Układ rozrodczy hieny cętkowanej – narząd będący dowodem inteligentnego, czy nieinteligentnego projektu?

https://bioslawek.files.wordpress.com/2012/11/c582echtaczka-pseudopenisss-c582echtaczcka.jpg?w=400

Układ moczowo – płciowy hieny cętkowanej. Czerwonym kółeczkiem zaznaczyłem połączenie dróg moczowych i płciowych. Czerwoną strzałką zaznaczyłem którędy przebiega kanał rodny. Wychodzi on z macicy, to tam, gdzie na ilustracji widać postać nienarodzonego szczeniaka, i następnie przechodzi przez wnętrze zmodyfikowanej łechtaczki i na jej czubku znajduje się jego ujście. Łechtaczka hieny cętkowanej służy też za narząd kopulacyjny. Podczas rui, kiedy samiec odpowiednio pobudzi samicę kurczy się ona, niemal wnikając do ciała, i w ten sposób staje się przygotowana do aktu kopulacji. Pozycja kopulujących hien cętkowanych jest taka sama, jak u psów.

https://i1.wp.com/m.cdn.blog.hu/fv/fvtr/image/Hiena.jpg

W łechtaczce hien cętkowanych nie tylko przebiega kanał rodny, ale zarazem cewka moczowa. A więc kanał rodny u samicy hieny cętkowanej pełni podwójną funkcję.

Łechtaczka tej hieny posiada też inne przystosowania umożliwiające jej sprawny poród. Jest odpowiednio rozciągliwa, jak każdy kanał rodny. Posiada też odpowiednie gruczoły wytwarzające śluz, umożliwiające odpowiednie ‚smarowanie’ wnętrza łechtaczki w ukresie rui i przed porodem. Co oczywiście umożliwia kopulację i poród.

Chociaż łechtaczka hieny cętkowanej nie jest narządem homologicznym do penisa samca, to posiada podobną budowę (patrząc ewolucyjnie; konwergentną). Np. posiada podobny rozkład ciał jamistych, które umożliwiają łechtaczce hieny cętkowanej erekcję. Erekcja ta jednak nie służy kopulacji, lecz zaznaczaniu dominacji, ponieważ większe od samców samice rządzą w stadzie, a konkretnie samica Alfa, i podczas godów.

https://i0.wp.com/4.bp.blogspot.com/_1z99mrYgnuE/TS4Eo_2UnEI/AAAAAAAAAKM/qUyFRNMBV5Q/s1600/KayHolekamp_GreetingsStory.jpgRytuał powitania u hien cętkowanych. Narząd, który obwąchuje hiena to nie penis samca, tylko ogromna łechtaczka samicy.

Jak już wspomniałem u większości ssaków, w tym u innych gatunków hien, u samic cewka moczowa biegnie równolegle do pochwy. Wychodzi z pęcherza moczowego, a kończy się ujściem zewnętrznym w przedsionku pochwy, gdzie jej ujście spotyka się z ujściem kanału rodnego tworząc wspólnie zatokę moczowo – płciową. Jak widać na zamieszczonej wyżej ilustracji zaznaczone czerwonym kółkiem połączenie dróg moczowych i płciowych hieny cętkowanej ma miejsce daleko od łechtaczki, przez którą przebiega kanał rodny.

Patrząc ewolucyjnie; u przodka hieny cętkowanej cewka moczowa musiałaby być zlokalizowana tam, gdzie zwykle znajduje się u samic większości ssaków, to znaczy; wychodzić z pęcherza przebiegać równolegle do kanału rodnego i na koniec wspólnie uchodzić do tej samej zatoki moczowo – płciowej. Jak to wygląda u klasycznego ssaka zademonstruję na podstawie schematu obrazującego układ moczowo – płciowy klaczy.

KLAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZ

Budowa układu rozrodczego klaczy: 1-nerka, 2-jajnik, 3-macica, 4-moczowód, 5-pęcherz moczowy, 6-wymię, 7-cewka moczowa, 8- szyjka macicy, 9-prostnica, 10- pochwa, 11-odbyt, 12-przedsionek pochwy, 13-srom. Czerwonym kółkiem zaznaczyłem zatokę moczowo – płciową. Proszę zwrócić uwagę, w którym miejscu cewka moczowa tworzy połączenie dróg moczowych i płciowych u kłaczy, a w którym u samicy hieny cętkowanej (przypominam iż również zaznaczyłem to miejsce czerwonym kółkiem).

Teraz zastanowimy się nad możliwymi drogami, jakimi mogłaby podążać ewolucja układu rozrodczego hieny cętkowanej. Zacznijmy od cewki moczowej. Ja pamiętamy u ewolucyjnego przodka hieny cętkowanej zatoka moczowo – płciowa miała wyglądać podobnie, jak ta u klaczy. Kanał rodny i cewka moczowa miały przebiegać osobno i tylko znajdować wspólne ujście. To tak, jakby z dwóch rur ustawionych obok siebie w jednym zagłębieniu wylewać wodę. U hieny cętkowanej jednak te ‚rury’ zaczynają tworzyć połączenie jeszcze wewnątrz ciała hieny! Teraz proszę się zastanowić, jakimi drogami mogła przebiegać ewolucja tak, że nastąpił taki układ połączenia dróg moczowych i płciowych u samicy hieny cętkowanej?

https://i0.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/de/Clitoris_inner_anatomy_numbers.png/250px-Clitoris_inner_anatomy_numbers.png

Budowa łechtaczki kobiety. Oznaczenia jak następuje: 1. Żołądź łechtaczki (glans clitoridis) 2. Ciało jamiste (corpus cavernosum) 3. Odnoga łechtaczki (crus clitoris) 4. Ujście cewki moczowej 5. Opuszka przedsionka pochwy 6. Pochwa.

Powyżej na ilustracji zaprezentowano budowę łechtaczki u człowieka. Ogólny układ jest właściwy większości ssaków – w tym rzekomemu ewolucyjnemu przodkowi hien cętkowanych. Na ilustracji widać też dobrze (dlatego tą akurat ilustrację wybrałem) ujście kanału rodnego i cewki moczowej.

Kolejny etap takiej ewolucji musiałby polegać na stopniowym zaadaptowaniu łechtaczki hieny cętkowanej i przystosowaniu jej do kopulacji i rodzenia. Pierwszy etap, czyli powiększenie się łechtaczki do wielkości penisa, można jeszcze na upartego wyjaśnić zaburzeniami hormonalnymi. Ale jak wyjaśnić w jaki sposób mogła ona przejąć rolę kanału rodnego? Musiałaby ewoluować do struktury rury, ale równocześnie musiałyby pojawiać się mutacje, które przystosowywałyby tą ‚rurę’ do kopulowania przez nią i rodzenia. Ten przewód – łechtaczka od początku musiał być elastyczny, a więc zbudowany z odpowiednich mięśni i mieć odpowiednie smarowanie. Nawet dzisiaj jeżeli pójdzie coś nie tak, to podczas porodu łechtaczka hieny pęka przy wylocie, co może skończyć się śmiercią matki, albo noworodka.

Mało tego; taki typ aparatu rozrodczego wymaga specjalnych mięśni macicy, właściwych tylko hienom cętkowanym, które z odpowiednią siłą pchałyby wielkiego noworodka. Hieny cętkowane rodzą największe noworodki w świecie ssaków w porównaniu do masy ciała matki.

I tutaj jeżeli coś pójdzie nie tak może skończyć się zgonem. W drodze z macicy do ujścia w łechtaczce rodzący się szczeniak musi pokonać 180 stopniowy zakręt z dróg rodnych, co widać na pierwszej ilustracji. Jeżeli nie jest z odpowiednią siłą popychany grzęźnie w drogach rodnych, co też często kończy się zgonem matki i dziecka.

Teraz warto zadać sobie pytanie: skoro układ rozrodczy samicy hieny cętkowanej jest tak wrażliwy na wszelkie nieudogodnienia, to jak mógł stopniowo ewoluować od postaci właściwego większości ssaków układu rozrodczego, przechodząc przez te wszystkie niebezpieczne etapy?

Układ rozrodczy hien cętkowanych jest tak wrażliwy na te wszystkie niedogodności, że z różnych powodów umiera podczas porodu niemal 40% szczeniąt i wiele matek! Biorąc pod uwagę taki stan rzeczy warto zadać sobie pytanie: Jaki procent szczeniąt musiałby umierać podczas stopniowej ewolucji układu rozrodczego hieny cętkowanej? I czy opłacałoby się to z punktu widzenia ewolucji? Czy taka ewolucja na każdym etapie dawałaby przewagę selekcyjną?

Oczywiście nie twierdzę, że układ rozrodczy samicy hieny cętkowanej jest nieredukowalnie złożony. Zwracam tylko uwagę na inne problemy związane z ewolucją wielu cech anatomicznych, co do których nie postuluje się nieredukowalnej złożoności, jak w przypadku setek układów biochemicznych.

Na koniec poruszę najbardziej drażliwą kwestię. Jedni uważają, że układ rozrodczy hieny cętkowanej jest tak wyrafinowany i specyficzny, że nie mógłby wyewoluować z innego typu układu rozrodczego. Inni twierdzą, że wyewoluował, ponieważ „Projektant nie zaprojektowałby bubla, w wyniku anatomii którego ginie 40% szczeniąt”. Argumentację tą jednak można odwrócić. Przecież 60% porodów u hien cętkowanych odbywa się w największym porządku. Więc patrząc obiektywnie i posługując się logiką zwolenników „NIEinteligentnego projektu w przyrodzie” Projektant musiałby zaprojektować 60% populacji hien cętkowanych w bardzo dobrze, natomiast 40% musiałby zepsuć. Przecież jakby wszystkich przodków hien cętkowanych zaprojektował z wadliwym narządem rozrodczym samic, to nie 40% a 100% potomstwa umierałoby przy porodzie i hieny cętkowane wyginęłyby za jednego pokolenia.

A więc przyczyn patologicznych porodów hien cętkowanych nie należy szukać w wadliwym projekcie ich narządów rozrodczych, ale w innych. A takich można wymienić wiele, co zrobię w tekście zamieszczonym w komentarzach.

ŹRÓDŁA:

http://www.vet.cornell.edu/labs/place/publications/11cunha%20et%20al.2003.pdf

„Dzikie psy i hieny” Tadeusz Kaleta

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieny

„Hieny (Hyaeninae) – wyróżniana przez część systematyków, na podstawie różnic w uzębieniu, podrodzina dużych ssaków drapieżnych z rodziny hienowatych obejmująca gatunki:

hiena cętkowana (hiena plamista) (Crocuta crocuta)

hiena brunatna (Parahyaena brunnea syn. Hyaena brunnea)

hiena pręgowana (hiena pasiasta) (Hyaena hyaena)”

3 responses to “Układ rozrodczy hieny cętkowanej – narząd będący dowodem inteligentnego, czy nieinteligentnego projektu?

  1. JEŻELI CHDZI O SAMICE HIEN CĘTKOWANYCH, to większość z nich normalnie rodzi, więc za nienormalne porody też muszą być odpowiedzialne jakieś czynniki patologiczne. Można ich przytoczyć dziesiątki. Hieny to w zasadzie zwierzęta wszystkożerne, ale nie jest powiedziane, że powinny jeść wszystko. Człowiek może jeść niemal wszystko, ale nie wszystko jest zdrowe. Np. wieprzowina powoduje zawały, nadmierne spożywanie słodyczy cukrzycę itd.. Współczesne naturalne środowisko jest poważnie zaburzone i tak naprawdę każdy element łańcucha pokarmowego nie odżywia się właściwie, co może powodować niewłaściwy rozwój osobniczy, zaburzenia hormonalne i ekologii. W tym ostatnim przypadku takie hieny mogą zmieniać swoje cykle reprodukcyjne, inaczej się krzyżować poprzez zły dobór płciowy itd.. Wszystko to może owocować patologiami na różnych poziomach. Np. mogą zacząć rodzić się większe szczenięta i mniejsze samice, co z pewnością znacznie utrudni poród. Mogą pojawić się zaburzenia hormonalne, które również ten poród mogą utrudniać. Anatomia i gospodarka hormonalna to są bardzo wyważone i każda nawet najmniejsza anomalia może doprowadzić do zaburzeń porodowych. Powinno dać ci to do myślenia, ponieważ patrząc ewolucyjnie system rozrodczy i hormonalny u hien cętkowanych w takim układzie musiał być od początku doskonały. Środowisko w jakim ewoluowałyby cechy układu rozrodczego samic hieny cętkowanej też musiałby by być od początku idealne!
    Hieny mają wielkie upodobanie go grzebania po ludzkich śmietnikach i wyjadania stamtąd czego się da. Mogą one trawić nawet kości i zęby! Praktycznie trawią wszystko oprócz sierści, którą wydalają z kałem. Niedawno uczeni zaobserwowali bardzo ciekawe zjawisko. Otóż stworzenia, które żywią się odpadkami niezdrowej żywności człowieka (niejako okruchami z jego stołu) zaczynają cierpieć na otyłość i ludzkie choroby związane ze złym sposobem odżywiania.

    Mało tego; zwierzęta, które odżywiają się tymi otyłymi szczurami, czy myszami też zaczynają cierpieć na otyłość i różne związane z nią choroby. Dawniejsze zwierzęta, które pasły się na sawannie i które służyły hienom za pokarm były często niedożywione i w ich mięsie brakowało witamin. Choć hieny są mało wybredne, ponieważ potrafią zjeść bez szkody dla swojego organizmu nawet padlinę w znacznym stopniu rozkładu, to potrzebują różnych czynników biologicznych i mineralnych, które zwierzęta roślinożerne czerpią ze zróżnicowanej roślinności. Teraz jeszcze wchodzi w grę ludzka gospodarka rabunkowa. Hieny są zmuszone pożerać mięso pozbawione witamin i naszpikowane pestycydami, które znacznie przyczyniają się do zaburzeń hormonalnych nie tylko u hien. Hieny też często zmuszone są polować na zwierzęta domowe, które z kolei nafaszerowane są chemią użytku w gospodarstwach domowych, takich jak dodatki do pasz, które powodują, że zwierzęta gospodarcze szybciej rosną, ale gorzej się rozmnażają. Dziś środowisko naturalne jest tak skażone, że ostatnio znaleziono krewetki naćpane prozakiem, ponieważ ten wydalany przez człowieka do ścieków przeniknął do oceanów http://badania.net/krewetki-na-haju/
    Widzisz jak łatwo zakłócić delikatną naturę ekosystemów, co na globalną skalę może zaowocować również patologicznymi porodami?

    Krowy domowe pochodzą od tura. Tury, czy spokrewnione z nimi bizony i żubry, żyły dziko i ich krowy rodziły bez pomocy człowieka. A ile krów domowych jest w stanie urodzić bez pomocy człowieka? Jestem m. in. po szkole o profilu rolniczym i wiem ilu ludzi musi odbierać poród u krowy. A więc nienaturalna selekcja pod względem uzyskania pewnych pożądanych cech (dobór sztuczny) spowodowała, że większość ras bydła domowego przestała sama rodzić!


    Poród krowy domowej. W większości przypadków u pewnych ras krów poród musi odbierać człowiek. Po prostu bez jego pomocy krowa, jak i ciele są narażone na śmierć.

    Byk będący efektem doboru sztucznego. Nie dałby on sobie rady raczej w warunkach środowiska, z jakiego pochodzili jego przodkowie.

    Warto też dodać, że u wielu gatunków podczas porodu asystują inne samice. Sama ich obecność (zapach feromonów) już ułatwia poród. Ponieważ u ludzi, jak i u zwierząt do właściwego przebiegu porodu niezbędne też jest właściwe nastawienie psychiczne. Np. często się zdarza, że przestraszona suka nie może urodzić. Czy u ludzi, że kobieta (zwłaszcza młoda matka) tak się przerazi, że nie może przeć, a nawet skurcze porodowe u niej mogą zanikać. U hien cętkowanych podobne zależności z pewnością mają duży wpływ na jakość porodu.

    A więc jak widzisz na patologie podczas porodów hien cętkowanych (jak i innych ssaków) nie ma wpływu NIEInteligentny projekt jej aparatu rozrodczego, tylko czynniki zewnętrzne. A sam fakt, że większość hien cętkowanych rodzi normalnie i ich poród nie kończy się śmiercią dowodzi,że ich układ rozrodczy może, i działa, PRAWIDŁOWO.

    Doczytałem też, że największa śmiertelność podczas porodów u hien cętkowanych następuje u samic, które rodzą po raz pierwszy. Może to być spowodowane dodatkowo tym (oprócz czynników jakie wymieniłem wyżej), że w wyniku zaburzeń hormonalnych zaczynają być pokrywane i rodzić zbyt młode samice. Ich układy rozrodcze mogą nie być jeszcze dostosowane do wymagań tak trudnego porodu. Jeszcze raz można zauważyć jak precyzyjnych warunków środowiskowych i biologicznych potrzeba, by nie zakłócić tej delikatnej równowagi, jaka leży u podstaw zycia płciowego hien cętkowanych. I nie tylko hien cętkowanych, ale i innych ssaków łącznie z człowiekiem.

    Z aparatem porodowym jest, jak z każdym innym narządem. Niektórzy ludzie mogą mieć wadliwe i podatne na patologie stawy, różne odcinki kręgosłupa czy kończyn. Tak samo jest z niektórymi układami służącymi do rozrodu u ludzi, czy mechanizmami biologicznymi wspierającymi poród. Organy te mogą po prostu okazać się chore/ wadliwe.

    I jeszcze jedno. Chodzi o bóle porodowe. Wielu wcześniej sądziło, że to skutek wadliwego projektu kanału rodnego ssaków, dopóki się nie okazało, że wchodzą tutaj w rolę istotne dla biologii czynniki. Nie tylko ssaki łożyskowe, takie, jak ludzie czy słonie, cierpią bule porodowe, ale jak się okazało nawet kangury, których noworodek nie przewyższa wielkością ziarnka fasoli! A więc bóle porodowe nie mogą być ubocznym skutkiem wąskiego kanału rodnego, tylko przynoszą jakieś korzyści biologiczne. Okazało się też, że podczas porodu u ssaków wytwarzana jest większa ilość endorfin (produkuje je nawet łożysko ssaka). Endorfiny, to taka naturalna morfina, środek przeciwbólowy. Zaburzenia w wydzielaniu endorfin powodują, że poród jest lżejszy i mniej bolesny, lub bardziej uciążliwy. A więc szczególnie bolesne porody są najwyraźniej skutkiem zaburzenia w gospodarce tego hormonu http://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny

    Noworodek kangura w torbie. Jest taki mały, a jednak rodząca go kangurzyca odczuwa bóle porodowe.

    Dużo więcej na temat bóli porodowych i ich roli w biologii ssaków można znaleźć w tej książce:


    Rodzinne gniazdo
    Vitus B. Dröscher

    http://pepowina.pl/od-zaplodnienia-do-narodzin/
    „W sieci pojawiło się niezwykle poruszające wystąpienie Alexandra Tsiaras’a, który prezentuje animację komputerową przedstawiającą proces poczęcia, rozwoju płodu i narodzin dziecka. Animacja „Od zapłodnienia do narodzin” powstała dzięki najnowszym osiągnięciom w dziedzinie medycyny i informatyki.
    Poniżej zamieszczone jest wystąpienie w postaci wideo oraz tłumaczenie wystąpienia wraz z zrzutami ekranu obrazującymi rozwój płodu od zarodka do narodzin.”

  2. Eryk Bloodeaxe:

    Artykuł Biosławka narodził sie w toku dyskusji na ten temat na Katolik.pl
    http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=12&t=21597&start=375
    i niestety zawiera wiele nieścisłości i ewidentnych błędów.

    Biosławek:

    W tamtejszej dyskusji też wykazałem ci, że wszystkie poniżej zasygnalizowane przez ciebie tezy, to bzdury.

    Eryk Bloodeaxe:

    Pozwolę sobie zatem na kilka uwag.
    1)Jak by nie patrzeć śmiertelność okołoporodowa szczeniąt hien cętkowanych i matek jest O WIELE WYŻSZA niż innych ssaków w tym innych gatunków hien które mają normalnie zbudowane narządy płciowe. śmiertelność szczeniat wynosi 61% a nie 40 jak twierdzi Biosławek. zatem większość szczeniąt rodzi sie martwe. Umiera też 15% matek zwykle z powodu pęknięcia łechtaczki i krwotoku.
    http://beheco.oxfordjournals.org/content/16/3/606.full.

    Biosławek:

    Jeżeli coś przeinaczyłem, to przepraszam. Nie zrobiłem tego umyślnie. Po prostu opierałem się na innych danych. Oczywiście skoryguję błąd i dziękuję za zwrócenie mi na niego uwagi. Oczywiście nie za dużo to zmienia w mojej argumentacji, ale za to ty masz dodatkowy problem. Jeżeli ginie 60% szczeniąt i 15% matek, to jeżeli było tak od początku ewolucji układu rozrodczego hieny cętkowanej, to w jaki sposób cecha ta mogła zdobyć przewagę selekcyjną? Przecież podczas zakładanej ewolucji tego organu musiały istnieć mniej dostosowawcze etapy pośrednie, a wówczas śmiertelność matek i szczeniąt byłaby jeszcze większa! Założenia teorii ewolucji są jednoznacznie sformułowane w tym aspekcie. PRZEŻYWALNOŚĆ MUSI BYĆ WIĘKSZA NIŻ ŚMIERTELNOŚĆ. Od 60% do 100% śmiertelności wśród szczeniąt bardzo niedaleko, więc jak w ogóle gatunek hien cętkowanych mógł przeżyć? Odpowiedź jest prosta i logiczna: W PRZESZŁOŚCI MUSIAŁO BYĆ INACZEJ. Nie mogło być takiej śmiertelności wśród szczeniąt hien cętkowanych.

    Eryk Bloodeaxe:

    2) Budowa narządów płciowych samicy hieny jest bardzo podobna do budowy patologicznie zmienionych narządów płciowych u ludzkich dziewczynek z nadmiarem testosteronu:
    http://beheco.oxfordjournals.org/content/16/3/606.full

    Biosławek:

    Przepraszam bardzo, czy mógłbyś zacytować fragment artykułu, który zalinkowałeś i który o tym mówi? Przejrzałem go pobieżnie i rzeczywiście śmiertelność szczeniąt wynosi 60%. Ale cały artykuł poświęcony jest raczej konfliktom między potomstwem i na temat anatomii niczego tam nie wyczytałem, a o tym rozmawiamy. Nie mam zamiaru przedzierać się przez ten cały artykuł, ponieważ kwestia konfliktów między potomstwem hien cętkowanych akurat mało mnie interesuje, a cenię swój czas. Więc proszę zacytuj ten fragment. I od tej pory cytuj wszystkie zalinkowane fragmenty, które rzekomo potwierdzają twoje tezy. Posty naszpikowane linkami bez cytatów nie będą przepuszczane.

    Eryk Bloodeaxe:

    Jest prawie identyczna ze Stopniem V przerostu łechtaczki.
    Jedyna różnica to kilka modyfikacji budowy łechtaczki ułatwiających poród. Nie sa one zbyt skuteczne (vide p.1)

    Biosławek:

    Nieprawda. I ty dobrze o tym wiesz:

    1) Po pierwsze daj linka do artykułu o V stopniu przerostu łechtaczki, bo to określenie nic mi nie mówi. Prosiłbym cię również o namiary i KONKRETNY CYTAT z jakiejś naukowej literatury, która potwierdza, że łechtaczka hieny cętkowanej podobna jest do tego „V stopnia” przerostu łechtaczki u dziewczynek.
    To po pierwsze.

    2) Załóżmy na potrzebę chwili możliwość, że łechtaczka hieny cętkowanej rzeczywiście powiększyła się do 16 cm w wyniku zaburzeń w gospodarce hormonalnej. Załóżmy też, że w wyniku jakiejś mutacji cewka moczowa od razu weszła do wnętrza tej powiększonej łechtaczki? I co dalej? Jak twierdzisz Eryku, że w dalszym ciągu wystarczyłoby już tylko kilka modyfikacji, które okazały się i tak mało skuteczne? Więc, jakby wyglądał układ rozrodczy przodka hieny cętkowanej na tym etapie ewolucji (gdy łechtaczka się powiększyła i weszła do niej cewka moczowa)? Za dużo by to nie wniosło, ponieważ ta cewka moczowa w dalszym ciągu BEZPOŚREDNIO połączona by była z pęcherzem, a nie z macicą, a więc porody przez nią odbywać by się nie mogły. W dalszym ciągu musiałyby się odbywać za pośrednictwem normalnego kanału rodnego, połączonego z macicą. Niektóre zwierzęta, jak krety, posiadają w swojej anatomii taką cechę, jak cewka moczowa w łechtaczce i w dalszym ciągu rodzą normalnym kanałem rodnym. Przypominam ponadto, że łechtaczka u współczesnych hien cętkowanych spełnia funkcję cewki moczowej, jak i kanału rodnego. U większości ssaków (w tym u pozostałych gatunków hien) zatoka moczowo – płciowa mieści się w zagłębieniu pochwy, które jest zlokalizowane w okolicach sromu. U hieny połączenie dróg moczowych i płciowych jest jeszcze we wnętrzu ciała samicy hieny cętkowanej, jak pokazałem na ilustracji w moim artykule i wyżej. Zaznaczyłem to połączenie czerwonym kółkiem. Skoro u ewolucyjnego przodka hien cętkowanych cewka moczowa miała ujście na zewnątrz w zatoce moczowo – płciowej (wszystko pokazano na ilustracjach w artykule), a obecnie połączenie dróg moczowo – płciowych u samicy hieny cętkowanej ma miejsce wcześniej, jeszcze w ciele, to jakże ta cewka mogła wejść do łechtaczki w proponowany przez Eryka sposób? Patrząc ewolucyjnie część pochwy, gdzie pierwotnie u przodka hien cętkowanych występowała zatoka moczowo – płciowa musiałaby się rozciągnąć do tyłu aż sięgnie wnętrza ciała, w wyniku czego powstało połączenie, jakie obserwujemy dzisiaj. A więc cewka moczowa musiałaby się cofnąć, a nie wejść do łechtaczki. Później dopiero jakimś sposobem łechtaczka miała przejąć funkcje zewnętrznego przedłużenia kanału rodnego i kopulacyjnego, czyli musiałaby też przejąć funkcję pochwy i zawędrować pod brzuch hieny. Jeżeli cewka moczowa cofnęłaby się już bardziej do tyłu, tworząc połączenie we wnętrzu ciała przodka hieny cętkowanej z kanałem rodnym, to zanim łechtaczka przejęłaby funkcje kanału rodnego mocz oddawany byłby bezpośrednio z pęcherza do kanału rodnego. Później dopiero łechtaczka musiałaby przejąć funkcje kanału rodnego.
    I tutaj właśnie zaczynają się schody, ponieważ jak niby miałoby się to stać według twojego scenariusza? Jeżeli łechtaczka byłaby już powiększona i cewka moczowa zlokalizowana byłaby w jej wnętrzu, to byłoby to niemożliwe. Jedynym, jakim takim, ratunkiem dla teorii ewolucji jest tutaj założenie, że na tym etapie łechtaczka stopniowo się rozrastała, coraz bardziej otaczając kanał rodny. Jak to się mogło odbywać, w jaki sposób łechtaczka zdobyła dodatkowe przystosowania, polegające na nabyciu odpowiedniej rozciągliwości i odpowiedniego umięśnienia tak, aby zdobyć potrzebne przystosowania do rodzenia? Jak to się działo, że na każdym z tych etapów możliwa była kopulacja? Łechtaczka hieny cętkowanej mimo wszystko, to majstersztyk. Samica potrafi nią operować, jest zdolna do erekcji, jak i również do przyjęcia pozycji umożliwiającej wprowadzenie członka przez samca. Na początku takiej zakładanej ewolucji, kiedy łechtaczka otaczająca kanał rodny była jeszcze mała, kopulację i poród można sobie jakoś wyobrazić, ale później musiała zacząć się selekcja, która by wypromowała obecny narządów rozrodczych samicy hieny cętkowanej.

    A więc łechtaczka w dalszym ciągu musiałaby się wydłużać, stając się coraz dłuższym przedłużeniem kanału rodnego. Wówczas by częściej pękała podczas porodu i musiałyby się pojawić nowe adaptację, które by nadawały jej rozciągliwość i odpowiednie smarowanie. Ile hien musiało umrzeć zanim przeżyły tylko te, u których wreszcie nastąpiły te pozytywne adaptacje? Ile kopulacji się wówczas mogło powieść i zakończyć skutecznym zapłodnieniem? Stosunek płciowy podczas gdy pochwa nie jest odpowiednio zwilżona i ‚nasmarowana’ poprzez wydzieliny gruczołów śluzowych jest praktycznie niemożliwy. A i jeżeli pochwo – łechtaczka hieny cętkowanej nie miała wówczas odpowiedniej rozciągliwości, to penis samca też nie miał szans się w niej zmieścić. Dochodzi tutaj jeszcze potrzeba wyewoluowania bardziej skutecznego systemu parcia podczas porodu. Przypominam, że szczenię hieny cętkowanej jest bardzo duże i musi w drodze na ten świat pokonać 180 stopniowy zakręt.

    Tutaj akurat można sobie wyobrazić stopniową ewolucje, przynajmniej snując takie sobie bajeczki. Otóż podczas przesuwania się genitaliów hieny cętkowanej pod jej brzuch stopniowo tworzył się ten 180 stopniowy zakręt kanału rodnego (co widać na ilustracji). Można od biedy założyć, że wówczas zachodziła stopniowa ewolucja systemu mięśni odpowiedzialnych za system parcia porodowego. Bardziej intrygujące jest pytanie o możliwość równoczesnego zachodzenia takich adaptacji. Podczas przesuwania się coraz większej łechtaczki hieny pod brzuch musiały też równocześnie następować w różnych genach różne mutacje dostosowawcze. I tak mutacje odpowiedzialne za ewoluowanie systemu parcia porodowego musiałyby być skorelowane z nabieraniem coraz lepszego dostosowania do kopulacji i rodzenia, coraz bardziej powiększającej się i wędrującej pod brzuch łechtaczki hieny cętkowanej. Jak wykazałeś Eryku obecnie podczas porodu ginie 60% szczeniąt i 15% matek. Z artykułu, na który dałeś namiar można się dowiedzieć, że przeważnie ginie jedno z bliźniąt (hieny cętkowane przeważnie rodzą dwa szczeniaki). Jeżeli rzeczywiście przypiszesz te zgony złemu projektowi aparatu rodnego u hieny cętkowanej, to musisz założyć, że podczas tych wszystkich modyfikacji ewolucyjnych musiało ginąć o wiele więcej szczeniąt i matek. Jeżeli dzisiaj te 15% matek ginie w wyniku pęknięcia rozciągliwej i przystosowanej do rodzenia łechtaczki (łechtaczka jest organem bardzo ukrwionym), to ile ich musiało ginąć jak jeszcze ta łechtaczka nie była przystosowana do rodzenia? Liczba pęknięć i krwotoków musiałaby być tak duża, że ród hien cętkowanych na pewnym etapie takiej ewolucji musiałby wyginąć za życia jednego pokolenia! Znasz jakiś sposób, który mógłby zapobiec tej tragedii ewolucyjnej?

    Widzę, że muszę jeszcze bardziej łopatologicznie wszystko ci wyjasnić. W tym celu zrobiłem kilka zrozumiałych rysunków. Schemat poniżej obrazuje narząd moczowo -płciowy obecny u samic większości gatunków ssaków. Tym samym u hipotetycznego ewolucyjnego przodka hien cętkowanych.

    1)Macica, 2)Pęcherz, 3)Łechtaczka, 4) Zatoka moczowo – płciowa, gdzie mają ujścia kanał rodny i cewka moczowa wychodząca od pęcherza.

    A teraz zaprezentuję schemat układu moczowo – płciowego samicy hieny cętkowanej:

    1) Macica, 2) Pęcherz, 3) Połączenie dróg moczowych i płciowych, 4) Łechtaczka, a w jej wnętrzu kanał rodny.

    Twierdzisz, że pierwszym etapem ewolucji narządów moczowo – rodnych samicy hieny cętkowanej było powiększenie się łechtaczki w wyniku zmian hormonalnych i wejście cewki moczowej do łechtaczki. Taki scenariusze jest niemożliwy do przyjęcia i taki wniosek jasno wynika z anatomii współczesnych samic hien cętkowanych. Cewka moczowa nie mogła wejść do łechtaczki, ponieważ, jak widać na ilustracji wyżej, połączenie moczowo płciowe u hieny cętkowanej jest zlokalizowana w zupełnie innych obszarach wnętrza jej ciała.

    Jak więc musiałaby przebiegać taka ewolucja? Przyjrzyjmy się szeregowi poniższych ilustracji. Przypominam, że symulację ewolucji układu rozrodczego hieny cętkowanej wyprowadzamy od narządów moczowo – płciowych takich, jak u większości samic współczesnych ssaków.

    1) Macica, 2) Pęcherz, 3) Połączenie dróg moczowych i płciowych, 4) Łechtaczka, a w jej wnętrzu kanał rodny.

    U większości współczesnych ssaków, jak i u hipotetycznego przodka hien cętkowanych, kanał rodny i cewka moczowa znajdowała ujście we wspólnej zatoce moczowo – płciowej. Zważywszy na anatomię dzisiejszych samic hien cętkowanych, należy założyć, że pierwszy etap ewolucji narządów rodnych, jakie widzimy u dzisiejszych hien cętkowanych, musiałby początkowo polegać na pogłębieniu się zatoki moczowo płciowej i następnie coraz większym wydłużaniu się jej ku tyłowi. Na poniższej ilustracji można zobaczyć ten hipotetyczny etap:

    Następnie zatoka moczowo – płciowa wydłużała się coraz bardziej do tyłu, coraz bardziej upodabniając się do kanału rodnego. Jak widać na poniższej ilustracji:

    Kiedy już zatoka moczowa cofnęły się podczas swojej ewolucji do wnętrza ciała (w stronę macicy i pęcherza) i utworzyły znane nam dzisiaj połączenie moczowo – płciowe u samic hien cętkowanych…..

    …..to następnym etapem miało być wejście kanału rodnego do łechtaczki…

    …tak iż powstał schemat narządów płciowych obecnych u współczesnych samic hien cętkowanych:


    1) Macica, 2) Pęcherz, 3) Połączenie dróg moczowych i płciowych, 4) Łechtaczka, a w jej wnętrzu kanał rodny.

    Czy dalej utrzymujesz, że twoja hipoteza, która twierdziła, że łechtaczka u ewolucyjnych przodków hien cętkowanych powiększyła się w wyniku zmian hormonalnych i w wyniku tych samych procesów najpierw weszła do niej cewka moczowa?

    A teraz jeszcze muszę dodać, że zaproponowany przeze mnie scenariusz z tym otaczaniem kanału rodnego przez łechtaczke nie tylko, że jest naciągany, ale taki scenariusz jest po prostu anatomicznie niemożliwy. U hieny cetkowanej wylot kanału rodnego, pełniacego też funcję cewki moczowej, jest na szczycie żołędzi łechtaczki. Układ genitaliów rzekomego ewolucyjnego przodka hieny cętkowanej musiał wyglądać mniej więcej tak, jak genitalia kobiety. Łatwiej będzie to zrozumieć, kiedy odwrócimy poniższe zdjęcie do góry nogami, bo tak by wyglądały genitalia przodka hieny, gdybyśmy spoglądali na nie od tyłu zwierzęcia (zaglądając mu pod ogon). Proszę samemu się przekonać, czy możliwe było takie STOPNIOWE powiększanie się łechtaczki, przy coraz większym otaczaniu kanału rodnego, tak iż ten w końcu znalazł się we wnetrzu łechtaczki. Taka transformacja była po prostu anatomicznie niemożliwa. Ale zdecydowałem się zaprezentować ten model, żeby nie być posądzonym o stronniczość i, nie ukrywam, żeby nie pozostawić suchej nitki na argumentacji Eryka.


    Budowa łechtaczki kobiety. Oznaczenia jak następuje: 1. Żołądź łechtaczki (glans clitoridis) 2. Ciało jamiste (corpus cavernosum) 3. Odnoga łechtaczki (crus clitoris) 4. Ujście cewki moczowej 5. Opuszka przedsionka pochwy 6. Pochwa.

    Eryk Bloodeaxe:

    zwalanie hienich problemów z porodem na czynniki środowiska to bzdura. Hieny żyjące w niezmienionym środowisku (np w parkach narodowych) mają je również. Z drugiej strony wszystkożerne świnie czy szczury rodzą bezproblemowo.

    Biosławek:

    Nie wszystkie zwierzęta są wszystkożerne. Świnie i szczury nie posiadają takiego układu rozrodczego, jak samice hien cętkowanych (choć świniom hodowlanym, jak i krowom, pomaga się w rodzeniu). Do tego, aby poród się nie udał wystarczy silny stres. Może on się skończyć poronieniem, albo zaburzeniami podczas porodu. Trzeba też przyznać, że liczby poronień ustalono na podstawie badania bezpośredniego (podglądania przez kamery w ogrodach zoologicznych i innych hodowlach). Sama obecność człowieka mogła działać stresująco. Czasami wystarczy tylko zapach człowieka, albo innego drapieżnika, a nawet członka tego samego gatunku z innej watahy, aby poród skończył się zgonem. Pęknięcia łechtaczki mogą być spowodowane zaburzeniami hormonalnymi, albo, gdy rodzą zbyt młode samice i ten narząd jest jeszcze niedostatecznie rozwinięty.

    Eryk Bloodeaxe:

    A teraz wyjaśnienie ewolucyjne:
    Struktura społeczna hien cętkowanych jest wyjątkowa.
    Żyja one w stadach matriarchalnym którym przewodzi najsilniejsza i najagresywniejsza samica. Zdobywa ona pozycją w brutalnej walce.
    Tylko przywódczyni ma prawo do rodzenia szczeniąt. Jeśli jakaś inna samica urodzi, to szefowa po prostu zabija młode.
    Agresja jest ajk wiadomo zależna od poziomu testosteronu. I tu niespodzianka. SAMICE HIEN MAJĄ GO WIĘCEJ NIŻ SAMCE!
    Są więc większe agresywniejsze i sprawują władzę.
    Ale testosteron zmienia też budowę ich narządów płciowych identycznie jak ludzkich dziewczynek…

    Biosławek:

    Jak wcześniej napisałem przyjąłem twoją opcję i wykazałem ci, że nie wiesz o czym piszesz. Teraz pozostało ci tylko wszystkim udowodnić, że do wyewoluowania łechtaczki u hieny cętkowanej przyczyniły się te same mechanizmy, co do przerostu łechtaczki u dziewczynek. Po batach, jakie ci spuściłem kilka akapitów wyżej, przy kolejnym dowiedzeniu, że nie masz pojęcia o anatomii ssaków, chciałbym jeszcze, żebyś udowodnił, że nie wyssałeś sobie tej hipotezy z palca.

    Eryk Bloodeaxe:

    Załóżmy że w hienim społeczeństwie pojawi się mutantka o podwyższonym poziomie testosteronu. Osiągnie ona sukces (bo jest silniejsza i agresywniejsza od konkurentek), obejmie władze i zabije szczeniaki innych samic. i przekaże mutacje córkom, które też zostaną przywódczyniami. Oczywiście część z nich zapłaci cenę za mutację i zginie przy porodzie, ale inne „mniej nasterydowane” samice tez zginą bezpotomnie bo ich dzieci zostaną zabite.

    Bioslawek:

    Kolejny raz nie wiesz o czym piszesz. Według twojego scenariusza WSZYSTKIE SAMICE powinny być w równym stopniu nasterydowane. Jeżeli rozmnaża się tylko jedna samica Alfa, to przekazuje swoje geny WSZYSTKIM CÓRKOM. A więc dobór naturalny musiałby w tym przypadku przebiegać na innym poziomie, już po urodzeniu potomstwa. I dlatego co jakiś czas dotychczasowa samica Alfa zastępowana jest inną samicą, która jest młodsza i silniejsza.
    A więc twój pomysł jest całkowicie chybiony.

    Eryk Bloodeaxe:

    Tak czy siak „Kulturystki na sterydach” odniosą sukces i wyprą normalne samice, mimo wad rodzenia przez łechtaczkę.

    Biosławek:

    Palnąłeś bzdurę i teraz na tej bzdurze usiłujesz zawiesić całą swoją argumentację. Cały Eryk.

    Eryk Bloodeaxe:

    Teoretycznie możliwe jest osiągnięcie stanu obecnego dzięki tylko jednej mutacji szlaku syntezy sterydów w nadnerczach, ale bardziej prawdopodobne jest stopniowy wzrost poziomu hormonów i równoległa ewolucja modyfikacji które choc w części ułatwiały rodzenie przez łechtaczkę (biosławek o nich pisał).

    Biosławek:

    Tak biosławek pisał, tylko podczas tego pisania zadał sobie trud i szczegółowo wymienił problemy związane z takim scenariuszem. Eryku, nie wystarczy napisać, że to cała ewolucja układu rozrodczego hieny cętkowanej nastąpiła STOPNIOWO, trzeba jeszcze pokazać, jak to się stało. Teraz już wiesz na czym polega szczegółowy i rzetelny model teoretyczny?

    Eryk Bloodeaxe:

    Warto zwrócić uwagę na hieny innych gatunków (pręgowane, brunatne) które nie żyją w stadach ale samotnie lub w parach. One nie mają tej cechy.
    Bo u nich „kulturystki na sterydach” nie maja przewagi nad konkurencją. A u hieny cętkowanej mają i to miażdżącą. I ta przewaga z nawiazką rekompensuje niedostatki ich narządu rodnego.

    Bioslawek:

    Jak już przy innych gatunkach hien, to warto zaznaczyć, że patrząc ewolucyjnie ostatni wspólny przodek wszystkich hien (w tym cętkowanej) musiał być podobny do hieny. A więc ewolucję specyficznego układu rozrodczego samic hieny cętkowanej należy wyprowadzać od przodka przypominającego współczesne hieny. Reszta wniosków Eryka, to klasyczny bełkot.

    Eryk Bloodeaxe:

    Tyle wyjaśnienie ewolucyjne.

    Biosławek:

    Gratuluje poczucia humoru.

    Na koniec, tak bez złośliwości, chciałbym zaznaczyć, że Eryk nie ma za dużego pojęcia o anatomii ssaków i chcialbym to twierdzenie uzasadnić. Skoro już odniósł do dyskusji na Katoliku. pl, to wyprodukował na tamtym Forum następujące stwierdzenie:

    „Jak widać efektem znacznego przerostu (GradeV) jest łechtaczka z cewką moczowa w środku prawie nie różniąca się od narządu męskiego. Co więcej pochwa połączona jest z cewką moczową w tym samym miejscu co nasieniowody!
    Czyli idealnie jak u hieny
    !”

    Od kiedy samica hieny cętkowanej posiada nasieniowody? Od kiedy ma takie połączenie?
    Śmiech na sali. Eryk, to jest wygłup i obciach…

    Wnioski pozostawiam czytelnikom.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s