowania (stan zapalny z wysiękiem w formie pęcherzyków igrudek). Człowiek spożywając zakażone larwami ryby staje się przypadkowym żywicielem. Tasiemiec psi Dipylidium caninum również może przypadkowo pasożytować w jelitach człowieka (dzieci).”

Ciekawy jest też przykŁad kleszczy. Są one nosicielami groźnych zarazków, którymi infekują swoich żywicieli, jednak same są na nie odporne. Istnieją dwa wyjaśnienia tej sytuacji. Piersze: kleszcze pierwotnie miały żywić się krwią konkretnych gatunków, które są odporne na te drobnoustroje, jednak zmiany w środowisku oraz miniejsza wydolność układów odpornościowych pozwoliła im na zwiększenie obszaru żerowania, poprzez atakowanie innych gatunków. Drugie: przodkowie kleszczy same zostały zarażone. Początkowo chorowały i umierały w wyniku infekcji tymi patogenami. Te które przeżyły są potomkami odpornych.

 

Można czuć odrazę do kleszczy, ale należy uczciwie przyznać, że są one bardzo inteligentnie zaprojektowane🙂 Nie chodzi jedynie o cechy anatomiczne czy zdumiewające przystosowania fizjologiczne, ale też o behawioralne [instynkty]:

 

 

 

http://www.focus.pl/przyroda/polska-w-kleszczach-6594

STRZYKAWKA Z CHOROBAMI

Na Ziemi żyje ponad 800 gatunków kleszczy, które żerują na niemal wszystkich grupach kręgowców (wyjątek robią tylko dla ryb). Są niewielkie, trudne do wykrycia, a nawet jeśli się to komuś uda, niełatwo je zabić. Trudno je rozgnieść, wytrzymują długie okresy suszy i głodu (w warunkach laboratoryjnych – nawet do siedmiu lat!), zaś zimą zapadają w letarg. Ich system namierzania ofiar zaskakuje swą precyzją. Dzięki tzw. narządowi Hallera, znajdującemu się na pierwszej parze odnóży, są w stanie rozpoznać 40–50 różnych zapachów – w tym substancje zawarte w pocie oraz wydychany przez nas dwutlenek węgla.

Wyczuwają też wibracje, zmiany oświetlenia (czyli cień) oraz ciepło. Ten ostatni czynnik pozwala im odnaleźć najlepsze miejsce do żerowania na ciele ofiary – takie, gdzie skóra jest cienka, a pod nią znajdują się liczne naczynia krwionośne (np. pod kolanem, w pachwinie, pod ramieniem czy u nasady włosów).

Aparat gębowy kleszcza zwany hypostomem jest zaopatrzony w kolce, utrudniające jego wyciągnięcie z ciała ofiary. Ślina pasożyta zawiera cały arsenał substancji ułatwiających atak: jedne „cementują” hypostom w skórze, inne ją znieczulają, jeszcze inne hamują krzepnięcie krwi i działanie układu odpornościowego. Dzięki temu kleszcz może spokojnie pożywiać się przez wiele godzin. Niektóre gatunki dokładają do kompletu toksynę paraliżującą działanie układu nerwowego, która wywołuje porażenie kleszczowe – chorobę groźną dla życia, ale ustępującą wkrótce po usunięciu pasożyta ze skóry.

Nic dziwnego, że z tych wszystkich udogodnień korzystają liczne mikroorganizmy chorobotwórcze. Także i pod tym względem kleszcze mogą się pochwalić szeroką „ofertą”: przenoszą wirusy, bakterie (w tym pasożytujące wewnątrz naszych komórek riketsje), pierwotniaki, a nawet nicienie. Niektóre choroby odkleszczowe występują tylko w rejonach tropikalnych, ale są i takie, które dotyczą także Polski (głównie kleszczowe zapalenie mózgu, wywoływane przez wirusa TBEV, oraz atakująca stawy i układ nerwowy borelioza, za którą odpowiadają bakterie Borrelia burgdorferi). Co gorsza, jeden kleszcz może być nosicielem kilku mikrobów jednocześnie, a wówczas jedno ukąszenie daje w efekcie dezorientującą lekarzy mieszankę nakładających się na siebie objawów wielu chorób.

ZNIKAJĄCE ZAPALENIE MÓZGU

Gdy spojrzymy na mapę przedstawiającą występowanie kleszczowego zapalenia mózgu w Europie, rzuci nam się w oczy dziwaczna biała plama, ciągnąca się ukosem przez Polskę. Choroba ta atakuje u nas przede wszystkim na terenach północno-wschodnich i wschodnich oraz na południowym zachodzie. Dlaczego tak jest? Mogłoby się wydawać, że na pozostałym obszarze naszego kraju nie ma kleszczy – ale są.

Może ich organizmy nie są zainfekowane wirusem wywołującym zapalenie mózgu? Przeczą temu badania prowadzone od pewnego czasu przez polskich naukowców. No to może z jakiegoś powodu wirus nie atakuje ludzi?

Tu z kolei odpowiedź przynoszą badania krwi pobranej od mieszkańców różnych rejonów Polski. Jeśli zawiera ona przeciwciała przeciw wirusowi TBEV, to znaczy, że człowiek miał kontakt z zainfekowanymi kleszczami. I, jak się okazuje, odsetek takich osób jest mniej więcej jednakowy na terenie całego kraju. Oczywiście nie w każdym przypadku musiało to oznaczać poważną chorobę. U dwóch na trzech zakażonych wirusem pojawiają się jedynie objawy przypominające grypę, które mijają po kilku–kilkunastu dniach. Nie ma jednak żadnego powodu, dla którego mieszkańcy centralnej czy zachodniej Polski mieliby być odporni na „prawdziwe” zapalenie mózgu.

W pewnych warunkach nawet organizmy wyższe, typowo roślinożerne potrafią zmienić kulinarne upodobania. Krowa jest typowym roślinożercą, choć nie do końca. Pierwotniaki, które żyją w symbiozie z krową rozkładają w jej żołądku celulozę. Następnie same obumierają i masa białkowa złożona z martwych pierwotniaków przesuwa się do jelita cienkiego. Tam jest trawiona i pochłaniana przez organizm krowy. Lynn Margulis w swojej książce „Symbiotyczna planeta” opisała kiedyś krowy na pewnej farmie, które z głodu zaczęły polować na króliki. Jeżeli komuś wyda się to nieprawdopodobne, to niech poczyta poniższe doniesienie:

http://rozrywka.dziennik.pl/artykuly/203156,indyjska-krowa-zjada-kurczaki.html

„Krowa pożarła żywcem kilkanaście kurczaków. Hinduski właściciel krowy i zaginionych w czterech komorach jej potężnego żołądka kurczaków pozostaje nieodżałowany w bólu. Tragedia przydarzyła się rodzinie małorolnych chłopów ze wsi położonej 240 km na północ od Kalkuty. „Gdy jeden po drugim znikały nam ptaki, myśleliśmy, że to zdziczałe psy polują u nas na podwórku. Nie mogłem otrząsnąć się z szoku, gdy na wcinaniu gdaczących kur złapałem naszego cielaka” – opowiadał przejęty Ajit Ghosh. Młoda krówka zakradała się do kurnika i chwytała ptaki za głowy, by nie zdążyły zaalarmować koleżanek. Miejscowy weterynarz stwierdził, że to wina braku ważnych składników w diecie cielaka. Krówka była głodna, więc posiłkowała się drobiem.”

Kolejny przypadek pokazujący, ze zaburzenia ekologiczne wywołują patologie:

http://www.nauklove.pl/kamery-zarejestrowaly-jelenie-jedzace-ptaki-zaraz-dlaczego-jelenie-jedza-ptaki/

Kamery zarejestrowały jelenie jedzące ptaki. Zaraz… dlaczego jelenie jedzą ptaki?!

Dlaczego z natury roślinożerne przeżuwacze nagle stają się drapieżnikami?

Odpowiedź może stanowić niedobór mikroelementów, zwłaszcza wapnia i fosforu, co jest częste u owiec czy jeleni żerujących na moczarach i terenach bagnistych, gdzie występują kwaśne gleby ubogie w minerały. W celu uzupełnienia tych pierwiastków w pożywieniu, zjadają one kości ptaków, dokładnie uważając, by nie zjeść piór, mięsa czy skóry, do których trawienia ich żołądki nie są przystosowane. Zjadanie odpowiedniej ilości wapnia w pożywieniu jest szczególnie ważne u jeleni, którym jest on potrzebny do wytworzenia poroża. A im większe poroże, tym lepszy sukces reprodukcyjny danego samca.

U niektórych roślinożernych gatunków stały niedobór różnych substancji odżywczych sposobował, że mięsożerność stała się regułą:

http://kopalniawiedzy.pl/hipopotam-nilowy-Hippopotamus-amphibius-miesozernosc-waglik-epidemia-Marcus-Clauss,23611

zrzut-ekranu-z-2016-03-11-1831291

Hipopotamy nilowe (Hippopotamus amphibius) są zazwyczaj uważane za roślinożerców. Nawet doniesienia o osobnikach, które polują, jedzą padlinę czy kradną zdobycz krokodylom, nie są w stanie zmienić tego poglądu, bo ludzie uważają, że to coś niezwykłego, wyjątek od reguły.

Współpraca naukowców z 4 kontynentów wykazała jednak, że mięsożerność to coś typowego dla hipopotamów. Biolodzy podkreślają, że H. amphibius są fakultatywnymi mięsożercami, zjadającymi mięso i wnętrzności padliny. Mięsożerność nie jest odbiegającym od normy zachowaniem, ograniczonym do konkretnych jednostek w pewnych rejonach, ale wzorcem zachowania, który występuje w populacjach zamieszkujących współczesny zasięg gatunku we wschodniej i południowej Afryce. Mięsożerność często wiąże się ze wspólnym żerowaniem wielu osobników, a nawet całych grup społecznych.

Skoro nawet krowa może zmienić swoje zwyczajne upodobania kulinarne, to co stoi na przeszkodzie w uznaniu, że w przeszłości współczesne pasożyty pełniły w innych warunkach, jakieś pożyteczne funkcje? W jednym z numerów Świata Nauki napisano :

http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.agro-article-07964ba7-929c-4e17-b024-527fbdffbc15

1992 | 03 | 78-88

Zyjac razem.Trendy w parazytologii

„Organizmy raczej współdziałają niż konkurują (….) Niezależnie od przyjmowanej interpretacji wielu parazytologów i biologów ewolucyjnych jest obecnie przekonanych, że określenia takie jak: ‚pasożyt’ ,’ mutual’ lub ‚komensal’, są zbyt subiektywne i uproszczone, by oddać całą prawdę o oddziaływaniach, do których się odnoszą. W pewnym sensie tylko symbioza jest prawdziwa: wielkość doznawanej szkody lub odnoszenia korzyści przez organizmy często zależy od tego, co eksperymentator ma nadzieje zmierzyć”. Parazytolog dr. Thomas J. Brooks dodaje: „Zaryzykuje stwierdzenie, że nic nie zaryzykujemy gdy wszystkie te terminy wyrzucimy na śmieci”

Oczywiście, że nic nie zaryzykujemy, ponieważ wszystko zależy od sposobu patrzenia na te sprawy.

Wnioski, jakie wyciągniemy na podstawie dostępnych obserwacji w tym przypadku zależą tylko od z góry powziętych założeń. Jeżeli biolog jest zwolennikiem neodarwinizmu, to na problem pasożytnictwa będzie spoglądał przez pryzmat hipotezy wyścigu zbrojeń,a relacje pasożyt/ofiara, to najczęstszy argument mający potwierdzać zasadność hipotezy ewolucyjnego wyścigu zbrojeń https://bioslawek.wordpress.com/2012/01/15/ewolucyjny-wyscig-zbrojen/

Wystarczy jednak założyć, że dawny klimat ekologiczny na naszej planecie był bardziej przyjazny, że naturalne biotopy były bardziej stabilne i wszystkie organizmy, pełniąc pożyteczne funkcje, znały swoje zakreślone granice w biosferze i respektowały granice swojego występowania i egzystencji. Można też założyć, że jakieś wydarzenia/ wydarzenie przyczyniło się do destabilizacji życia na ziemi i rozpadu harmonii, jaka istniała przed tym destrukcyjnym wydarzeniem i w taki sposób rozwinęło się chorobotwórcze i śmiercionośne pasożytnictwo.

Zobacz też:

Plaga łososiowa (Nienaturalne fermy ermy ryb, to wylęgarnie chorób)

http://www.wprost.pl/ar/111577/Plaga-lososiowa/

Niszczenie lasów

http://dudi85.fm.interia.pl/graf/swiat/lasy.html

Jeszcze niedawno wielu naukowców wyśmiałoby tezę, że gady mogą mieć uczucia wyższe, takie jak szczur czy pies. Uważano je za organizmy ewolucyjnie mniej zaawansowane niż ssaki, a ich mózgi za zdolne jedynie do instynktownego sterowania pod kątem zdobywania pożywienia i prokreacji. Krokodyle były uważane za wyjątkowo podłe bestie, niezdolne do jakichkolwiek uczuć -maszyny zaprogramowane do zabijania. Chociaż mało jest takich przypadków, to ten jeden przykład podważa wszystkie tego rodzaju spekulacje odnośnie tych wspaniałych gadów:

 

Żółwie uważano za wyjątkowo tępe zwierzęta, gady stojące na jeszcze niższym szczeblu drabiny ewolucyjnej niż krokodyle (które są uznawane za gady naczelne, blisko spokrewnione z ptakami). I w tym przypadku naukowcy musieli zmienić swoje poglądy, bo jak się okazało żółwie są zdolne do przejawiania empatii i daleko zaawansowanego altruizmu. Oto pierwszy stwierdzony przypadek:

 

A tutaj drugi:

PALMOJAD -ROŚLINOŻERNY SĘP

Palmojad (Gypohierax angolensis). Sęp ten występuje w Afryce nad rzekami. Odżywia się w sposób nie spotykany wśród drapieżnych, ponieważ zjada owoce palmy olejowej i iglastej, pospolitych na obszarze jego występowania. Mocnym dziobem i łapami zrywa podłużne orzechy długości 2-3 cm i obłupuje je ze skorup po kawałku. Jada jednak również ryby, mięczaki i raki.;

http://www.eduteka.pl/doc/palmojad-gypohierax-angolensis

 

 

Zrzut ekranu z 2016-03-12 01:38:36

 

 

http://studentnews.pl/s/58/6279-Nauka-i-zycie-NEWSY/3874829-Pajak-wegetarianin.htm?c1=1239

Naukowcy z USA odkryli pierwszego na świecie pająka wegetarianina. Bagheera kiplingi (łac.) żyje w środkowej Ameryce, umie skakać i żywi się głównie pąkami liści dzikiej akacji. Wyniki swoich badań Amerykanie opisali na łamach pisma „Current Biology”.

Na całym świecie żyje około 40 tysięcy różnych gatunków pająków. Dotychczas uznawano, że wszystkie z nich są drapieżnikami, które żywią się owadami lub innymi zwierzętami.
Christopher Meehan z Villanova University i Eric Olson z Brandeis University badali zwyczaje i tryb życia niewielkiego pająka Bagheera kiplingi (B. kiplingi) podczas podróży do Meksyku, gdzie zwierzęta te zamieszkują akacje razem z mrówkami. Okazało się, że pająki te żywią się pąkami akacji i nie polują na owady.

Jak zaznaczają badacze, mimo że B. kiplingi są wegetarianami, wybrany przez nie sposób zdobywania pokarmu nie jest prosty – muszą go wykradać strzegącym akacji mrówkom, co jest trudnym i ryzykownym zadaniem.

Ponadto, jak zaobserwowali naukowcy, pająk nie wykonuje sieci do polowania, a swoje umiejętności i energię wykorzystuje do budowy schronień, w których samice zajmują się młodymi. Co ciekawe, samice nie zjadają samców po kopulacji, wykorzystują ich w znacznie bardziej cywilizowany sposób – do pomocy przy opiece nad potomstwem, co również jest wyjątkiem w świecie pająków.

„To pierwszy na świecie pająk, który poluje na rośliny i traktuje je jako główne źródło pożywienia” – podkreślają autorzy pracy.

Odkrycie Amerykanów jest tym bardziej zaskakujące, że dotychczas sądzono, iż fizjologia pająków nie pozwala im na spożywanie stałego pokarmu pochodzenia roślinnego. Większość z nich wprowadza do ciała upolowanej lub złapanej w sieci ofiary enzymy, dzięki czemu jest trawiona poza organizmem pająka, który potem wypija swoje danie w postaci zupy. Tymczasem B. kiplingi zajada liście w całości.

 

 

Zrzut ekranu z 2016-03-12 01:45:30

 

 

https://bioslawek.wordpress.com/2014/12/14/pierwszy-odkryty-pajak-wegetarianin/

 

Dotychczas uważano, że pająki to istoty wyłącznie mięsożerne. Tymczasem najnowsze odkrycie dowodzi, że przynajmniej jeden z poznanych dotąd pająków jest wyłącznie jaroszem. Znany naukowcom już od dawna pająk z rodziny skakunowatych został niedawno zaliczony do organizmów roślinożernych. Naukowcy z University of Arizona poddali jego ciało analizie na izotopy węgla i azotu. Jak wiadomo, około 40-50 z ponad 40 tysięcy gatunków pająków.Zbiera nektar i pyłek kwiatowy, lecz równocześnie są to pająki mięsożerne. Bagheera kiplingi jest natomiast pierwszym znanym dotychczas pająkiem, który żywi się wyłącznie roślinami. Biolodzy znaleźli roślinożernego pająka w Ameryce Środkowej. Christopher Meehan wraz z kolegami określił dietę B. kiplingi na podstawie wyników badania składu tkanek jego ciała. Stosunek izotopów niektórych pierwiastków pozwala na określenie, czy zwierzę jest mięso- czy roślinożerne.

 

 

http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.desklight-0d34463c-3a8f-483f-ac1b-f249d8620138

„Teoria inteligentnego projektu głosi, że pewne zjawiska biologiczne i kosmiczne zostały zaprojektowane przez istotę inteligentną, która równie dobrze może być naturalna, jak nadnaturalna, i że projekt ten jest wykrywalny naukowo. Krytycy często wskazują na niedoskonałość struktur biologicznych i zło w świecie przyrody, co – ich zdaniem – jednoznacznie przemawia przeciwko teorii inteligentnego projektu i zarazem za teorią ewolucji, która jest dla nich jedynym sensownym wytłumaczeniem tych zjawisk. Okazuje się jednak, że argument ten jest nie do utrzymania, ponieważ teoria inteligentnego projektu nie wyklucza istnienia niedoskonałych projektów i zła w przyrodzie. Postulowana przez nią inteligentna istota ani nie musi być wytrawnym projektantem, ani posiadać najwyższych atrybutów moralnych, a gdyby nawet tak było, to i tak niedoskonałość i zło można uzasadnić bez odwołania się do teorii ewolucji. ”

 

 

 

https://bioslawek.wordpress.com/2012/12/30/o-formie-i-ksztalcie/

 

Ervin Laszlo napisał swego czasu książkę „Systemowy Obraz Świata” (PIW, Warszawa). Zacytuję z tej książki mały fragment, następnie poruszę bardzo ważną kwestię, która powinna zamknąć usta wyznawcom tzw.: „NIEinteligentnego projektu w przyrodzie”:
Laszlo napisał:
„(….)Ewolucja, mogłaby równie dobrze przybrać wiele innych, określonych postaci, nie ma bowiem nic koniecznego w istnieniu np. gatunku zwanego homo sapiens. Jednakże liczne postacie, które mogłyby przybrać (i które być może przybrała) w przepastnych rejonach Kosmosu, nie mogą zawierać form sprzecznych z określonym ogólnym kierunkiem rozwoju. Bez względu na to, poprzez jakie formy miałaby się zrealizować , jest niepodobieństwem by zaprzestała dążenia ku porządkowi i integracji złożoności i zindywidualizowaniu. Pewien plan zatem istnieje, ale nie jest to plan powzięty z góry. Wytycza on główne szlaki, przypadek zaś wybiera jedną z alternatywnych dróg, na której plan zostanie zrealizowany. Istnieje więc cel nie realizowany niewolniczo i swoboda bez anarchii.”
To, co powyżej widzimy, to czysta prawda, choć wówczas, kiedy się ją zmodyfikuje. Czy zauważyliście, że uczeni, autorzy książek fantastycznych, czy filmów fantastycznych nie potrafią wymyślić żadnej obcej formy życia inaczej niż upodobniając ją do ziemskich stworzeń. Mają ogromny wybór, ponieważ w przyrodzie występuje kilkadziesiąt typów różnych organizmów. Wchodzące w ich zakres gatunki są reprezentowane przez iście „nieziemsko” wyglądające stworzenia! Jeżeli anatomia stworów wymyślanych przez twórców filmów fantastycznych znacznie odbiega od podstawowych planów, jakie obserwujemy w ziemskiej biosferze, a większość z nich pojawiła się już w kambrze, to mamy do czynienia z jakimś kabaretem na wzór baru z ‚Gwiezdnych Wojen’. Poniżej wklejam zdjęcia różnych stworów z filmów fantastycznych. Proszę zauważyć, że poważniejsze pomysły bazują zawsze na planach w budowy organizmów żywych, jakie znamy z życia lub z zapisu kopalnego! Autorzy fantastycznych stworów konsultują się z artystami / naukowcami / anatomami i wymyślają stwory będące karykaturami ziemskich stworzeń – po prostu nie potrafią wymyślić niczego nowego! Jak tak przyjrzeć się ich pomysłom, i myśląc ewolucyjnie, to cały kosmos musiałby posiadać identyczne warunki dla ewolucji. Wszędzie musiała zajść ogólnokosmiczna konwergencja!
Teraz zaprezentuję kilka fotografii, które potwierdzają, co napisałem wyżej: [……]

 

„Pożyteczne mikroorganizmy mają działanie probiotyczne, czyli pozytywnie wpływają na zasiedlany przez nie organizm gospodarza ? wyjaśnia Stanisław Kolbusz. Grecki zwrot ?pro bios? oznacza bowiem ?dla życia ? pro życiu?.
 
Co ciekawe, choć na Ziemi żyje mnóstwo mikroorganizmów, to wciąż niewiele o nich wiemy. ? Gdyby na wadze postawić wszystkie organizmy żywe, to 83 proc. wagi stanowiłyby właśnie mikroorganizmy ? podkreśla prezes Stowarzyszenia EkosystEM ? Dziedzictwo Natury.
 
Przeciętny człowiek nie wie, że pożyteczna mikroflora wobec przyjaznych mu roślin i zwierząt w ekosystemach, chroni je przed chorobotwórczymi mikrobami i szkodnikami. Podobnie jak przewaga pożytecznej mikroflory w glebie rozstrzyga o jej żyzności, czyli sile rodnej. Na świecie nie ma bowiem powszechnie znanej strategii, która by w sposób jednoznaczny traktowała mikroorganizmy, jako obrońców ładu i harmonii w przyrodzie. Jest wręcz odwrotnie, a gdy słyszymy słowo ?bakteria?, od razu szukamy biobójczych preparatów. Antybiotyczność, wyjaławianie i powszechna sterylność doprowadziły do zatrważającej odporności wśród mikrobów, która jest także coraz bardziej powszechna wśród chwastów. Zamiast likwidować przyczyny rozwoju chorób i szkodników usuwamy ich objawy w sposób coraz bardziej kosztowny.”

11 responses to “Czy pasożyty zostały zaprojektowane w celu szkodzenia innym organizmom?

  1. Witam.
    ” Wirus ten na nowym terenie skutecznie łamie, lub omija zabezpieczenia, jakimi dysponuje nieprzygotowany na tą inwazję układ odpornościowy zaatakowanego organizmu.”
    No właśnie.Skoro stworca nie stworzył tego ‚specjalnie’ to dlaczego wirusy są dobrze przygotowane do atakowania innych organizmów-dobrze pan wie,jak to wszystko działa w mikro świecie i dlatego musi być idealne i u wirusów idealne jest przygotowanie na atakowanie innych .

    „Przyjmijmy, że tasiemiec uzbrojony mógł sobie żyć wcześniej w układzie pokarmowym jakiegoś wymarłego zwierzęcia, które miało grubszą i mniej wrażliwą wyściółkę jelita cienkiego, ale w wyniku nieokreślonych zdarzeń ekologicznych tasiemiec uzbrojony zmienił żywiciela i stał się niebezpiecznym pasożytem.”
    A dla tego zwierzęcia to nie był pasożytem ?

    Pozdrawiam

  2. „No właśnie.Skoro stworca nie stworzył tego ‘specjalnie’ to dlaczego wirusy są dobrze przygotowane do atakowania innych organizmów”

    Nie są. To cechy, które pozwalają im w ‚normalnych’ warunkach pełnić pożyteczną rolę, a w ramach np. głupoty ludzkiej i związanej z tym ingerencji w środowisko wirusy te w nowym środowisku, swoimi pozytywnymi wcześniej cechami szkodzą innemu organizmowi. Jednak nie dlatego, że zostały zaprojektowane w celu atakowania, a dlatego, że nienaturalne działania doprowadzają do tego, że nowy organizm nie potrafi korzystać z właściwości takiej bakterii.

    Czy muzyka będąca ciężkim metalem, której naturalnym środowiskiem są słuchacze o takim właśnie guście muzycznym, i którzy czerpią z niej przyjemność jest tak naprawdę zaprojektowana do atakowania innych organizmów? A może muzyka taka, która dostała się do opery(nowego środowiska słuchaczy) poprzez umyślną bądź nieumyślną ingerencję człowieka wcale nie jest projektem muzyki mającej za cel atakowania takich słuchaczy, a jedynie Ci słuchacze o absolutnie innym guście muzycznym i innym poczuciu estetyki są tak niezadowoleni i nieprzygotowani na ten rodzaj mużyki, że stają się wręcz agresywni, niespokojni, poirytowani, zakłóca to ich spokój, skupienie, etc, etc.. i nie są w stanie korzystać z walorów tej muzyki?
    W myśl Twojego toku rozumowania mamy tutaj do czynienia z projektem muzyki, która ma za cel wyrządzać zło słuchaczom muzyki poważnej. Ale jak poważny jest to tok rozumowania, komentować chyba nie muszę,

    • Przeczytaj raz jeszcze ze zrozumieniem mój artykuł. Analogia z muzyką jest nietrafna. Lepsza będzie z nożem czy samolotem. Noża możesz użyć do wielu pożytecznych czynności; krojenia chleba, wycinania drewna, rzeźbienia itd. Można go też użyć do zabijania ludzi. Samolotem można nawozić pola uprawne, można też przewozić ludzi. A można też bombardować miasta. Każdą jedną rzecz na świecie można użyć z dobrym, jak i złym celu.

      pozdrawiam.

    • A można wiedzieć jakie pożyteczne role pełnią wirusy ? Może pare się znajdzie ale czy więcej wśród wirusów znajdziemy pożytecznych czy szkodliwych ról ?

      „Jednak nie dlatego, że zostały zaprojektowane w celu atakowania, a dlatego, że nienaturalne działania doprowadzają do tego, że nowy organizm nie potrafi korzystać z właściwości takiej bakterii. ”

      Jeżeli chodzi o bakterie to ok-u wirusów wszystko musi być idealnie ( ? ) ,żeby mogły spokojnie atakować inne komórki.Jeżeli się nie mylęw mikroświecie nie ma miejsca na błędy

      Pozdr.

    • PS.I co z tasiemcem.

  3. Niewłaściwa jeśli jej zadaniem miałoby być zabijanie. Ale konkretna muzyka może na odpowiednie grupy ludzi wywoływać negatywne skutki. Nie takie jak bezpośrednie uśmiercenie poprzez użycie noża, bo chodziło jedynie o pokazanie, że coś co z natury nie czyni nic złego, może „uczynić” w innym środowisku jakąkolwiek szkodę.

  4. Właśnie w Kopalni Wiedzy pojawił się artykuł poniekąd potwierdzający moją teorię, która stanowi tezę główną dyskutowanego artykułu. Najważniejszy fragment wytłuściłem.

    http://kopalniawiedzy.pl/niedzwiedz-polarny-zebra-herpeswirus-rekombinowany-EHV1-EHV9-Jerka-Lars-Wuppertal-gospodarz-Alex-Greenwood,16435

    „Dwa niedźwiedzie polarne z Ogrodów Zoologicznych w Wuppertal zapadły w 2010 r. na zapalenie mózgu wywołane przez wirus pochodzący od zebr. Niemiecko-australijski zespół naukowców przestrzega, że wirusy przenoszące się na niecodziennych gospodarzy mogą zagrozić misji ochrony gatunków przez tego typu instytucje.

    U obu niedźwiedzi wystąpiły drgawki oraz toczenie piany z pyska. Jerka, 20-letnia samica, zdechła po 8 dniach. Szesnastoletni Lars chorował przez kilka tygodni i ostatecznie wyzdrowiał. Podczas sekcji zwłok w tkance mózgu znaleziono ślady stanu zapalnego. Wzorzec uszkodzeń wskazywał na wirusa. By ustalić, jaki wirus doprowadził do zgonu, zespół z Leibniz-Institut für Zoo- und Wildtierforschung (IZW) w Berlinie wyekstrahował DNA i RNA z próbek mózgu Jerki.

    Sekwencjonowanie pokazało, że był to szczep wirusa opryszczki, który normalnie występuje u zebr (chodziło o rekombinowanego herperswirusa koni typu 1., EHV1). Ponieważ badano też niedźwiedzie z innych niemieckich ogrodów zoologicznych, okazało się, że Struppo, który zmarł lata wcześniej z powodu niewydolności nerek i nigdy nie kontaktował się z Larsem ani Jerką, także był EHV1-pozytywny. Oznacza to, że wirus przenosił się między gatunkami przed 2010 r. i zapewne robi to nadal.

    Rekombinowany patogen powstał, gdy koński herpeswirus EHV9 przetransferował część swego DNA do spokrewnionego wirusa EHV1. Choć rekombinacja u herpeswirusów nie jest niczym dziwnym, uwagę przyciąga przekazany region genowy, ponieważ odgrywa on ważną rolę w wywoływaniu chorób neurologicznych. Nie wiadomo, czy nowy wirus pojawił się ostatnio w populacji zebr w ogrodach zoologicznych, czy dawno temu w Afryce i czy rekombinacja odpowiada za zdolność przenoszenia się na nieznanych wcześniej gospodarzy. Kwestie te trzeba będzie rozstrzygnąć w ramach przyszłych studiów.

    Kiedy zaczęliśmy, w grę wchodziła przytłaczająca liczba patogenów. Później wszystko wydawało się proste, bo szybko wykryliśmy sygnał EHV. Gdy przyjrzeliśmy się sekwencji wirusowego DNA, mógł to być zarówno EHV1, jak i EHV9. Wraz ze wrastającą ilością danych stało się jasne, że jeden gen wyglądał częściowo jak u jednego wirusa, a częściowo jak u drugiego – tłumaczy prof. Alex Greenwood z IZW.

    Pozostaje jeszcze pytanie, w jaki sposób niedźwiedzie z Wuppertal się zaraziły. Zebrami zajmują się inni ludzie, poza tym wybiegi są oddalone o 68 m. Greenwood podkreśla, że nawet gdyby wirusa nie przenosili opiekunowie, zawsze zostają jeszcze szczury. Poza tym niedźwiedzie i zebry nie są jedynymi gospodarzami, ponieważ macierzyste wirusy wiążą się ze śmiertelnym zapaleniem mózgu u innych hodowanych w zoo zwierząt: gazel Thomsona czy świnek morskich.

    Zoo gromadzi różne gatunki zwierząt, które w naturze nigdy by się ze sobą nie spotkały. Do tej pory rzadko brano pod uwagę możliwość, że stworzenie takiej mieszanki prowadzi do nieprzewidywalnych konsekwencji – transferu patogenów między zwierzętami. Uważano bowiem, że generalnie patogeny przystosowują się do konkretnego gospodarza. Niektóre jednak są oportunistyczne i przy sprzyjających okolicznościach „przeskakują” na nowych gospodarzy.”

  5. Teraz powstaje jeszcze pytanie, czy ten wirus u zebry nie wywoluje zadnych nieporzadanych efektow, a wrecz, jak wyglada ewentualna symbioza tego wirusa z organizmem zebry na co dzień. Posiadasz może takie informacje?

    • Być może zebrze też szkodził, w końcu to wirus opryszczki. Ale przecież na zebry (konie) mógł przeskoczyć z innego organizmu, któremu nie czynił szkody. Dla naszych rozważań jest tutaj najistotniejsze, że padają stare dogmaty, które wykluczały możliwość zmiany żywiciela przez wirusy. Transferu międzygatunkowego.

      pozdrawiam

  6. A czy jakikolwiek wirus może w ogóle być pożyteczny komukolwiek? Skąd one się mogły wziąć?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s