O tym jak magister Karol Sabath aferę z mistyfikacją Ernsta Haeckla odtłumaczał

W swoim zwyczaju serfując po sieci trafiłem na archiwalny post autorstwa nieżyjącego już paleontologa Karola Sabatha http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Sabath , za życia zagorzałego obrońcy myśli Darwina, w którym usiłuje on odtłumaczyć aferę związaną z rysunkami Haeckla i całą hipotezą rekapitulacji (prawem biogenetycznym) w ogóle. Magister Sabath prezentując swój pomysł na pogodzenie faktu, że mimo sfalsyfikowania hipotezy rekapitulacji jeszcze za czasów Haeckla, jego rysunki po dziś dzień, a właściwie po czas, kiedy żył jeszcze Karol Sabath (zmarł w 2007 r.) były kopiowane i drukowane w najróżniejszych podręcznikach do nauczania w szkołach podstawowych, średnich i dla naukowców. Po zacytowaniu różnych fragmentów wypowiedzi pana Karola pozwolę sobie w krótkich zdaniach zwrócić uwagę na niekonsekwencje jego myślenia i pokrętny rodzaj argumentacji.

                                                         Karol Sabath napisał:

„(…..) Jednym z takich XIX-wiecznych praw biologii było „prawo biogenetyczne” sformułowane przez Ernsta Haeckla. W sloganowej wersji brzmi ono „ontogeneza jest rekapitulacją filogenezy” – czyli w rozwoju osobniczym, szczególnie zarodkowym, pojawiają się etapy odpowiadające filogenetycznym przodkom. Rekapitulacja oznacza zwięzłe streszczenie (dosłownie – powtórzenie tytułów rozdziałów), a więc to „powtórzenie” miałoby być zgrubne, nie dosłowne i dotyczyć ogólnego podobieństwa struktur zarodków, także tych struktur, które u dorosłych form wyraźnie się różnią (ani Haeckel, ani nikt inny oczywiście nigdy nie twierdził, że np. zarodek człowieka wygląda jak dorosła ryba trzonopłetwa czy gad ssakokształtny)(…).”

Osobiście pierwszy raz spotykam się ze stwierdzeniem, że ktoś tak twierdzi. Dobrze by było, gdyby pan Karol (niestety dzisiaj już jest to niemożliwe) napisał kto w ogóle tak twierdził. Pytam, ponieważ zajeżdża mi to szyderstwem i już na starcie ustawianiem sobie chłopca do bicia w postaci jakichś wyimaginowanych kreacjonistów, z którymi pan Karol walczył do końca swojego życia.

Karol Sabath napisał:

„(….)Haeckel zilustrował swoją koncepcję – w popularyzatorskiej (wręcz filozofującej) książce o znacznie szerszej tematyce, nie w pracy naukowej z zakresu embriologii – poglądowym rysunkowym zestawieniem porównującym stadia rozwojowe rozmaitych kręgowców, od ryb po człowieka. Ilustracje zaczerpnął z różnych źródeł, częściowo z własnych obserwacji, częściowo z cudzych publikacji. Jak nietrudno się domyśleć, pozyskanie zarodków wielu gatunków na wszystkich etapach embriogenezy nie jest łatwe (np. Haeckel nie dysponował wczesnymi – z pierwszego miesiąca ciąży – zarodkami ludzkimi); Haecel wypełnił luki w swoim schemacie powtórzeniami rysunków zarodków pokrewnych gatunków. Narysowanie spod XIX-wiecznego mikroskopu delikatnych, półprzejrzystych struktur zarodka jest bardzo trudne. Haeckel narysował niektóre z nich bardziej podobne do sąsiednich niż w rzeczywistości. Te błędy w poglądowym zestawieniu rozwoju zarodkowego kręgowców zostały dostrzeżone już w XIX wieku i wytknięte Haecklowi.(….)”

To bardzo dziwne. Warto zadać sobie dwa pytania:

  1. Na podstawie jakich badań naukowcy, z których dorobku naukowego czerpał Haeckel sporządzili swoje rysunki?

  2. Na jakiej podstawie naukowcy współcześni Haecklowi byli w stanie zweryfikować błędy Haeckla i wytknąć mu je jeszcze za jego życia skoro, jak wynika z wypowiedzi pana Sabatha, w tamtych czasach rozwój techniki nie dysponował odpowiednimi narzędziami, żeby taką weryfikację przeprowadzić?

Karol Sabath napisał:

„(….)Ponieważ jednak – z powodów podanych wyżej – nie było chętnych do powtórzenia tych żmudnych i niewdzięcznych obserwacji (wymagających talentów rysunkowych porównywalnych z Haecklowskimi – zob. np. ilustracje w haśle http://pl.wikipedia.org/wiki/Meduza), w popularnych książkach i podręcznikach reprodukowano zestawienia oparte na rysunku Haeckla (notabene tak samo w podręcznikach, nawet uniwersyteckich – np. do geologii historycznej – wciąż można spotkać rekonstrukcje dinozaurów rutynowo przerysowywane z dawno nieaktualnych źródeł, np. wyprostowany kanguropodobny iguanodon podparty ogonem, wg rekonstrukcji Dollo z końca XIX w.).(….)”

Powyższa wypowiedź pana Karola nie trzyma się już kupy. Jak twierdził, jedną wypowiedź wyżej, Haeckel sporządzał swoje rysunki na podstawie rysunków innych badaczy, a więc już za jego czasów istnieli zdolni badacze, którzy potrafili takie rysunki sporządzać. Po drugie Sabath chce nam najwyraźniej wmówić, że od czasów Heackla nie pojawił się ani jeden embriolog ze zdolnościami do rysowania, który byłby w stanie poprawić rysunki Haeckla. Włączając w to nowoczesną technologią grafiki komputerowej i skanowania, których to cudów techniki miał szczęście (w nieszczęściu) dożyć sam pan Karol! W dodatku pan Karol posłużył się tutaj błędem ze złej analogii ( False analogy), ponieważ jawne i świadome mistyfikacje z rysunkami Haeckla porównał do prezentowania w podręcznikach przestarzałych rekonstrukcji dinozaurów. Faktem jest, że ontogeneza nie odzwierciedla filogenezy, że hipoteza rekapitulacji, to efekt oszustwa zdemaskowanego już za życia Haeckla (Haeckel żył w latach 1834-1919). Natomiast to, że dinozaury chodziły po ziemi to fakt niezaprzeczalny i mało istotne jest w w kontekście tej dyskusji czy iguanodony były wyprostowane i podparte ogonem, czy nie. Po prostu nie jest to mistyfikacja tej miary, co zapewnianie o prawdziwości hipotezy rekapitulacji, to znaczy, że na jednym r etapów rozwoju ludzki zarodek posiada ogon! Po dziś dzień podręczniki do biologii nie ograniczają się jedynie do zamieszczania samych rysunków Haeckla, ale też odpowiednio je komentują, informując uczniów, że kolejne stadia w rozwoju embrionów kręgowców powtarzają ich filogenezę.

Karol Sabath napisał:

„(….)Nas jednak interesują dwie rzeczy:

1) czy zarodki kręgowców w rzeczywistości wyglądają zupełnie inaczej niż na rysunkach w podręcznikach (tj. czy np. zarodki ssaków przypominają we wczesnych stadiach rozwojowych rybie – z kieszonkami skrzelowymi – czy gadzie – z długim ogonem i szeregowo rozmieszczonymi pęcherzykami mózgowymi, czy też nie).

2) czy porównując przebieg ontogenezy u różnych gatunków, możemy znaleźć analogie do przebiegu filogenezy (a więc uzyskać dodatkowe przesłanki do wnioskowania o pokrewieństwach i ewolucji organizmów).

Zacznijmy od pierwszej sprawy:

Ewolucjoniści – jak choćby 30 lat temu Stephen Jay Gould w „Ontogeny and Phylogeny” – zwracali uwagę na błędy Haeckla (i odcinali się od naiwnego rekapituacjonizmu – zresztą nawet Haeckel go nie głosił w tak karykaturalnej postaci jak można by wnioskować z zarzutów krytyków).(…..)”

Szkoda, że Pan Karol Sabath nie powie nam już jaką wersję jego zdaniem głosił Haeckel i czy pisząc o „karykaturalnych wersjach” nie miał pan Karol czasami na myśli tych wersji, które były zamieszczane i są po dziś dzień w podręcznikach do biologii.

Karol Sabath napisał:

„(…)Prawo biogenetyczne” trafiło do lamusa razem z innymi ówczesnymi „prawami biologii”. Podobnie upadła koncepcja „stadium filotypowego” – Haeckel sądził, że istnieje stadium rozwoju zarodka, w którym niezależnie od gatunku wygląda on jak archetyp (inne zarzucone XIX-wieczne pojęcie, tym razem autorstwa kreacjonisty Owena) danego typu (phylum), powiedzmy coś w rodzaju „uniwersalnego strunowca”.

Natomiast jest faktem, że zarodki kręgowców są do siebie bardziej podobne niż osobniki dorosłe (co tłumaczy się tym, że rozwój zarodkowy jest „konserwatywny” – błędy na tym etapie częściej mają dalekosiężne, zwykle negatywne skutki – i dlatego są odsiewane przez selekcję). I często na tym etapie zachowują się struktury zdradzające pokrewieństwa z dalekimi krewnymi, które to struktury później zmieniają się nie do poznania. (….)”

Podobieństwa we wczesnych stadiach zarodków Karol Sabath niewątpliwie przypisywał wspólnemu pochodzeniu. Przypisując je konserwatywności tych stadiów rozwojowych, to znaczy wrażliwości na jakiekolwiek mutacje podczas różnicowania się komórek, w czasie rozwoju płodowego, w stadiach, jakie fałszował Haeckel. Hipotetyczny wspólny przodek ewolucyjny, do którego zarodka rzekomo podobne są wszystkie zarodki kręgowców prezentowane na rysunkach Haeckla jakoś przecież musiałby wyewoluować w różne formy kręgowców, jakie obserwujemy dzisiaj! A jaki mechanizm ewolucji proponuje neodarwinizm? Mutacje odcedzane przez dobór naturalny, a więc patrząc ewolucyjnie te zarodki nie mogły być cały czas konserwatywne, ponieważ przekształciły się w toku ewolucji w najprzeróżniejsze formy. Należy też zauważyć, że zarodki różnych kręgowców podobne są do siebie na kilku stadiach rozwojowych i będąc rzekomo stadiami konserwatywnymi przekształcają się jednak w inne stadia rzekomo  konserwatywne ewolucyjnie. Czy nie trąci to trochę tautologią? Możnaby mniemać, że te zarodki tylko do pewnego stopnia rozwoju zachowują konserwatywną formę morfologiczną, ale przecież są one podobne do siebie praktycznie do dość późnego okresu życia płodowego.

 

W miarę możliwości prawidłowe rysunki embrionów różnych kręgowców autorstwa Karola Sabatha. Spoglądając na nie można się przekonać, że już na tym „konserwatywnym ewolucyjnie” stadium istnieją spore różnice w morfologii tych zarodków.

Istnieje też nowa teoria ewolucyjna, którą się nazywa Ewolucyjną biologią rozwoju Evo-Devo (ang. evolutionary developmental biology). Jak mówi wikipedia  http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucyjna_biologia_rozwoju jest to „dział biologii stanowiący nowoczesną syntezę biologii ewolucyjnej i biologii rozwoju, zajmujący się analizą i porównywaniem procesów rozwojowych organizmów żywych w celu określenia pokrewieństwa między nimi i zbadania ewolucji tych procesów. Evo-devo szuka odpowiedzi na pytania o ewolucję rozwoju embrionalnego, wpływ modyfikacji rozwoju na powstawanie nowych cech, rolę plastyczności rozwojowej w ewolucji, wpływ środowiska na rozwój i ewolucję itp. Powstała z połączenia embriologii porównawczej i genetyki ewolucyjnej.” Evo-Devo zakłada, że istotne zmiany ewolucyjne zaszły właśnie podczas rozwoju embrionalnego. Konserwatywność ewolucyjna różnych stadiów zarodków mogłaby być zależna tylko od konserwatywności genów kodujących ich fenotypy. Już dawno wiadomo, że geny odpowiedzialne za regulację rozwoju embrionu, morfogeny, są genami konserwatywnymi. To znaczy jakiekolwiek mutacje w tych genach prowadzą do efektu letalnego, (uśmiercają organizm), lub subletalnego (ciężkiego kalectwa). Hipoteza Evo-Devo głosi jednak, że to mutacje w genach odpowiedzialnych za morfogenezę, czy narządogenezę, przyczyniają się do zmian ewolucyjnych.

Karol Saabath dożył czasów kiedy dynamicznie zaczęła rozwijać się koncepcja evo-devo i zdawał sobie doskonale sprawę z tego, co ona głosi, o czym zresztą sam wielokrotnie pisał http://forum.gazeta.pl/forum/w,32,25253463,25422346,Re_Autor_badan_prof_Adam_Lipowski_odpowiada_na.html . Dlatego też dziwi jego próba wyjaśnienia podobieństw między zarodkami kręgowców konserwatywnością stadiów rozwojowych tych organizmów.

Karol Sabath napisał:

„(…)Np. kręgowce lądowe mają za głową kieszonki skrzelowe – wraz z ich ukrwieniem, czyli „drabinką” naczyń skrzelowych. U ryb kieszonki te zostają przebite na wylot i stają się szczelinami skrzelowymi, a u kręgowców lądowych ulegają przekształceniu w inne struktury (np. pierwszy łuk skrzelowy przekształca się w kość gnykową krtani, itp.). (….)”

Tutaj Karol Sabath nadużył przez brak precyzji, ponieważ z tych „łuków skrzelowych” u kręgowców poza kością gnykową rozwijają się jeszcze w ucho wewnętrzne i inne organy. https://bioslawek.wordpress.com/2012/10/01/embriologia-a-problem-makroewolucji/ .

Poza tym nie ma żadnych podstaw, żeby nazywać te zagięcia ciała zarodków łukami skrzelowymi. Choć należy przyznać, że inni ewolucjoniści nie byli tak powściągliwi, jak Karol Sabath. Np. Richard Dawkins w swojej książce ‚Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa’ w rozdziale 4 tej książki napisał: „Walenie oddychają powietrzem atmosferycznym, ponieważ ich przodkowie, te szczury lądowe, utraciły skrzela. Ale zarodki wszystkich ssaków, włącznie z waleniami i syrenami, mają szczątkowe skrzela: niepodważalny dowód ich odległej morskiej przeszłości.”. Nic dodać nic ująć. Ale nie ma się co dziwić przecież jest powszechnie wiadomo, że mówienie prawdy u Richarda Dawkinsa (jak i wielu innych niektórych czołowych ewolucjonistów https://bioslawek.wordpress.com/2012/01/16/oszustwa-w-nauce/ ) nie jest mocną stroną.

Karol Sabath napisał:

„(….)A podręczniki od dawna zawierają ilustracje fotograficzne zarodków lub nowe rysunki – jak choćby podręcznik cytowanego na początku wyd. Operon zawiera ilustracje (w tym przypadku moje, reprodukowane poniżej, rysunki zarodków kury, kota i człowieka) oparte na zdjęciach Michaela K. Richardsona. (…)”

Oświadczenie to jakoś nie koreluje z wcześniejszą wypowiedzią pana Karola jakoby uczonym nie chciało się przerysowywać i poprawiać rysunków Haeckla. Jak widać pan Sabath uważa siebie za wyjątek. No cóż należałoby pogratulować, jednak prawdą pozostaje, że w podręcznikach do biologii dominują te ilustracje Haeckla, których uczonym nie chce się poprawiać.

ŹRÓDŁA:  

http://www.paleontologia.pl/forum/viewtopic.php?t=314

http://en.wikipedia.org/wiki/Evolutionary_developmental_biology

2 responses to “O tym jak magister Karol Sabath aferę z mistyfikacją Ernsta Haeckla odtłumaczał

  1. WG:

    Świetna polemika ze zmarłym naukowcem! Czekam kiedy po Pana śmierci ktoś powycina fragmenty Pana wypowiedzi i będzie nad nimi debatował ze znawstwem (jest Pan naukowcem jakiej dziedziny?). Ciekawe czy ktokolwiek uzna że warto…

    Biosławek:

    Szanowny Panie, w tych kilku słowach popełnił Pan tyle błędów logicznych, że w zasadzie mógłbym nie zamieszczać Pańskiego wpisu i nie udzielać odpowiedzi. Informuję też, że jeżeli kolejny Pański post będzie tego rodzaju, to idzie do kosza ze spamem. Po pierwsze już na starcie usiłuje Pan podkopać wartość mojej argumentacji usiłując wzbudzić we mnie poczucie winy, zamiast odnieść się do meritum. Bardzo pospolity błąd logiczny. Nie ma niczego złego w krytykowaniu tez, jakie postulowali zmarli naukowcy. Jest to praktyka wręcz powszechna, że jakaś teoria zostaje uznana, lub odrzucona już po śmierci człowieka, który ją propagował. Po drugie zamiast odnieść się do treści mojego wpisu, Pan swoje ataki koncentruje na mojej osobie. Tym samym zastępuje Pan merytoryczną argumentację atakami personalnymi, co jest również błędem logicznym.

    pozdrawiam

  2. Świetna robota. Szukałem takiego wpisu w języku polskim. Życzę wszystkiego dobrego i więcej takich wpisów!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s