„Powstanie i ewolucja życia”

Zamieszczam namiary na książkę znanego biologa profesora Bernarda Korzeniewskiego. W pierwszym rozdziale spróbował on zmierzyć się z problemem pochodzenia życia. Zastępuje rzetelny model teoretyczny pozbawioną jakichkolwiek treści poznawczych sufitologią, na podstawie tego wywodu czytelnik jedynie może się dowiedzieć, że ŻYCIE POWSTAŁO STOPNIOWO🙂

Dalsze rozdziały dotyczące ewolucji biologicznej są bezskamieniałościowe i bezdowodowe, ale za to przepełnione zapewnieniami i obietnicami zachęcającymi do optymizmu!

Czy życie mogło powstać spontanicznie?

Nawet najprostsze żyjące obecnie komórki prokariotyczne to twory ogromnie skomplikowane, składające się z tysięcy białek i innych związków, posiadające informację genetyczną w postaci podwójnej nici DNA zawierającej miliony par nukleotydów, „wyposażone” w złożony i odpowiednio zorganizowany metabolizm, zapewniający
przemianę materii i energii a także kopiowanie i odczyt informacji genetycznej, wreszcie – posiadające określoną strukturę przestrzenną. Powstanie tak wysoko uorganizowanego układu spontanicznie z materii nieożywionej wydaje się całkowicie nieprawdopodobne, mniej więcej
tak, jak napisanie Hamleta Szekspira przez szympansa stukającego na chybił trafił w klawiaturę komputera. Hoyle porównywał to do samorzutnego złożenia się samolotu Boeing na wskutek wiatru wiejącego przez złomowisko.

Argumenty tego rodzaju są jeszcze ciągle dość często stosowane przeciwko możliwości spontanicznego powstania życia.
Powyższy argument należy jednak uznać za całkowicie chybiony. Aby to wyjaśnić, posłużę się przykładem powszechnie znanej gry loteryjnej, a mianowicie Toto-Lotkiem. Zdobycie głównej wygranej polega tam na trafieniu sześciu wylosowanych liczb z możliwych
czterdziestu dziewięciu. Prawdopodobieństwo trafienia sześciu przypadkowych liczb z czterdziestu dziewięciu w jednym strzale wynosi około 1 : 14000000 (jeden do czternastu milionów). Trzeba bowiem naraz trafić dowolną liczbę z „wygrywających” sześciu na 49,
6jednocześnie jedną z pozostałych pięciu na 48, jedną z pozostałych czterech na 47 itd., tak że wszystkie sześć liczb zostaje trafionych w jednym strzale. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi 6/49 × 5/48 × 4/47 × 3/46 × 2/45 × 1/44, co daje w przybliżeniu właśnie wspomniane wyżej jeden do czternastu milionów. Aby więc mieć 50% szans na główną
wygraną, musielibyśmy „strzelać” około siedmiu milionów razy. Tak znikoma szansa powstrzymuje wielu ludzi od gry w Toto-Lotka. Należy przy tym dodać, że prawdopodobieństwo „szczęśliwego trafienia” w „loterii życia”, czyli np. spontanicznego powstania w jednej chwili komórki bakteryjnej z materii nieożywionej (mieszaniny związków
organicznych) jest jeszcze daleko mniejsze, w istocie tak astronomicznie małe, że w ogóle nie opłaca się go brać pod uwagę. Czy więc życie rzeczywiście nie mogło powstać samoistnie?

Błąd w powyższym rozumowaniu polega na założeniu, że proces powstawania życia przypominał strategię gry w Toto-Lotka. Tak jednak nie było. Rozważmy inną strategię tej gry. Przyjmijmy, że jeżeli w danym „strzale” trafiamy chociaż jedną liczbę z sześciu, to jesteśmy o tym informowani i w następnych strzałach zostawiamy ją, wiedząc, że jest
„dobra”, i próbujemy trafić pozostałe. Po jakimś czasie mamy już trafione dwie, trzy lub cztery liczby, aż w końcu dochodzimy do wszystkich sześciu. Ilu strzałów przeciętnie potrzebowalibyśmy przy tym sposobie gry? Szansa trafienia jednej z sześciu liczb na czterdzieści dziewięć wynosi ok. 1 : 8, a więc mamy szansę 50 % na trafienie pierwszej liczby w ok. 4 strzałach. Pozostaje nam pięć liczb na czterdzieści osiem (teraz w każdym strzale
podajemy już tylko pięć przypadkowych liczb). Prawdopodobieństwo trafienia drugiej liczby wynosi więc w przybliżeniu 1 : 10, na co potrzeba nam przeciętnie (z prawdopodobieństwem 50%) około 5 strzałów. Analogicznie, trafienie kolejnych liczb wymaga odpowiednio około 6,
8, 11 i 22 strzałów (można to łatwo sprawdzić). Z prawdopodobieństwem 50% uda nam się trafić wszystkie sześć liczb po mniej więcej 56 strzałach (4 + 5 + 6 + 8 +11 + 22). Jest to liczba znikomo mała w porównaniu z siedmioma milionami (7 000 000) strzałów potrzebnych dla trafienia wszystkich liczb „od razu” w poprzedniej strategii. Z dwu opisanych strategii
druga jest zatem o wiele bardziej efektywna. Tą też metodą powstawało i ewoluowało życie.

Inaczej mówiąc, życie mogło powstać dlatego, ponieważ powstawało etapami. Na każdym etapie podlegało ono rozmaitym przypadkowym zmianom – „strzałom” – a warunki zewnętrzne (środowisko) decydowały o tym, które z tych „strzałów” zostały trafione, czyli które przypadkowe zmiany okazały się korzystne dla danego pra-organizmu, zapewniając mu
przetrwanie i ewentualnie wytworzenie podobnych do siebie układów potomnych.

Następowała kumulacja korzystnych zmian krok po kroku, czyli „pamiętanie” liczb wcześniej już właściwie trafionych. Struktura i funkcja najprostszej nawet komórki nie musiała powstać
od razu. Przeciwnie – ukształtowała się ona w przeciągu milionów lat ewolucji poprzez nagromadzenie wielu korzystnych zmian, z których każda tę prakomórkę „ulepszała”, a nierzadko zwiększała także stopień jej skomplikowania. Wynika z tego, że życie po prostu nie
gra w Toto-Lotka. W następnych podrozdziałach zobaczymy, jak mogły wyglądać niektóre z etapów prowadzące do powstania najprostszych organizmów żywych.

Źródło

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&ved=0CEAQFjAF&url=http%3A%2F%2Fawe.mol.uj.edu.pl%2F~benio%2FPowstanie_i_ewolucja_zycia.pdf&ei=XRUCVcCJNaieywPJnYHwBw&usg=AFQjCNFSbLv7LhcTPkMQkGIluOVKCkOiFA

Zobacz też

Dobrze funkcjonujący bałagan – Kolejna analiza „filogenetyczna”, która procentuje na korzyść teorii inteligentnego projektu w przyrodzie

https://bioslawek.wordpress.com/2014/04/12/dobrze-funkcjonujacy-balagan-kolejna-analiza-filogenetyczna-ktora-procentuje-na-korzysc-teorii-inteligentnego-projektu-w-przyrodzie/

Pochodzenie życia – czy hipoteza Świata RNA omija dylemat w
rodzaju „co było pierwsze; kura czy jajo”?

Cz: 1

https://www.facebook.com/groups/teoriaID/permalink/537244606373183/

Pochodzenie życia – czy hipoteza Świata RNA omija dylemat w
rodzaju „co było pierwsze; kura czy jajo”?

Cz: 2 Doświadczenie Geralda Joyce’a

https://www.facebook.com/groups/teoriaID/permalink/537244923039818/

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s