Dlaczego u przodków współczesnych ludzi zaszła fuzja centryczna dwóch chromosomów ? (tekst z pewnej mojej dyskusji)

1. Jeżeli przyjmiemy, że wspólnym przodkiem wszystkich ludzi był biblijny Adam, to należy przyjąć, że Adam posiadał tyle samo chromosomów, co wielkie małpy człekokształtne. Jak wszystkie stworzenia z  rodziny naczelnych, a konkretnie z grupy antropoidów (Anthropoidea), która między innymi wraz z małpami człekokształtnymi obejmuje również człowieka. Człowiek jest fenotypowo podobny do  grupy małp człekokształtnych, nie dziwi więc, że na początku miał taką samą liczbę chromosomów. Obecnie ludzie mają 23 pary, w tym 22 pary autosomów (chromosomów homologicznych) i 1 parę chromosomów płciowych X i Y [kobiety XX]. Natomiast szympansy, goryle oraz orangutany posiadają 24 pary chromosomów, w tym 23 pary autosomów (chromosomów homologicznych) i 1 parę chromosomów płciowych [samice XX]. Na ilustracji poniżej można porównać chromosomy człowieka „H” i szympansa „C”. Kolory oznaczają podobne sekwencje. Jak widać na poniższej ilustracji, u człowieka chromosom 2 powstał dzięki fuzji centrycznej dwóch małych chromosomów;
2, Kiedy zaszła fuzja centryczna u człowieka, w wyniku której połączyły się te małe chromosomy w okolicy centromerów. Taka zmiana strukturalna zaszła, u  potomków Adama i Ewy i następnie rozprzestrzeniła w populacji, w której zaszła. Zaszła prawdopodobnie w jakiejś lokalnej populacji, od której pochodzi cała współczesna ludzkość. Zmiana ta musiała mieć miejsce bardzo wcześnie w historii człowieka. Kierując się logiką i odwołując do antropologii biblijne, należ stwierdzić, że grupa ludzi z tą zmianą robertsonowską dała początek rodzinie Noego, gdyż według Biblii z tej rodziny wywodzi się cała współczesna populacja ludzka.
Teraz mała dygresja. Co ciekawe, badania chromosomu Y, a konkretnie porównywanie jednej sekwencji na tym chromosomie, pokazują, że wszyscy obecni ludzie pochodzą od Y-Adama (nie mylić z Adamem biblijnym) http://pl.wikipedia.org/wiki/Y-chromosomalny_Adam . Natomiast neandertalczycy, mimo, że należeli do gatunku  Homo sapiens [według antropologii biblijnej, jak i ludzie współcześni pochodzili od Adama i Ewy], posiadali na chromosomie Y inną sekwencję niż  ludzie współcześni. Sekwencja ta wprawdzie była homologiczna do tej samej, jaką my posiadamy, ale była zbudowana z nieco innego ciągu nukleotydów. Jest to dowód na to, że współczesna populacja ludzka wywodzi się z jednej populacji wyjściowej, innej niż ta, z której wywodzili się neandertalczycy;
Mało tego: współczesna populacja ludzka jest bardzo ujednolicona genetycznie, który to fakt uczeni tłumaczą tym, że nasi bezpośredni przodkowie w niedalekiej przeszłości przeszli przez tzw. wąskie gardło genetyczne. Z wąskim gardłem genetycznym mamy do czynienia, gdy z jakiegoś powodu ocaleje mała grupa ludzi, którzy się następnie rozmnażają bardziej wsobnie [w bliższym pokrewieństwie];

1 )Efekt założyciela 2 )Efekt wąskiego gardła
Ciekawej jest też to, że chromosomy Y u szympansa i człowieka różnią się bardziej niż początkowo myślano. Jest to dodatkowy dowód na to, ze nie są to sekwencje homologiczne u szympansów i ludzi:
http://odkrywcy.pl/kat,1013303,page,2,title,Chromosom-Y-po-tuningu,wid,11857391,wiadomosc.html.
Jak się okazało niektóre gatunki naczelnych, tak samo, jak podgatunki koniowatych, są bardzo plastyczne, jeżeli chodzi o zachodzenie aberracji chromosomowych. Dobrym przykładem są gibbony. Zacytuję za wikipedią:
„Gibonowate były przez długi czas zaliczane jako monotypowa (z jedynym rodzajem Hylobates) podrodzina Hylobatinae do rodziny Pongidae rozumianej wówczas jako małpy człekokształtne[4]. W latach 80. i 90. XX wieku tacy autorzy jak Szalay i Delson (1979), McKenna i Bell (1997) oraz Goodman i in. (1998) zaliczyli je do rodziny człowiekowatych (Hominidae). Obecna klasyfikacja gibonowatych ustalona zostały na podstawie charakterystycznej dla każdego rodzaju liczby chromosomów:
Gibon srebrzysty z młodym
Rodzaj Hylobates (44 chromosomy):
Hylobates agilis – gibon ungko, gibon czarnoręki
Hylobates klossii – siamang karłowaty
Hylobates lar – gibon białoręki
Hylobates moloch – gibon srebrzysty
Hylobates muelleri – gibon borneański
Hylobates pileatus – gibon czapnik
Rodzaj Hoolock (38 chromosomów):
Hoolock hoolock – gibon hulok
Hoolock leuconedys
Rodzaj Nomascus (52 chromosomy):
Nomascus concolor – gibon czubaty, gibon czarny
Nomascus nasutus
Nomascus leucogenys
Nomascus gabriellae
Siamang – widoczny worek krtaniowy
Rodzaj Symphalangus (50 chromosomów):
Symphalangus syndactylus – siamang
oraz wymarły rodzaj †Bunopithecus”
Warto tutaj dodać, że fuzje robertsonowkie (polimorfizmy robertsonowkie) mogą zachodzić na rozmaite sposoby, różnicując wygląd kariotypów u poszczególnych populacji. Na przykład w wyniku fuzji centrycznej z dwóch chromosomów akrocentrycznych, niehomologicznych powstaje jeden chromosom metacentryczny, zawierający w sobie ramiona obu chromosomów akrocentrycznych. Ciekawym przykładem zachodzenia takich fuzji, są izolowane geograficznie populacje ryjówki. Ryjówka aksamitna / Sorex araneus żyje również w Polsce, jak i na różnych obszarach Europy (zobacz:  „Zarys mechanizmów ewolucji” – H. Krzanowskiej i A. Łomnickiego);
http://www.ewolucja.org/w3/d3/d36-5b.html
Opisywane zjawisko nie dotyczy wyłącznie ryjówek, ale też i innych stworzeń, choć u nich jest bardzo dokładnie zbadane. Wiele informacji zgromadzono również na podstawie badań powszechnie występującej myszy domowej Mus musculus, kumaka górskiego Bombina variegata i nizinnego Bombina bombina a także wrony siwej Corvus corone cornix i czarnej Corvus corone corone.”
Jak widzisz w izolowanych populacjach powstają rozmaite chromosomy metacentryczne, które są wynikiem translokacji robertsonowskich. Przy tym warto nadmienić, że te zmiany w zasadzie są obojętne dla doboru naturalnego, nie skutkują zmianami płodności czy przeżywania, a także nie prowadzą do zauważalnych zmian w funkcjonowaniu zwierzęcia;
http://www.ewolucja.org/w3/d3/d36-5b.html  „Zdecydowana większość drobnych ssaków (w tym również ryjówki) charakteryzuje się dużą płodnością.  W strefach kontaktu zwierzęta również się rozmnażają, pod warunkiem jednak, że w okresie życia w izolacji ich przodkowie nie nagromadzili na tyle wyraźnych różnic, by mogły one uniemożliwić krzyżowanie się odmiennych osobników.
Do rozrodu wchodzą więc często przedstawiciele różnych ras chromosomowych (różniący się układem chromosomów, na przykład przedstawiciel jednej z ras może mieć 21, a drugiej 26 chromosomów; same chromosomy również mogą się różnić układem ramion, przy czym krzyżujące się osobniki należą do tego samego gatunku Sorex araneus).
W wyniku takiego krzyżowania powstają hybrydy międzyrasowe będące wypadkową kariotypów obojga rodziców.
Morfologicznie nie różnią się one niczym od innych ryjówek. Różnice tkwią w jądrach ich komórek (U osobników poszczególnych ras często mamy do czynienia ze zjawiskiem polimorfizmu Robertsona. Zjawisko to polega na tym, iż w jednej rasie występują zarówno chromosomy metacentryczne powstałe w wyniku fuzji z akrocentryków, jak i akrocentryki. Czasem nawet u jednego osobnika spotykamy sytuację, gdy homologiem metacentryka są dwa akrocentryki. Taki osobnik jest heterozygotą Robertsona).”
Tak więc zmiany robertsonowkie nie wprowadzają nowej jakości do genomów, która by umożliwiała transformację jednego gatunku w inny. W wyniku zmian robertsonowskich powstają aberracje / duże zmiany, które różnicują kariotypy pod względem strukturalnym. To są takie przemeblowania w chromosomach, a nie transformacje genetyczne pod względem jakościowym, jeżeli chodzi o możliwość powstawania nowych narządów, typów, rodzin, rodzajów czy gatunków.
Wprawdzie w wyniku tych zmian dochodzi do eliminacji wielu hybryd, mamy tutaj do czynienia z działaniem doboru naturalnego już na poziomie gametogenezy, jak i osobników dorosłych, który eliminuje hybrydy, to jednak dobór ten działa jedynie na zachowanie pewnych form zrekombinowanych kariotypów, eliminując inne. Inne zrekombinowane hybrydy przeciskają się przez sito selekcji i płodzą potomstwo o zrekombinowanych podczas fuzji gamet kariotypach. Z podobną selekcją mamy do czynienia powszechnie. Już na poziomie gametogenezy, czy mejozy, eliminuje ona wadliwe komórki gametotwórcze, czy gamety, które są w jakiś sposób genetycznie uszkodzone. Na przykład w wyniku powstania gamet trisomicznych, które powodują powstawanie zespołu Downa u dziecka. Co ciekawe u kobiet w ciąży z płodem z zespołem Downa, częściej niż u innych kobiet obserwuje się poronienia na wczesnym etapie ontogenezy.
Wróćmy jednak do głównego tematu:  proces hybrydyzacji przyczynia się do powstawania większej różnorodności w obrębie gatunku, a nie do przekształcania się jednego gatunku w drugi. Ewentualnie może też prowadzić do powstawania bariery rozrodczej (specjacji). Lew i tygrys, które w specyficznych warunkach, na przykład w hodowli, krzyżują się, dając płodne potomstwo; tak zwane tygrolwy, są nawet okazalsze od gatunków rodzicielskich. W warunkach naturalnych się nie mieszały, choć do niedawna zamieszkiwały ten sam teren. Na przykład  Indie. Krzyżówki między koniowatymi udają się w różnym stopniu. Muł jest bezpłodny, ale na przykład dyskutowana  krzyżówka konia domowego z koniem Przewalskiego jest płodna, mimo różnicy w liczbie chromosomów. To samo dotyczy krzyżówek koni domowych, czy osłów z zebrami. W tych przypadkach różnice w ilości chromosomów potrafią być znaczne;
http://www.hemmy.net/images/animals/liger01.jpg
Lygrys jest efektem krzyżówki tygrysa z lwem

Mieszaniec będący efektem krzyżówki osła z zebrą
Nie wiadomo jaki sens biologiczny mają zmiany strukturalne w chromosomach. Jedni badacze uważają, że są to neutralne mutacje strukturalne, to znaczy takie, których nie widzi dobór naturalny. Inni z kolei uważają, że takie aberracje mają jakiś biologiczny sens. Uczeni obserwujący inny typ aberracji chromosomowych u pewnych gryzoni, to znaczy polimorfizmów inwersyjnych (możesz o tym poczytać w „Zarysie mechanizmów ewolucji”), zauważyli, że w ich wyniku powstają powtarzalne wzory, którym można przypisać jakiś biologiczny sens. Od czasu odkrycia naturalnej biotechnologii, jaka zachodzi w genomach wielu organizmów. Biotechnologii przeprowadzanej przez wyspecjalizowane maszyny molekularne, chodzi o tzw. ewolucję kontrolowaną https://bioslawek.wordpress.com/2012/01/15/ewolucja-kontrolowana/   https://bioslawek.wordpress.com/2012/06/23/przyczyny-mimikry-u-motyli-upadek-kolejnego-neodarwinowskiego-mitu/ (więcej o tych mechanizmach pisałem we wcześniejszych postach), wielu naukowców jest zdania, że te aberracje chromosomowe mają coś wspólnego z mechanizmami w ramach normy reakcji na środowisko. No cóż na rozstrzygnięcie tej kwestii musimy jeszcze poczekać. Jednak, gdyby się okazało, że teoria ta jest prawdziwa, wyjaśniałoby to przyczynę powstania fuzji centrycznej u przodków współczesnych ludzi. Być może była to odpowiedź na wymogi środowiska, w jakim żyli ci ludzie;
A teraz coś bardzo ciekawego; http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,384577,konie-przewalskiego-to-gatunek-starszy-i-genetycznie-bogatszy-niz-myslano.html  „Do niedawna naukowcy sądzili, że ewolucyjne linie koni domowych i Przewalskiego wyodrębniły się ze wspólnego pnia jakieś 6-10 tysięcy lat temu – mniej więcej wtedy, gdy doszło do udomowienia. Teraz jednak okazuje się, że tak naprawdę oba gatunki rozdzieliły się o wiele dawniej.
Dowiodły tego badania koni Przewalskiego, reprezentujących trzy żeńskie linie. Makova analizowała fragmenty ich DNA mitochondrialnego – czyli takiego, które dzieci dziedziczą wyłącznie od matki. Wyniki najpierw porównała z podobnymi danymi na temat koni domowych, a później skonfrontowała z dwiema popularnymi hipotezami na temat pochodzenia koni Przewalskiego. Według jednej z nich najpierw ewoluowały konie Przewalskiego, po jakimś czasie dając początek gatunkowi pochodnemu, koniom domowym. Druga teoria pokazuje genetyczną historię obu gatunków dokładnie na odwrót i każe przyjąć, że na ewolucyjnej scenie jako pierwsze pojawiły się konie domowe. Według tej drugiej hipotezy oba gatunki wykształciły się mniej więcej wtedy, gdy doszło do udomowienia koni – jakieś 6-10 tysięcy lat temu.
„Żaden z tych scenariuszy nie jest prawdziwy” – przekonuje teraz Makova. – Konie Przewalskiego i domowe są spokrewnione luźniej, a ich ostatni wspólny przodek żył około 160 tys. lat temu. Choć oba gatunki rozdzieliły się tak dawno, to później ich przedstawiciele sporadycznie krzyżowali się między sobą.”
A więc okazało się prawdą to, co pisałem wcześniej. Koń Przewalskiego i koń domowy mieli wspólnego przodka. U przodka konia Przewalskiego zaszła fuzja centryczna, która jednak nie uniemożliwia mu krzyżowania się z koniem domowym. Potomek tych dwóch podgatunków [ras] jest heterozygotą strukturalną, gdyż posiada dwa normalne chromosomy i jeden złożony z tych dwóch. Być może ludzie, u których zaszła fuzja centryczna też początkowo krzyżowali się z populacjami, u których taka fuzja nie zaszła i mieszańce byli heterozygotami strukturalnymi [heterozygotami robertsonowskimi]. Było tak czy tak nie było, teraz można tylko spekulować. W każdym razie jest faktem, że do naszych czasów przeżyli tylko ludzie, którzy są potomkami tylko tych ludzi, u których zaszła fuzja centryczna. Odnosząc tą sytuację do koni Przewalskiego, wyobraźmy sobie, że w przeszłości jakiś czynnik selekcyjny uratował tylko te konie, a wszystkie inne konie wyginęły. Jeżeli byłoby tak w przeszłości, po tym jak u przodków koni Przewalskiego zaszła już fuzja centryczna, to dzisiaj na świecie żyliby sami przedstawiciele koni z fuzją centryczną. Dokładnie tak się stało z przodkami współczesnej populacji ludzkiej.

Koń przewalskiego
Teraz można zadać sobie pytanie: czy fakt, ze niektóre naczelne mają taką samą liczbę chromosomów nie dowodzi tego, że miały one wspólnego przodka? Wszystko zależy od początkowych założeń z jakich się wyjdzie. Jeżeli zjawisko będzie się interpretowało w kontekście teorii ewolucji, to rzeczywiście takie wyjaśnienie będzie dobre. Jeżeli natomiast weźmiemy pod uwagę inne wyjaśnienie, to znaczy założymy, że Projektant, który zaprojektował naczelne, a w tym człowieka, posługiwał się podobnymi rozwiązaniami technicznymi, to wtedy przyjmiemy rozwiązanie w kontekście teorii inteligentnego projektu w przyrodzie. To samo dotyczy uniwersalności kodu genetycznego, podobieństwa narządów i tak dalej. Poza tym wnikliwe badania pokazały, że tak zwane argumenty z homologii nie wspierają założeń teorii ewolucji. Jest wręcz przeciwnie. A człowiek mimo wielu podobieństw do reszty świata ożywionego, posiada też wiele wyjątkowych cech, które go odróżniają od reszty biosfery. Cechy te, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, świadczą o tym, że człowiek jest odrębną jednostką systematyczną, nie powiązaną filogenetycznie z innymi gatunkami. Tak więc interpretacja neodarwinistów dotycząca takiej samej liczby chromosomów u człowieka i innych naczelnych oraz przyczyn i czasu związanej z tym tematem fuzji centrycznej, jaka zaszła u przodków współczesnych ludzi, jest stronnicza i naciągana. A to jest cecha wysoce niepożądana w nauce. Po prostu neodarwiniści nie biorą nawet pod uwagę żadnego innego wyjaśnienia. Ich zdaniem dla neodarwinizmu nie ma alternatywy i dlatego popełniają błąd logiczny, ponieważ ignorują inne wyjaśnienia omawianych zjawisk, uparcie lekceważąc świadectwo empiryczne stojące w sprzeczności z ich pomysłami i redukując swoją argumentację do jednego aspektu. Przy czym nie potrafią podeprzeć swoich hipotez ani jednym świadectwem empirycznym, natomiast notorycznie narzucają interpretację empirii;

Bliźniacze geny homeotyczne (Hom i Hox) występują u muszek owocowych i u myszy. Geny te — dziedziczone jakoby od wspólnego przodka, czyli homologiczne — sterują rozwojem niehomologicznych struktur.

Nawet na tym diagramie mającym obrazować tez. „drzewo filogenetyczne” naczelnych wyraźnie widać, że człowiek jest odrębną jednostką systematyczną w świecie ożywionym i nie powiązanym filogenetycznie z żadnym gatunkiem zwierzęcia
Dlaczego, my ludzie, potrafimy wydać mnóstwo pieniędzy dla ratowania zwierząt, często nieprzydatnych gospodarczo, takich jak stare i kulawe konie, bezzębne słonie, sparaliżowane psy,ślepe koty?
Dlaczego ludzie inwestują w coś , co nie przynosi im korzyści? Dlaczego u nas istnieje taka skłonność? Przecież ludzie tak czyniący ani nie chcą zjeść tych stworzeń, ani zaprzęgnąć do pracy, ani przerobić na mydło, jak stare, wysłużone konie, czy psy.
Często ludzie po prostu „adoptują” takie chore zwierzęta i za własne, często niemałe pieniądze, które można by przeznaczyć na zwiększenie swojego, czy krewnych, sukcesu reprodukcyjnego, żywią je i leczą, przynosząc ulgę w cierpieniu. Oczywiście nie dotyczy to tylko bajecznie bogatych osób, ale również biedaków.
Ludzie często hodują zwierzęta egzotyczne, z których nie mają absolutnie żadnego pożytku, a których utrzymanie w sztucznych warunkach jest czasami niezwykle kosztowne.
Osobiście znam ludzi, którzy odejmują sobie od ust, żeby nakarmić bezpańskie koty w piwnicy lub na działce, gołębie pod ratuszem, a nawet robią z własnych, małych mieszkań istne przytułki dla porzuconych czworonogów.
Jeśli działalność charytatywna w stosunku do potrzebujących bliźnich człowieka może się przyczynić do pośrednich korzyści w postaci odpisów podatkowych, nie wszyscy afiszują się bankietami charytatywnymi, inni dają skrytą jałmużnę, bez oczekiwania żadnej rekompensaty, to przecież za opiekę nad schorowanymi psami, końmi, kotami , czy szczurami nikt takich ulg podatkowych nie otrzymuje! Inną cechą człowieka i niezgodną z EG (Egoizmem Genowym), którą chciałbym tutaj opisać, jest żałoba.
Jaką korzyść reprodukcyjną daje człowiekowi dawanie na mszę za duszę zmarłego, czy stawianie mu drogich pomników na cmentarzu. Znam kobietę, która-mimo swojej nieciekawej sytuacji finansowe-postawiła mężowi pomnik za niemałą sumkę, stanowiącą całe jej oszczędności? A przecież takie przypadki to prawie reguła.
A w jaki sposób do sukcesu reprodukcyjnego przyczynia się ciułanie pieniędzy, często kosztem zaciskania pasa, po to tylko, żeby zdobyć fundusze na jakiś koncert artystyczny czy wystawę popularnych dzieł sztuki?Ludzie często w takim celu przemierzają tysiące kilometrów tylko po to, żeby obejrzeć godzinny koncert ulubionego zespołu, czy aby obejrzeć jakieś fascynujące ich dzieło sztuki! Wszystkie próby wyjaśnienia ludzkich skłonności do takiego typu zachowań przez tzw. „psychologię ewolucyjną” spełzły na niczym. Natomiast wszelkie „naukowe” koncepcje, które uzurpują sobie prawo do teoretyzowania na ten temat opierają się tak naprawdę na kleconych na szybkiego bajeczkach, pisanych niejako na kolanie.
Literatura popularnonaukowa aż roi się od takich „mądrości”, których głównymi propagatorami są między innymi zacytowani przeze mnie na początku autorzy. Jednak żadna z nich nie wytrzymuje próby czasu. Ludzkie zachowania seksualne są dziwne  i wyjątkowe z punktu widzenia psychologii
ewolucyjnej, a przy tym samego neodarwinizmu. Żadna istota poza H. sapiens nie zastanawia się na lekcjach wychowania seksualnego w jaki sposób zapobiegać ciąży. Toż to zachowania niezgodne z ewolucyjnym imperatywem, który powinien kłaść nacisk na reprodukcję. Zachowania niezgodne z EG (Egoizmem Genowym). Choć istniało wiele prób wyjaśnienia tego zjawiska, to wszystkie one zaprowadziły uczonych na manowce.
Człowiek uprawia seks nie tylko w celach prokreacyjnych, ale przez cały rok dla przyjemności i dla zacieśniania więzi miłości. Mamy do takiego seksualnego, dla przyjemności, trybu życia odpowiednio przystosowane narządy płciowe, kobiety jako jedyna ssaki mają pod tym kątem ukształtowane piersi itd.
Dlaczego ludzie są religijni? Dlaczego intuicyjnie poszukują pomocy jakiegoś wyższego bytu? Dlaczego się modlą i podróżują na pielgrzymki do znanych sanktuariów? Było wiele prób wyjaśnienia tych ludzkich zachowań na kanwie teorii ewolucji, ale wszystkie spełzły na niczym. Okazały się wręcz naiwne.
Przykłady tzw. „ewolucji konwergentnej”, jaką postulują sami neodarwiniści, wyraźnie pokazują, że zdają sobie oni sprawę z tego, że podobieństwa nie muszą świadczyć o pokrewieństwach [o ewolucji filogenetycznej / ewolucji od wspólnego przodka];

Chromosom Y
4. A teraz z innej beczki. Z pewnością zainteresuje cię też fakt dlaczego kobiety posiadają inny kariotyp niż mężczyźni, skoro Ewa została stworzona z żebra Adama. Kobiety posiadają kariotyp XX natomiast mężczyźni XY. Możesz sobie pomyśleć: „skoro Ewa została ‚sklonowana’ – podobnie jak mogą, obok rozmnażania płciowego, rozmnażać się rośliny – wegetatywnie – z komórek żebra Adama, to dlaczego nie miała identycznego kariotypu jak Adam, to znaczy XY?”
Odpowiedź jest bardzo prosta. Według antropologii biblijnej zamierzeniem Boskiego Projektanta od początku było stworzenie mężczyzny i kobiety, z tym, że kobieta miała powstać z ciała mężczyzny. Adam, jak i wszyscy współcześni mężczyźni, jak i kobiety, w swoim DNA miał zapisane dwa przepisy. Jeden mogący determinować fenotypowe cechy męskie, drugi żeńskie. Które cechy ulegną ekspresji zależy od kombinacji chromosomów płci. Jeżeli w wyniku segregacji chromosomów, podczas mejozy, powstanie kariotyp XY to urodzi się chłopiec. Jeżeli XX, to urodzi się dziewczynka. Adam, jako mężczyzna miał oczywiście kariotyp XY, więc skąd się wziął ten drugi X, u kobiet, a konkretnie u Ewy?
– Istnieją dwa wyjaśnienia tego zjawiska. Uczeni odkryli, że wiele męskich komórek somatycznych posiada kariotyp XX. Nawet całe narządy mogą być zbudowane z komórek o kariotypie XX. Są to komórki, powstałe z komórek macierzystych, które do męskiego płodu, który rozwinął się z komórek rozrodczych o kariotypie XY, przenikają z organizmu matki. Co ciekawe komórki macierzyste z organizmu płodu też przenikają do organizmu matki. Jest to normalny biologiczny proces, a komórki matki, które przenikną do płodu, spełniają w nim normalne funkcje. Np. zaczynają się dzielić i tworzyć części niektórych narządów, a organizm embrionu akceptuje je, jako swoje. I vice versa.  Adam mógł więc od początku być stworzony z pewnymi komórkami somatycznymi, takimi, z których się nie tworzą komórki rozrodcze, np. tworzącymi żebro, lub jakąś jego część o kariotypie XX. Następnie z tych komórek Boski Projektant mógł stworzyć Ewę. Tutaj polskie doniesienie, służę fachową literaturą. Mogę wysłać na maila:
„Komórki matki próbują leczyć cukrzycę dziecka
Komórki ciężarnej matki przedostające się do organizmu płodu próbują naprawiać uszkodzenia trzustki, które prowadzą do cukrzycy typu I – wynika z najnowszych amerykańskich badań.
Praca zamieszczona na łamach pisma „Proceedings of the National Academy of Sciences”, rodzi nadzieję na opracowanie nowych metod leczenia cukrzycy typu I.
Naukowcy nie od dziś wiedzą, że w czasie ciąży dość często dochodzi do przemieszczenia się macierzystych komórek matki do organizmu płodu. W latach 90. okazało się, że komórki te są dobrze tolerowane przez nowego właściciela i mogą później długo żyć w jego organizmie, nawet po osiągnięciu dorosłości. Ale choć zjawisko to, określane mianem matczynego mikrochimeryzmu, jest znane już od ok. 30 lat, to do tej pory nie udało się ocenić, czy obecność komórek matki jest korzystna dla dziecka czy też raczej mu szkodzi.
Teraz naukowcy z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle oraz z Uniwersytetu w Bristolu analizowali zjawisko mikrochimeryzmu matczynego u osób z cukrzycą typu I. Jest to postać cukrzycy o podłożu autoimmunologicznym, dotykająca głównie dzieci i młodzież. Rozwija się w wyniku ataku układu odporności na trzustkę i zniszczenia jej komórek odpowiedzialnych za produkcję insuliny.
Najnowsze badania objęły 172 osoby, wśród których znalazło się 94 chorych na cukrzycę, ich zdrowe rodzeństwo w liczbie 54 osób oraz 24 zdrowe, niespokrewnione osoby.
Na podstawie badania matczynego DNA ustalono, że chorzy na cukrzycę mają znacznie więcej matczynych komórek we krwi, niż osoby zdrowe – spokrewnione bądź obce.
Okazało się ponadto, że niektóre z tych matczynych komórek osiedlają się w trzustce dziecka i funkcjonują tam jako komórki beta produkujące insulinę. Naukowcy znaleźli komórki beta pochodzące od matki m.in. w trzustkach pobranych pośmiertnie od 4 mężczyzn.
Odkrycie to było dla badaczy zaskakujące, gdyż rozpoczynając badania podejrzewali, że komórki matki produkujące insulinę mogą raczej prowokować reakcje autoagresywne w organizmie płodu i rozwój cukrzycy typu I.
Nie udało im się jednak znaleźć dowodów wskazujących, że matczyne komórki wywołują agresję układu odporności dziecka, bądź że same atakują komórki jego trzustki.
Ich zdaniem, bardzo prawdopodobne jest więc, że komórki matki próbują naprawić uszkodzona trzustkę potomka. Mimo różnic genetycznych są one dobrze tolerowane przez dziecko, gdyż przechodzą do jego organizmu bardzo wcześnie, gdy układ odporności nie nauczył się jeszcze dobrze odróżniać komórek własnych od obcych.
„Nasze badania rodzą nadzieję, że taki naturalny mikrochimeryzm można będzie wykorzystać w przyszłości w leczeniu cukrzycy typu I” – komentują autorzy pracy. Można by na przykład gromadzić matczyne komórki macierzyste i wykorzystywać je do leczenia dziecka z cukrzycą. Ich przeszczep będzie związany z niższym ryzykiem odrzucenia, w porównaniu z komórkami obcego dawcy, zupełnie odmiennych pod względem genetycznym.”
Albo to:
„Ciąża uzdrawia chore serce, mózg i płuca, chroni przed nowotworami… A to wszystko dzięki temu, że komórki macierzyste płodu przenikają do organizmu matki i „naprawiają” go.
Matki żyją dłużej
(fot. Thinkstockphotos)
Kobietom w ciąży chore serce „naprawia się” samo, a dokładniej mówiąc – leczą je komórki macierzyste przenikające z płodu do organizmu matki. O tym sensacyjnym odkryciu naukowców poinformowało pismo „Circulation Research”.”
– Drugie wyjaśnienie jest takie, że Boski Projektant mógł po prostu usunąć męski chromosom Y i stworzyć drugi chromosom X. Moim zdanej pierwsze wyjaśnienie jest o wiele bardziej prawdopodobne, ponieważ jest zgodne z tym, co wiemy na temat fizjologii człowieka.
Zobacz też:
FORMA ŻYWA A KONCEPCJA GATUNKU BIOLOGICZNEGO
Dr Jolanta Koszteyn
Ewolucja kontrolowana
 Epigenetyka roślin; natura czy wychowanie?
 Epigenetyka
MNOGIE MUTACJE – PRZESZKODA DLA DARWINIZMU?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s