Na bezdrożach kreacjonizmu młodej ziemi

Cel napisania tego artykułu

Dowody naukowe wyraźnie wskazują na stary wiek wszechświata i naszej planety. Chociaż wymowa zapisu kopalnego nie potwierdza założeń neodarwinistów dotyczących stopniowego, ewolucyjnego, rozwoju życia na naszej planecie, to mimo ustalenia, że nasza planeta i życie na niej liczy dziesiątki milionów lat zapis historii geologicznej nigdy nie był i nie jest niezgodny z teorią inteligentnego projektu w przyrodzie, czy jak kto woli: z koncepcją osobnego stwarzania podstawowych typów, rzędów czy rodzajów organizmów żywych na przestrzeni długich okresów czasu.:

Poniżej ilustracja pokazująca, jak na prawdę należy rozumieć pierwsze 2 rozdziały Księgi Rodzaju:

http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201403/prawdziwa-historia-stwarzania/

Najbardziej znana książka, która opisuje w telegraficznym skrócie najistotniejsze etapy procesu stwórczego, to Biblia. W dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju możemy przeczytać, co się działo od początku stworzenia wszechświata, a w nim ziemi oraz opis przygotowania naszej planety na mieszkanie dla żywych organizmów. Możemy też się zapoznać w jakiej kolejności Stwórca powołał  do istnienia rośliny, zwierzęta oraz ludzi. Chociaż Biblia nie jest podręcznikiem naukowym, to jednak właściwe zrozumienie treści 1 i 2 rozdziału Księgi Rodzaju nie stoi w sprzeczności z ustaleniami naukowców zajmujących się historią geologiczną naszej planety i właśnie w niniejszym artykule postaram się to wykazać.

Rodzaje interpretacji Księgi Rodzaju

Ogólnie rzecz biorąc kreacjoniści biblijni, to znaczy tacy zwolennicy koncepcji stwarzania, którzy twierdzą, że Księga Rodzaju prawidłowo opisuje dzieje świata, dzielą się na trzy grupy:

(1) Pierwsza, to tzw. ewolucjoniści teistyczni [lub; kreacjoniści neodarwinowscy], którzy twierdzą, że 1 i 2 rozdział Księgi Rodzaju, to zbiór metafor, których nie należy odczytywać dosłownie. Uważają oni, że w rzeczywistości Bóg Stwórca inteligentnie projektował za pośrednictwem bezrozumnych i całkowicie losowych czynników sprawczych. W jaki sposób ewolucjoniści teistyczni odróżniają inteligentny projekt – o cechach urządzeń zaawansowanych technicznie widoczny w biologii – od efektów bezrozumnej ewolucji nie rozumie nikt (prawdopodobnie oni sami też nie);

(2) Druga grupa traktuje treść pierwszej księgi biblijnej nazbyt dosłownie, to znaczy bez uwzględnienia hebrajskiego znaczenia różnych użytych w pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju słów. Są to tak zwani kreacjoniści młodej ziemi. Uważają oni, że wszechświat i ziemia oraz wszystko, co żyje zostało powołane do istnienia w ciągu 6 literalnych dni około 10 000 lat temu [choć należy wspomnieć, że różne ich odłamy dysponują wielorakimi wyliczeniami].

Czy zapis kopalny popiera roszczenia kreacjonistów młodej ziemi?

Kreacjoniści młodoziemcy nie uznają naukowej rekonstrukcji historii ziemi. Nie przyjmują do wiadomości dowodów naukowych, jakie pokazują geologowie i paleontologowie – a tym samym negują zasadność tabeli stratygraficznej. O dziwo nie potępiają oni jej konstrukcji, tylko milionowy wiek poszczególnych okresów geologicznych, na które ją podzielono. Jak więc tłumaczą taką, a nie inną budowę tabeli stratygraficznej, która wcale nie pasuje do modelu „geologii potopowej”?

Na pierwszej ilustracji pokazano jak wygląda rekonstrukcja historii ziemi pokazana na tabeli stratygraficznej, natomiast na drugiej, jak powinien wyglądać zapis kopalny, gdyby warstwy geologiczne oraz zawarte w nich skamieniałości powstały w skutek wymieszania ich przez wody potopu. „Geologowie potopowi” twierdzą, że podczas biblijnej powodzi nastąpiło naturalne sortowanie. Mikroorganizmy, zwierzęta i rośliny rzekomo były zalewane wodami potopu w selektywnej kolejności.

Te, które mieszkały w środowiskach położonych niżej poległy, jako pierwsze. Sprytniejsze uciekły na górę, a bardziej powolne i mniej inteligentne zginęły pod lawinami piachu, które dzisiaj tworzą najniżej położone warstwy skalne . To „wyjaśnienie” oczywiście nie trzyma się kupy.

Przyjmując je za pewnik naukowy na przykład należałoby założyć, że pterozaury i welociraptory były wolniejsze i głupsze od wielu gatunków ślimaków, jaszczurek, żółwi czy ludzi, których szkielety paleontologowie znajdują w skałach położonych na wyższych kondygnacjach zapisu geologicznego – a więc z punktu widzenia nauki młodszych – niż szczątki tych organizmów:

(3) Ostatnia grupa zwolenników biblijnego przekazu o stwarzaniu, to kreacjoniści biblijni starej ziemi [lub kreacjoniści naukowi] do której to grupy sam się zaliczam. Należy też zaznaczyć, że rozmaite ugrupowania kreacjonistów staroziemskich mogą różnić się poglądami, co do niektórych kwestii: http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php/pl/przedruki/16-inne-teksty/503-it-art-18

Nasza argumentacja opiera się na dokładnej analizie Księgi Rodzaju oraz porównywaniu jej treści z odkryciami naukowymi. Sądzimy, że kiedy właściwie pojmie się treści pierwszej księgi biblijnej, to nie ma żadnego zgrzytu między tym co tam napisano i wymową faktów naukowych. Uważamy też, iż kreacjonizm młodej ziemi został sfalsyfikowany i że jego uparci propagatorzy przyczyniają się do ośmieszania tego, co napisano w pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju w oczach szczerych naukowców. Żeby nie być gołosłownym posłużę się kilkoma przykładami argumentacji, jaką posługują się kreacjoniści biblijni starej ziemi. Nie będę wyważał otwartych drzwi, więc pozwolę sobie korzystać z różnych dostępnych mi źródeł. Każde z nich będzie miało odnośnik. Jeżeli takiego nie będzie, to jest to moja osobista analiza.

Hebrajskie znaczenie słowa „dzień”, które występuje w opisie stwarzania zawartym w Księdze Rodzaju. Jak długo trwał jeden „dzień” stwarzania?

http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201401/stwarzanie/

„Biblia mówi również o sześciu ‛dniach’ stwarzania. Jednak nic nie wspomina, że były to dni 24-godzinne (Rodzaju 1:31). W gruncie rzeczy używa słowa „dzień” w odniesieniu do różnych okresów czasu. Na przykład cały okres stwarzania nazywa „dniem, w którym Jehowa Bóg uczynił ziemię i niebo” (Rodzaju 2:4). Najwidoczniej ‛dni’ stwarzania trwały wiele tysięcy lat (Psalm 90:4).”

http://rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/03.php

„Hebrajskie słowo jom, tłumaczone na „dzień”, może oznaczać odcinki czasu różnej długości. W Old Testament Word Studies Williama Wilsona wymieniono następujące z różnych możliwych znaczeń tego słowa: „Dzień; często ma on znaczenie czasu w sensie ogólnym albo jakiegoś długiego okresu; cały rozważany okres (…) Słowem dzień oznacza się także określoną porę roku albo czas, w którym dzieje się coś nadzwyczajnego”. To ostatnie zdanie zdaje się pasować do „dni” stwarzania, jako że na pewno były one okresami, w których miały miejsce nadzwyczajne wydarzenia. Poza tym pozwala odnieść to słowo do okresów znacznie dłuższych niż 24 godziny.
W 1 rozdziale Księgi Rodzaju użyto w odniesieniu do okresów stwarzania wyrażeń „wieczór” i „ranek”. Czy to nie znaczy, że trwały po 24 godziny? Niekoniecznie. Nieraz mówi się o „dniu dzisiejszym” albo o „dobie dzisiejszej” czy też o „dniu wczorajszym” jako o dłuższym okresie. Również „poranek życia” lub „wieczór życia” nie dotyczy jednego dnia. Tak więc użycie wyrazów „wieczór i ranek” oraz „dzień” w 1 rozdziale Księgi Rodzaju nie ogranicza go do literalnych 24 godzin.

Występujące w Biblii słowo „dzień” może dotyczyć przemijania pór roku, na przykład lata i zimy (Zachariasza 14:8). „Dzień żniwa” składa się z wielu dni (por. Przysłów 25:13, Biblia Tysiąclecia, oraz Rodzaju 30:14). Tysiąc lat przyrównuje się do jednego dnia (Psalm 90:4; 2 Piotra 3:8, 10). „Dzień Sądu” rozciąga się na wiele lat (Mateusza 10:15; 11:22-24). Wypływa stąd chyba rozsądny wniosek, że „dni” stwarzania również mogły obejmować długie okresy, trwające całe tysiąclecia. Co się wydarzyło w tych okresach? Czy ich opis zawarty w Biblii da się uzasadnić naukowo? Poniżej podano krótki zarys „dni”, o których mówi Księga Rodzaju.”

Dzień Hebrajczyków

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001132#h=5

„Zasadniczą jednostką czasu jest dzień kalendarzowy, czyli doba słoneczna — czas pomiędzy dwoma kolejnymi przejściami Słońca nad tym samym południkiem, określającymi pełny obrót Ziemi dookoła własnej osi. Jednakże w czasach biblijnych dzień wyznaczano na inne sposoby.

Dzień Hebrajczyków rozpoczynał się wieczorem, po zachodzie słońca, a kończył nazajutrz o tej samej porze. Trwał zatem od jednego wieczora do drugiego. „Od wieczora do wieczora macie obchodzić wasz sabat” (Kpł 23:32). Było to odzwierciedleniem Bożych dni stwarzania, na co wskazują słowa z Rodzaju 1:5: „Nastał wieczór i nastał ranek — dzień pierwszy” (por. Dn 8:14).

Czego nas uczy pierwsze 5 wersetów Księgi Rodzaju?

Rodzaju 1:1

„Na początku  Bóg  stworzył niebiosa i ziemię.”

Czym są niebiosa, które Bóg stworzył na początku wraz z ziemią?

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001949#h=7

„Fizyczne niebiosa. Wyrazy użyte w językach oryginału mogą się odnosić do wszystkiego, co mieści się w pojęciu materialnego nieba. Na ogół kontekst dostarcza dość informacji, by ustalić, o którą sferę fizycznego nieba chodzi w danym fragmencie.

[……]

Przestrzeń kosmiczna. Fizyczne „niebiosa” rozciągają się też poza atmosferę ziemską i obejmują przestrzeń kosmiczną, w której znajdują się ciała niebieskie — „cały zastęp niebios” — Słońce, Księżyc, gwiazdy i ich konstelacje (Pwt 4:19; Iz 13:10; 1Ko 15:40, 41; Heb 11:12). W pierwszym wersecie Biblii opisano stworzenie tych rozgwieżdżonych niebios poprzedzające przygotowanie ziemi na mieszkanie dla ludzi (Rdz 1:1).

Starożytni Hebrajczycy nie znali takich pojęć, jak: atmosfera, kosmos (czy przestrzeń kosmiczna), lub inny wymiar, w którym mieszka Bóg. Ogólnie rzecz biorąc atmosferę nazywali przestworzem  (hebr. rakíaʽ) niebios:

Rodzaju  1:20 

„I przemówił Bóg: „Niech się zaroją wody rojem dusz żyjących i niech stworzenia latające latają nad ziemią po obliczu przestworza niebios””

Przestrzeń kosmiczną wraz z gwiazdami: niebiosami niebios (Pwt 10:14; Neh 9:6)., lub w zależności od kontekstu niebiosami (Rodzaj 1:1).

Miejsce zamieszkania Boga, to dla Hebrajczyków najwyższe niebiosa, niebiosa lub niebo, w zależności od kontekstu (Iz 63:15; Ps 33:13, 14; 115:3,2Kn 20:6; Ps 103:19-21; Mt 23:22; Dz 7:49). Lub trzecie niebo:

2 Koryntian 12:2 „ Znam człowieka w jedności z Chrystusem, który czternaście lat temu — czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem; Bóg to wie — został jako taki porwany do trzeciego nieba.

Po przeanalizowaniu wszystkich powyższych faktów każdy powinien się zgodzić, że z kontekstu Księgi Rodzaju 1:1 wynika, że na początku Bóg stworzył rozgwieżdżone niebiosa i ziemię. W przestrzeni kosmicznej powołał do istnienia wówczas nie tylko ziemię i gwiazdy, ale też Słońce, które ogrzewa naszą planetę oraz jej satelitę księżyc. Ktoś mógłby jednak zaoponować i stwierdzić, że chodziło o niebiosa, w których mieszka Bóg. Biblia uczy, że kiedy Stwórca stwarzał materialny wszechświat duchowe niebiosa („trzecie niebo”) już istniały. Duchowe niebiosa to nie tylko miejsce zamieszkania Boga, ale i aniołów. Aniołowie byli obecni przy stwarzaniu ziemi i reszty materialnych niebios. Chyba nikt rozsądny nie stwierdzi, że kiedy Bóg przygotowywał nasze mieszkanie aniołowie byli bezdomni? :

Hioba 38:4-7

Gdzieżeś był, gdy zakładałem ziemię?
Powiedz mi, jeśli znasz zrozumienie.
Kto ustanowił jej wymiary, jeśli to wiesz,
albo kto nad nią rozciągnął sznur mierniczy?
W co wpuszczono jej podstawy
albo kto położył jej kamień narożny,
gdy wespół radośnie wołały gwiazdy poranne
i zaczęli z uznaniem wykrzykiwać wszyscy synowie Boży?

Na koniec komentarza do pierwszego wersetu rozpoczynającego Księgę Rodzaju zacytuję jeszcze jeden istotny fragment. Jest on odpowiedzią dla zwolenników, którzy uważają, że Księga Rodzaju naucza, że słońce, księżyc i gwiazdy zostały stworzone długo po stworzeniu ziemi:

http://rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/03.php

„Dzień” czwarty

„„‘Niech się pojawią światła w przestworzu niebios, aby rozdzielały dzień od nocy; będą służyć za znaki i określać pory roku oraz dni i lata. I będą służyć za światła w przestworzu niebios, aby świeciły na ziemię’. I tak się stało. I Bóg przystąpił do uczynienia dwóch wielkich świateł: światła większego do władania dniem i światła mniejszego do władania nocą, jak również gwiazd” (Rodzaju 1:14-16; Psalin 136:7-9).

Poprzednio, w sprawozdaniu z pierwszego „dnia”, użyto zwrotu „niech się stanie światło”. Słowo „światło” było tam tłumaczeniem hebrajskiego słowa „ōr, które oznacza światło w sensie ogólnym. Jednakże w związku z czwartym „dniem” występuje hebrajskie słowo ma•’ōr’ oznaczające źródło światła. W Emphasised Bible Rotherhama czytamy w przypisie, odnośnie do „świateł”: „W wersecie 3, „ôr [„ōr], światło rozproszone”. Następnie wyjaśniono, że hebrajskie słowo ma•’ōr’ w wersecie 14 oznacza coś, co „wysyła światło”. Co prawda w pierwszym „dniu” rozproszone światło najwidoczniej przeniknęło atmosferę, ale ze względu na otaczające Ziemię warstwy chmur, obserwator nie mógłby z niej widzieć źródeł światła. Teraz, czwartego „dnia”, musiała nastąpić jakaś zmiana. [….] Teraz już można było z Ziemi dostrzec Słońce, Księżyc i gwiazdy, które miały „służyć za znaki i określać pory roku oraz dni i lata” (Rodzaju 1:14). Księżyc wskazywał na przemijanie miesięcy księżycowych, a Słońce — na przemijanie lat słonecznych. Pory roku, które ‘stały się’ w czwartym „dniu”, były niewątpliwie o wiele łagodniejsze niż dzisiaj (Rodzaju 1:15; 8:20-22).”

Teraz możemy przejść do dalszej analizy:

„2  A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej; a czynna siła Boża [duch święty] przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód.”

Na pierwotnej ziemi panują całkowite ciemności, jednak Mojżesz dzięki pomocy Boga widzi w wizji (lub opisuje czyjąś) to, czego nie mógłby zobaczyć żaden człowiek. Jako ziemski obserwator objawionych wydarzeń koncentruje się teraz na planecie ziemi. Informuje nas, że była ona w tamtym czasie bezkształtna. Co miał na myśli? Prawdopodobnie nie chodziło o jaki taki kształt naszego globu, tylko o to, że ziemia nie była jeszcze odpowiednio ukształtowana, przygotowana na to, aby mogło pojawić się na niej życie. Ponadto autor Księgi Rodzaju napisał o przemieszczającej się sile Bożej („tu i tam”) informując czytelników, że był to okres wzmożonej działalności stwórczej mającej na celu przygotowanie naszej planety na mieszkanie dla żywych organizmów. Niejako chciał pokazać Boga przy pracy, który w tym okresie swoje wysiłki koncentrował właśnie na tym dziele.

„3 I Bóg przemówił: „Niech powstanie światło”. Wtedy powstało światło.”

Nagle nieprzeniknione ciemności zaczyna rozświetlać kilka promieni światła. Stopniowo – na przestrzeni dłuższego czasu – przez kłębowisko pary wodnej, gazów, które są pozostałością po wcześniejszych wydarzeniach na gorącej ziemi, oraz okrywę z pyłów kosmicznych, które wraz z ulewnymi deszczami spadają na ziemię, do naszej planety przedziera się coraz więcej światła.

„4 Potem widział Bóg, że światło jest dobre, i Bóg oddzielił światło od ciemności.

„5 I Bóg zaczął nazywać światło Dniem  ciemność zaś nazwał Nocą”

Następnie Stwórca dokonuje czegoś zdumiewającego. Nieruchomą dotąd planetę prawdopodobnie wprawia w ruch wirowy, a na ziemi zaczynają się na przemian dni i noce.

„[….] I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień pierwszy.”

Pierwszy dzień stwarzania zostaje zakończony. Według hebrajskiej rachuby określającej kiedy zaczyna się dzień i kiedy kończy – przypominam, że według nich dzień trwał od wieczora do wieczora – nastaje koniec pierwszego dnia stwarzania. Warto zauważyć, że autor Księgi Rodzaju nie informuje nas w tych pierwszych 5 wersetach  o jakimś wieczorze, który by rozpoczął ten dzień stwarzania. Napisał po prostu: „Na początku  Bóg  stworzył niebiosa i ziemię.”. Innymi słowy Biblia nie określa ile czasu upłynęło od tego początku do wieczora, który kończy pierwszy okres stwarzania. Czy jednak mógł to być 24 godzinny okres? Nie, ponieważ w wersecie 2 Mojżesz nas informuje, że na pierwotnej ziemi panowała ciemność [już po stworzeniu niebios i ziemi] i dopiero później – co opisano w wersetach 4 i 5 -Stwórca wprawiając ziemię w ruch obrotowy oddzielił światło od ciemności. Wówczas dopiero rozpoczęły się 24 godzinne doby. Wniosek z tego taki, że dni i wieczory wchodzące w skład tych 24 godzinnych dób, to co innego niż wieczór i poranek opisany końcowym zdaniu wersetu 5. Ten symbolizuje okres czasu, w którym powstały niebiosa i ziemia oraz 24 godzinna doba ( literalne „dni i noce”). Ten „dzień” – ores czasu mógł trwać w sumie miliardy lat.

Podsumujmy: pierwsze 5 wersetów Księgi Rodzaju można podzielić na dwa etapy stwarzania:

Pierwszy, to stworzenie nieba i ziemi (Rodz 1:1), który to proces mógł trwać nawet miliardy lat. Drugi dotyczy już samej ziemi i początkowych faz jej przygotowania na mieszkanie dla żywych organizmów (wersety; 2,3,4,5). Bardzo istotne jest to, że pierwsze 5 wersetów Księgi Rodzaju nie uczy nas, że „dzień” stwarzania z Księgi Rodzaju trwał jedynie 24 godziny.

„Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”

Mojżesz pisząc o „dniach” stwarzania nie miał na myśli 24 godzinnych dób. Podobnie jak w rozdziale wyżej zacytuję kolejne wersety z Księgi Rodzaju i opatrzę odpowiednim komentarzem, za pomocą którego będę chciał zwrócić uwagę czytelnika na ten fakt. Przenieśmy się do 5 „dnia” stwarzania:

Księga Rodzaju 1: 20  „I przemówił Bóg: „Niech się zaroją wody rojem dusz żyjących  i niech stworzenia latające latają nad ziemią po obliczu przestworza niebios”

„21 I Bóg przystąpił do stworzenia wielkich potworów morskich  i wszelkiej ruszającej się duszy żyjącej,  którymi według ich rodzajów zaroiły się wody, i wszelkiego latającego stworzenia skrzydlatego, według jego rodzaju.  I Bóg zobaczył, że to jest dobre.”

Skoncentrujmy się na pozostałych dwóch wersetach:

„[….] 22  Wtedy Bóg je pobłogosławił, mówiąc: „Bądźcie płodne i stańcie się liczne, i zapełnijcie wody w basenach morskich, i niech stworzenia latające staną się liczne na ziemi”.

23  I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień piąty.”

Bóg stwarza organizmy morskie i stworzenia latające, na przykład owady. Następnie im błogosławi mówiąc, żeby były płodne i zapełniły baseny morskie. Innymi słowy Bóg nie stworzył w jednym 24 godzinnym dniu taką ilość organizmów morskich, żeby od razu zapełniły wszystkie baseny morskie na świecie i się w nich roiły. Stworzył je lokalnie w jakiejś bliżej nieokreślonej liczbie i dopiero później miały się rozmnażać i opanowywać inne środowiska wodne. Podobny nakaz dał pierwszym ludziom  Adamowi i Ewie:

Rodzaju 1: 27-28  „I Bóg przystąpił do stworzenia człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył;  stworzył ich jako mężczyznę i kobietę.  Potem Bóg ich pobłogosławił  i rzekł do nich Bóg: „Bądźcie płodni  i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie”

Od stworzenia pierwszego człowieka upłynęło jakieś 6041 lat [według chronologii biblijnej Adam został stworzony 4026 p.n.e.]. Dzisiaj potomków pierwszych ludzi niewątpliwie można spotkać w każdym zakątku  świata. Ale żeby to było możliwe potrzeba było kilku tysięcy lat: https://bioslawek.wordpress.com/2013/05/21/czy-czlowiek-chodzi-po-ziemi-od-2-000-000-lat-czy-od-6-000-lat/

Ile czasu potrzebowały organizmy morskie, żeby opanować baseny wodne? To zależy od czasu jaki określa pokolenie danego gatunku – od zapłodnienia do wieku rozrodczego i aż do śmierci. Niektóre żyjątka wodne mnożą się bardzo szybko i potrafią wydać potomstwo kilka razy do roku. U innych na przykład niektórych gatunków rekinów ciąża trwa rok – np. u żarłacza białopłetwego –  ale za to mogą one wydać jednorazowo na świat kilka młodych.   U wielorybów ciąża może trwać od 12 do 16 miesięcy. Ile pokoleń musiało minąć, żeby rekiny czy wieloryby mogły opanować baseny morskie i znaleźć tam pożywienie, które musiało tam dotrzeć przed nimi? Czy wystarczyłoby na to 24 godziny? Z pewnością nie. Więc jest to kolejny argument przeciwko argumentacji kreacjonistów młodej ziemi. Warto tutaj dodać, że tego typu pytania możemy sobie zadać w przypadku stworzeń latających, czworonożnych organizmów lądowych czy nawet roślin.

Czy Bóg zawsze kończył swe dzieło w jednym dniu stwarzania?

http://www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/biblijny_punkt/stwarzanie.php

Przebudźcie się! nr 7, z 8 lipca 1991

„Niekiedy zwraca się uwagę, iż kolejność stwarzania opisana w książce Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie? http://www.rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/03.php odbiega on od kolejności uznawanej przez większość geologów.
Na przykład niektórzy powołują się na to, iż zdaniem geologów ptaki pojawiły się po ssakach, a tymczasem na stronie 37 książki Stwarzanie podano odwrotną kolejność.

Rzecz ciekawa, chociaż wielu geologów uważa, że najpierw powstały ssaki, to część jest przekonana, iż pierwsze były ptaki. O tej drugiej możliwości mówi książka Evolution (Ewolucja) Colina Pattersona na stronie 132. Narzuca się więc wniosek, iż zapis kopalny nie dostarcza bezspornych dowodów.
Ale czy z 1 rozdziału Księgi Rodzaju wynika, że Bóg zawsze kończył swe dzieło w jednym dniu stwarzania, czy też niekiedy kontynuował je w następnym dniu?

Książka Stwarzanie wyjaśnia na podstawie Biblii, iż stworzenia latające zaczęły się pojawiać przed ssakami. Wyrażenie „stworzenia latające” występuje między innymi w Księdze Rodzaju 1:20 i jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa ‛of, które może oznaczać owady uskrzydlone oraz gady latające, na przykład pterozaury. Niewykluczone, że pierwsze owady powstały wcześniej niż wyposażone w błony lotne pterozaury, te natomiast mogły się pojawić zarówno przed ptakami, jak i przed ssakami.

Sprawozdanie biblijne nie omawia drobiazgowo wszystkich dzieł stwórczych Jehowy Boga. Po prostu przedstawia kolejno główne etapy przygotowywania Ziemi dla żywych stworzeń i ukazuje porządek pojawiania się wielkich klas roślin i zwierząt. Dlatego w Księdze Rodzaju nie wymieniono oddzielnie owadów uskrzydlonych, gadów latających i ptaków, ale określono je jednym wspólnym słowem hebrajskim przetłumaczonym na „stworzenia latające”.
Niedokonana postać czasowników hebrajskich użytych w 1 rozdziale Księgi Rodzaju dowodzi, że stwarzanie było działalnością ciągłą. A każdy dzień stwarzania trwał nie 24 godziny, lecz wiele tysięcy lat (zob. książkę Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?, strony 26, 27).

Na przykład Księga Rodzaju 1:3 donosi o stworzeniu światła w pierwszym dniu. W tłumaczeniu J. W. Wattsa werset ten brzmi:

„Potem mówił Bóg: ‚Niech powstanie światło’; i stopniowo pojawiało się światło”. Również przekład Benjamina Willsa Newtona wskazuje na kontynuację raz rozpoczętego procesu: „I mówił Bóg [przyszłość]: Niech się stanie Światło, i stawało się Światło [przyszłość]” (nawiasy Newtona; kursywa w obu wersetach nasza). Światło docierające do powierzchni Ziemi było coraz jaśniejsze i miało się dalej nasilać (zob. New World Translation of the Holy Scriptures—With References, Dodatek 3C, strony 1572, 1573).

„Stwarzanie” światła dla Ziemi nie zakończyło się pierwszego dnia. Oczywiście jego źródła istniały na długo przedtem, ale były niewidoczne z powierzchni naszej planety (Rodzaju 1:1). Pierwszego dnia zaczęło docierać do niej jedynie światło rozproszone, a to dzięki zmniejszaniu się grubości powłok osłaniających Ziemię niczym „powijaki” (Hioba 38:9). W miarę jak stawały się one coraz cieńsze, Ziemia była coraz jaśniej oświetlona.
W drugim dniu stwarzania Bóg zapoczątkował rozdzielanie wód na Ziemi od wód nad jej powierzchnią, pozostawiając między nimi przestworze, czyli atmosferę. Księga Rodzaju 1:6, 7 w przekładzie Wattsa tak to opisuje:

„Wtedy Bóg mówił dalej: ‚Niech powstanie przestworze pośrodku wód, niech powstanie też rozdział między wodami’. Toteż przystąpił Bóg do oddzielania wód znajdujących się poniżej przestworza od wód znajdujących się powyżej przestworza; i stopniowo tak się stawało” (kursywa nasza).

Jak w pierwszym dniu dotarło do powierzchni Ziemi światło, ale nie od razu jaśniało pełnym blaskiem, tak w drugim dniu rozpoczęło się powstawanie przestworza, które także nie od razu uzyskało ostateczny kształt.
Księga Rodzaju 1:9, 11 podaje, co się wydarzyło trzeciego dnia; w tłumaczeniu Wattsa czytamy:

„Wtedy Bóg mówił dalej: ‚Niech wody pod niebiosami zbiorą się w jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd’; i stopniowo tak się stawało. Wtedy Bóg mówił dalej: ‚Niech zrodzi ziemia trawę, zioła wydające nasienie, drzewa owocowe mające w sobie nasienie, rodzące owoc według swego rodzaju na ziemi’; i stopniowo tak się stawało” (kursywa nasza).

Użycie słowa „stopniowo” wskazuje na kontynuację procesu stwarzania, a nie na pojedynczy akt, dokonany w określonym punkcie strumienia czasu.
W czwartym dniu nastąpiły uderzające zmiany: „Wtedy Bóg mówił dalej: ‚Niech powstaną światła w przestworzu niebios, by oddzielały dzień od nocy, i mają być znakami, i określać pory roku i dni, i lata. Mają też być światłami w przestworzu niebios, aby rzucać światło na ziemię’; i stopniowo tak się stawało. Toteż przystąpił Bóg do czynienia dwóch wielkich świateł: większego światła jako władcy dnia i mniejszego światła jako władcy nocy; jak również gwiazd” (Rodzaju 1:14-16, Watts, kursywa nasza).

Do powierzchni naszej planety po raz pierwszy dotarło silniejsze światło. Z Ziemi stały się teraz widoczne jego źródła — Słońce, Księżyc i gwiazdy. W relacji z pierwszego dnia stwarzania użyto hebrajskiego słowa ’or, oznaczającego światło w sensie ogólnym, natomiast w opisie czwartego dnia występuje słowo ma·’or′, odnoszące się do źródła światła.
W piątym dniu zostało stworzone życie w morzu, najwyraźniej także wielkie gady pływające. Księga Rodzaju informuje:

„I dalej mówił Bóg: ‚Niech wody zaroją się rojem dusz żyjących i niech latające stworzenia latają nad ziemią po przedniej stronie przestworza niebios’. I Bóg przystąpił do stwarzania wielkich potworów morskich i wszelkiej ruchliwej duszy żyjącej, którymi zaroiły się wody według ich rodzaju, i wszelkiego latającego stworzenia skrzydlatego według jego rodzaju. I zobaczył Bóg, że to było dobre” (Rodzaju 1:20, 21).

A zatem w tym okresie pojawiły się ‛wszelkie latające stworzenia skrzydlate według ich rodzaju’. Ich stwarzanie rozpoczęło się w piątym dniu i trwało dalej.
Księga Rodzaju 2:19 zdaje się wskazywać na kontynuację stwarzania różnych zwierząt, między innymi stworzeń latających, gdyż napisano tam:

„Jahwe Bóg dalej formował z ziemi wszystkie zwierzęta polne i wszelkie ptactwo [stworzenie latające, NW] niebios i przyprowadzał je do człowieka, aby zobaczyć, jak je nazwie” (Watts, kursywa nasza).

Jak zatem wynika ze sprawozdania z 1 rozdziału biblijnej Księgi Rodzaju, Bóg zaczynał stwarzać wielkie klasy roślin i zwierząt po doprowadzeniu Ziemi do takiego stanu, by się nadawała dla określonych grup stworzeń. Uzupełnianie tych klas najróżniejszymi formami życia, takimi jak „stworzenia latające”, było procesem ciągłym. Niewykluczone, że Bóg kontynuował działalność rozpoczętą w jakimś dniu stwarzania nawet po jego zakończeniu.

Geologiczny zapis kopalny jest niekompletny i dopuszcza różne interpretacje, zależne od poglądu teoretyków usiłujących przebić się przez gąszcz jego zagadek. Biblia natomiast, co wykazano w książce Stwarzanie, jest spójna i dokładna, i to również wtedy, gdy porusza tematy naukowe, takie jak porządek stwarzania.

Tutaj jest wykres ilustrujący powyżej zacytowane poglądy. Na obrazku pokazano, kiedy według Księgi Rodzaju konkretne grupy żywych organizmów pokazały się na ziemi po raz pierwszy. Po tym, jak zostały stworzone w danym konkretnym „dniu” – okresie stwarzania, Bóg mógł w kolejnych „dniach” powoływać inne gatunki organizmów należące do tych klas roślin i zwierząt. W tym sensie można powiedzieć, że gdy już po raz pierwszy na ziemi pojawiła się jakaś konkretna grupa organizmów, to w dalszym czasie„dni” stwarzania niejako się na siebie nakładały:

7 dzień według Księgi Rodzaju, to „dzień” [okres] Bożego odpoczynku, który trwa po dziś dzień

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2011525

„Z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że Bóg przygotował ziemię dla ludzi w ciągu sześciu symbolicznych dni. Koniec każdego z tych okresów podsumowano w Biblii słowami: „I nastał wieczór, i nastał ranek” (Rodz. 1:5, 8, 13, 19, 23, 31). Ale na temat siódmego dnia czytamy: „Bóg zaczął błogosławić dzień siódmy i go uświęcać, w nim bowiem odpoczywa od wszelkiego swego dzieła, które Bóg stworzył” (Rodz. 2:3).
Zwróćmy uwagę na formę czasownika „odpoczywa”. Sugeruje ona, że siódmy dzień — Boży dzień odpoczynku — ciągle trwał w roku 1513 p.n.e., kiedy to Mojżesz spisał Księgę Rodzaju. Czy ów dzień Bożego odpoczynku trwa nadal? Jeśli tak, to czy możemy niejako wejść do tego odpoczynku? Odpowiedzi na te pytania są dla nas bardzo istotne.
Czy Jehowa nadal „odpoczywa”?

Istnieją dwojakie dowody na to, że siódmy dzień trwał jeszcze w I wieku n.e. Najpierw rozważmy wypowiedź, którą Jezus skierował do swych przeciwników oburzonych tym, że dokonał uleczenia w sabat, co w ich mniemaniu było pracą. Oświadczył im: „Ojciec mój działa aż dotąd i ja działam” (Jana 5:16, 17). Co miał na myśli? Został oskarżony o wykonywanie pracy w dzień sabatu. Na zarzut ten odrzekł: „Ojciec mój działa”. A zatem Jezus do krytyków powiedział niejako: „Ojciec mój i ja jesteśmy zaangażowani w tę samą pracę. Skoro Ojciec działa w trakcie swojego sabatu, trwającego całe tysiąclecia, to ja też mam prawo działać, nawet w dzień sabatu”. Ze słów Jezusa można wywnioskować, że gdy przebywał na ziemi, wciąż trwał siódmy dzień, czyli dzień Bożego odpoczynku od działalności stwórczej związanej z naszym globem — a jednak Bóg dalej pracował nad realizacją swego zamierzenia wobec ludzi i ziemi.

Drugiego argumentu dostarczył apostoł Paweł. Cytując słowa z Księgi Rodzaju 2:2, dotyczące odpoczynku Bożego, napisał pod natchnieniem: „My, którzyśmy uwierzyli, wchodzimy do odpoczynku” (Hebr. 4:3, 4, 6, 9). Wynika z tego, że w czasach Pawła siódmy dzień ciągle trwał. A jak długo miał jeszcze trwać?

Dzień Sabatu a relacja o stwarzaniu z Księgi Rodzaju

Niektórzy fundamentaliści powołując się na niżej zacytowany werset usiłują dowodzić młodego wieku ziemi. Chodzi jednak tylko o symbolikę, ponieważ Prawo Boże nakazywało Izraelitom przestrzegać też innych Sabatów, które trwały dłużej niż jeden dzień:

Wyj 31:16-17

„I synowie Izraela mają zachowywać sabat, by przestrzegać sabatu za swych pokoleń. Jest to przymierze po czas niezmierzony. Między mną a synami Izraela jest to znak po czas niezmierzony, gdyż w sześciu dniach Jehowa uczynił niebiosa i ziemię, a w dniu siódmym odpoczął i zażywa wytchnienia’”.”

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200003778#h=3:0-11:567

„Zwyczaj obchodzenia co tydzień całodobowego sabatu został wprowadzony w narodzie izraelskim na pustkowiu w drugim miesiącu po wyjściu z Egiptu, a więc w 1513 r. p.n.e. (Wj 16:1). Jehowa oznajmił Mojżeszowi, że w szóstym dniu ześle podwójną ilość cudownej manny. Gdy tak się stało, naczelnicy zgromadzenia donieśli o tym Mojżeszowi i wtedy ogłoszono obchody pierwszego sabatu (Wj 16:22, 23). Od tej pory Izraelici mieli go święcić co tydzień, na co wskazują słowa Jehowy z Wyjścia 16:28, 29.

Wkrótce potem u stóp góry Synaj weszło w życie przymierze Prawa, które oprócz cotygodniowego dnia odpoczynku przewidywało cały system sabatów (Wj 19:1; 20:8-10; 24:5-8). Za sabat uznawano siódmy dzień tygodnia, siódmy rok, pięćdziesiąty rok (Jubileusz), 14 Nisan (Pascha), 15 Nisan, 21 Nisan, 6 Siwan (Pięćdziesiątnica), 1 Etanim, 10 Etanim (Dzień Przebłagania), 15 Etanim i 22 Etanim.

http://www.jw.org/pl/nauki-biblijne/pytania/sabat-dla-chrzescijan/

„W Biblii czytamy: „Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał, stwarzając” (Rodzaju 2:3, Biblia Tysiąclecia). Werset ten nie mówi o prawie nadanym człowiekowi, ale o tym, co Bóg zrobił w siódmym dniu stwarzania. Biblia nie wspomina, by ktokolwiek przestrzegał odpoczynku sabatowego przed czasami Mojżesza.

Księga Rodzaju kontra kronika skamielin

Niektórzy krytycy Księgi Rodzaju powołując się na odkrycia i różne interpretacje paleobiologów często zarzucają jej nienaukowość. Taka krytyka najczęściej opiera się na złym zrozumieniu treści tej księgi przez wiele osób, do czego przede wszystkim przyczynili się kreacjoniści młodej ziemi. Na przykład – co wyjaśniono w niniejszym artykule – Księga Rodzaju wbrew ich zapewnieniom nie naucza, że światło zostało stworzone przed słońcem, gwiazdami i księżycem oraz tego, że „dni” stwarzania miały jedynie 24 godziny. Biblia w swojej pierwszej księdze uczy, że pierwszymi żywymi organizmami, jakie Bóg stworzył na ziemi były rośliny (Rodz 1:11-13). Większość paleontologów twierdzi jednak, że życie zaczęło się w morzu. Autor Księgi Rodzaju informuje nas jednak, że organizmy morskie pojawiły się na naszej planecie już po stworzeniu roślin (Rodz 1:20-21).

Zanim z tego powodu ktoś zacznie negować prawdziwość przekazu biblijnego, to warto rozważyć bardzo istotną kwestię. Otóż naukowcy, którzy zajmują się zawodowo Badaniem historii geologicznej naszej planety doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zapis kopalny jest bardzo niedoskonały i dopuszcza wiele interpretacji. Na przykład ewolucjoniści, żeby odtłumaczyć brak w nim form przejściowych pomiędzy różnymi taksonami organizmów żywych, odwołują się właśnie do niepełności zapisu skamielin. Innymi słowy ich zdaniem zapis kopalny jest do tego stopnia wybrakowany, że nie zachowało się żadne z wielu milionów rodzajów brakujących ogniw w ewolucji, które rzekomo żyły, pływały w wodzie i chodziły po całej ziemi w ciągu ostatnich setek milionów lat – brakuje ich wszędzie tam, gdzie byłyby bardzo potrzebne. Nie będę dalej roztrząsał tej kwestii, na przykład zastanawiając się nad tym, czy jest to statystycznie możliwe, ponieważ – jak się zapewnia – tych przejściowych organizmów żyło na naszej planecie więcej niż gatunków dotąd zidentyfikowanych. Celem niniejszego rozdziału jest wykazanie na podstawie odkryć naukowych, że opieranie ewentualnych wniosków, co do rzekomej niewiarygodności [nienaukowości] przekazu z Księgi Rodzaju na interpretacjach i spekulacjach uczonych, którzy zajmują się próbami zrekonstruowania historii ziemi, ma marne podstawy empiryczne.

Co pojawiło się na naszej planecie najpierw: rośliny czy organizmy morskie?

Nowe odkrycia paleobiologiczne zmuszają uczonych do wprowadzania różnych korekt na tak zwanej tabeli stratygraficznej. Czasami są to drobne zmiany, a czasami rewolucyjne. Mała korekta może polegać na przesunięciu w czasie pojawienia się na ziemi tego czy owego gatunku o kilkaset tysięcy lat, ale rewolucyjne zmiany polegają na niemal całkowitej zmianie zapatrywań na czas pojawienia się oraz genezę danego taksonu. Czasopismo ‚Wprost’ donosi na przykład:

http://www.wprost.pl/ar/214037/Odkryto-najstarsze-rosliny-ladowe/

„Odkryto najstarsze rośliny lądowe. Skamieniałości pochodzą sprzed 472 mln lat. [środkowy ordownik]. Oznacza to, że są o 10 mln lat starsze od najstarszych znanych dotąd pozostałości roślin lądowych, które pochodziły z Arabii Saudyjskiej i Czech i datowane były na 463-461 mln lat. Jak wyjaśniają naukowcy, te pierwsze rośliny, pozbawione łodygi czy korzeni, należały do spokrewnionych z mszakami wątrobowców. Oznacza to, że wątrobowce są prawdopodobnie przodkami wszystkich roślin lądowych. „

Dawniej jednak za organizmy od których miały wyewoluować wszystkie inne rośliny uznawano psylofity. Pojawiły się one mniej więcej w połowie syluru czyli jakieś 423 mil lat temu. Innymi słowy uczeni przez kilka pokoleń nie zdawali sobie sprawy, że historia roślin w zapisie kopalnym, to przeważnie niezapisane karty. Sylurskie psylofity były datowane na 423 mil lat, natomiast nowe odkrycia pokazują, że rośliny występowały na ziemi już jakieś 50 mil lat wcześniej. 50 mil letnia luka w zapisie kopalnym oraz potrzeba przekwalifikowania na „ewolucyjnego wspólnego przodka” roślin z psylofitów na wątrobowce, to istna rewolucja w nauce. Zarówno jeżeli chodzi o chronologię, jak i systematykę. Jednak jeżeli rośliny okazały się starsze o 50 mln lat niż wcześniej zakładano, to dlaczego nie przyjąć tezy, że istniały miliony lat wcześniej? Na przykład zanim pojawiły się organizmy morskie?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Psylofity

„Psylofity (Psilophyta Heintze) – gromada roślin kopalnych, najpierwotniejszych, pionierskich roślin lądowych.”

Innym zaskoczeniem dla paleobotaników było odkrycie roślin okrytonasiennych starszych niż wcześniej zakładano i to o 100 mil lat! :

http://nauka.money.pl/artykul/rosliny-kwitnace—100-mln-lat-starsze-niz-sadzono,24,0,1393432.html

„Rośliny kwitnące – 100 mln lat starsze, niż sądzono. Badania skamieniałych pyłków roślinnych z wczesnego triasu sugerują, że rośliny kwitnące pojawiły się na ziemi 100 mln lat wcześniej, niż sądzono. Wnioski z analiz opisano w „Frontiers in Plant Science”. [….] W poszukiwaniu pradawnych śladów obecności roślin Hochuli i Susanne Feist-Burkhardt z Instytutu i Muzeum Paleontologicznego na Uniwersytecie Zurichu analizowali materiał wydobyty z dwóch odwiertów, wykonanych na północy Szwajcarii. Znaleźli tam pyłki, które przypominają skamieniałe pyłki z najwcześniejszego znanego okresu historii roślin okrytonasiennych. Podobieństwo sześciu rodzajów pyłku potwierdziły oględziny ich szczegółowej budowy, uzyskane podczas mikroskopowych obserwacji laserowych.

We wcześniejszym badaniu z 2004 r. Hochuli i Feist-Burkhardt opisali inne pyłki roślinne, pochodzące z osadów z Morza Barentsa, mające wiele wspólnego z pyłkami roślin okrytonasiennych ze środkowego triasu. Nowe próbki znaleziono 3 tys. km. dalej na południe. – Sądzimy, że nawet bardzo ostrożni naukowcy dadzą się teraz przekonać, że rośliny okrytonasienne ewoluowały już na długo przed kredą – mówi Hochuli. „

Większość uczonych była przekonana, że radiacja adaptacyjna [ewolucyjne, filogenetyczne zróżnicowanie] roślin miała miejsce gdzieś w połowie okresu kredowego. A tutaj znajduje się pyłki roślin kwiatowych o 100 mln lat starsze – w skałach z połowy triasu. Wcześniej – przy okazji opisywania odkrycia jak dotąd najstarszych roślin na świecie – luka w zapisie kopalnym wynosiła 50 mln lat, teraz mamy do czynienia z przepaścią liczącą 100 mln lat. Czy w tej sytuacji istnieją jakieś racjonalne przesłanki, które by pozwalały negować tezę, że skoro rośliny okrytonasienne rosły na ziemi 100 mln wcześniej niż zakładano, to mogły też istnieć na naszej planecie dużo wcześniej?

Innym ciekawym przykładem jest odkrycie szczątków dinozaurów, które przeżyły tzw. wielkie wymieranie, które rzekomo miało miejsce na przełomie kredy i eocenu, to znaczy jakieś 65 mln lat temu.:

https://bioslawek.wordpress.com/2013/08/24/kiedy-wyginely-dinozaury/

„Kiedy wyginęły dinozaury? Niektóre dinozaury przetrwały wielkie wymieranie nawet o 700 tys. lat – piszą naukowcy na łamach periodyku „Geology”. Naukowcy z kanadyjskiego University of Alberta ustalili wiek skamieniałości dinozaura znalezionej w Nowym Meksyku w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że kość udowa tego hadrozaura pochodzi sprzed 64,8 mln lat. Wielkie wymieranie dinozaurów, spowodowane najprawdopodobniej uderzeniem w Ziemię potężnej planetoidy, datuje się na 65,5-66 mln lat temu. Oznacza to, że część dinozaurów żyła jeszcze ok. 700 tys. lat po globalnej katastrofie. Zespół, kierowany przez Larry’ego Heamana, zastosował nową technikę datowania, bazującą na pomiarze radioaktywności skamieniałości w oparciu o pierwiastki uranu i ołowiu. Ta metoda pozwala nie tylko na określenie bezwzględnego (niezależnego od datowania warstw geologicznych) wieku skamieniałości, ale również na ustalenie rodzaju pożywienia dinozaura. Zdaniem Heamana, mimo globalnego kataklizmu, na niektórych obszarach wegetacja mogła nie doznać poważnego uszczerbku. Tam właśnie mogły przetrwać różne gatunki hadrozaurów. Badacz zastanawia się również, jak kataklizm przetrwały złożone jaja dinozaurów. Heaman podkreśla, że nową metodę datowania należy zastosować też do innych skamieniałości. Być może okaże się, że w wielu przypadkach są one młodsze niż styk kredy i trzeciorzędu, który wyznacza czas katastrofy. Wówczas trzeba będzie zrewidować dotychczasowy punkt widzenia na zagładę dinozaurów.”

Ludzie często się zastanawiają czy jest możliwe, aby w przeszłości ludzie żyli współcześnie z dinozaurami. Jeżeli chodzi o ściśle naukowe myślenie, to nic nie stało na przeszkodzie, żeby tak było. Takiej możliwości nie jest w stanie merytorycznie wyeliminować żaden badacz – ewolucjonista. Na przykład do naszych czasów dożyły krokodyle, które według zapisu kopalnego są starsze od dinozaurów, więc dlaczego by nie mogły dotrwać dinozaury? Jedyne argumenty za hipotezą, że dinozaury wymarły długo przed pojawieniem się na ziemi człowieka zawierają się w stwierdzeniu, że nigdy nie znaleziono kości dinozaurów i ludzi w tych samych warstwach skalnych. Ale przecież tak jest z ogromną większością gatunków zamieszkujących naszą planetę – szczątków ich przodków nigdy nie znaleziono ze szczątkami przodków ludzi. Z pewnością 700 tysięcy lat, to mniejsza luka niż 50 czy 100 milionowa w wiedzy na temat historii roślin na naszej planecie. Niemniej odkrycie szczątków tych dinozaurów kolejny raz nas poucza, że zapis skamielin pozostawia dużo do życzenia. Uczeni badający kronikę skamielin pokazują nam imponujący obraz życia na naszej planecie w przeszłości, jednak ogromna większość tek księgi, to niezapisane karty, co jest spowodowane rozległymi obszarami niewiedzy.

Szczątki dinozaurów w skałach pochodzących z okresów jurajskiego i kredowego są bardzo liczne, ponieważ to one głównie zamieszkiwały ziemię stanowiąc istotny element jej ekosystemów. W późniejszym okresie jednak do istnienia zostały powołane inne organizmy, w tym wiele gatunków ssaków wraz ze środowiskami, w jakich żyły. Populacje dotąd licznych dinozaurów mogły być z tego powodu stopniowo redukowane pod względem liczebnym, a występujące dotąd na całym świecie po jakimś czasie mogły zacząć zamieszkiwać lokalne obszary na naszej planecie. Jeżeli na ziemi jakieś organizmy są bardzo liczne, to prawdopodobieństwo zachowania pozostałości po nich w zapisie kopalnym również wzrasta. Kiedy jednak populacja jest radykalnie zredukowana, to prawdopodobieństwo maleje. Paleontologowie i geologowie jak dotąd zbadali dość znaczne obszary ziemi, ale to i tak jest tylko wierzchołek góry lodowej. Wiele znacznych połaci naszej planety, na których żyły kiedyś organizmy lądowe pokrywa dzisiaj morze, pustynie lub lasy deszczowe. Na innych zbudowano miasta zanim je zbadano. Reszta czeka na nowe odkrycia.

Chciałbym jeszcze odpowiedzieć na inny zarzut. Niektórzy krytycy twierdzą, że do prawdziwości treści Księgi Rodzaju przekonałoby ich odkrycie szkieletu królika lub szczątków roślin okrytonasiennych w najstarszych skałach na ziemi – na przykład w prekambryjskich czy kambryjskich. Jak napisałem rośliny, czy to nagonasienne czy okrytonasienne, okazały się dużo starsze niż wcześniej zakładano. Jednak to rośliny nagonasienne okazują się być starsze niż kwiatowe, z czego uczeni wyprowadzają hipotezę, że prymitywniejsze nagonasienne dały początek okrytonasiennym. Sam fakt występowania w zapisie kopalnym jakichś organizmów wcześniej niż inne nie czyni z nich ewolucyjnych przodków tych drugich. Kierując się tą samą logiką można by mniemać, że ośmiornice czy dinozaury są przodkami ludzi. Stwórca powołując do istnienia kolejne byty na ziemi kierował się precyzyjnym planem i żelazną logiką. Na przykład nie stworzył roślin kwiatowych jeżeli nie powołał do istnienia owadów, które mogłyby je zapylać i to równocześnie. Księga Rodzaju nie uczy nas jakie rodzaje roślin i w jakiej kolejności konkretnie pojawiły się na ziemi. Biblia nas uczy, kiedy rośliny w ogóle pojawiły się po raz pierwszy na naszej planecie. Z resztą – jak wyjaśniono wcześniej w niniejszym artykule – dotyczy to każdej podstawowej klasy żywych organizmów, jakie opisuje Księga Rodzaju. Więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przyjąć, że Bóg najpierw stworzył rośliny nagonasienne, a w kolejnych „dniach” [okresach] stwarzani powołał do istnienia inne ich rodzaje, a w tym okrytonasienne. Mogło być też tak, że po stworzeniu pierwszych roślin okrytonasiennych Bóg powoływał do istnienia znowu różne gatunki roślin nagonasiennych.

Zaprezentuje teraz diagram umożliwiający lepsze zrozumienie mojej argumentacji. Jak widać na nim podstawowe klasy organizmów żywych opisanych w Księdze Rodzaju pojawiają się na ziemi po raz pierwszy w konkretnych przedziałach czasu opisanych w Biblii, a następnie inne gatunki należące do tych klas były stwarzane podczas kolejnych „dni” [okresów] stwarzania.

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1102010234#h=13

„Otóż z dokładnej analizy Księgi Rodzaju wynika, że działania rozpoczęte w jednym „dniu” nie musiały się zakończyć przed nastaniem drugiego — mogły się rozciągać nawet na kilka „dni”. Tak na przykład miała się rzecz ze światłem. Przed rozpoczęciem dni stwarzania nie docierało ono do Ziemi z istniejącego już Słońca prawdopodobnie ze względu na grubą warstwę chmur (Hioba 38:9). W pierwszym „dniu” bariera ta musiała zacząć zanikać i wtedy rozproszone światło mogło już przedostawać się przez atmosferę.”

Dla porównania tabela stratygraficzna:

http://www.lo19.waw.ids.pl/matura

Zobacz też czym się różni teoria inteligentnego projektu od kreacjonizmu biblijnego (te dwie koncepcje nie stoją w sprzeczności):

https://bioslawek.wordpress.com/2015/07/02/teoria-inteligentnego-projektu-a-kreacjonizm/

https://bioslawek.wordpress.com/2014/12/13/jaka-jest-istota-teorii-inteligentnego-projektu-w-przyrodzie/

Zobacz też:

Co Biblia mówi o adaptacji i ewolucji?

http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201510/adaptacja-ewolucja/

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/102006326

„Absolutnie nie. Hebrajski wyraz tłumaczony na „dzień” może oznaczać różne odcinki czasu, nie tylko 24-godzinne. Na przykład, podsumowując relację o stwarzaniu, Mojżesz określił wszystkie sześć dni stwórczych mianem jednego dnia (Rodzaju 2:4). Poza tym w pierwszym dniu „Bóg zaczął nazywać światło Dniem, ciemność zaś nazwał Nocą” (Rodzaju 1:5). W tym wypadku słowo „dzień” odnosi się jedynie do części okresu 24-godzinnego. Pismo Święte nie daje więc podstaw do twierdzenia, że każdy z dni stwarzania obejmował literalne 24 godziny.”

Dodatek:

2 responses to “Na bezdrożach kreacjonizmu młodej ziemi

  1. Ok, ale jak w tu wcisnąć teorię ewolucji, hominidów? O teraz np. okrytko kolejnego homo naledi. Wszyscy Ci „przodkowie?” są mali, mają 1,5m. Gdzie ich wcisnąć? Jak do tego ma się Biblia – temat nie daje mi spokoju. Jak to możliwe, że niby miliony lat żyły sobie „małpoludy” – gdzie tu rozumny już Adam i Ewa?😦

    Bioslawek:

    Odnalezienie H. meledi nie wspiera hipotezy ewolucji człowieka od małpy, tylko jest dla niej problematyczne. Dlatego też uczeni muszą się uciekać do swoich wizji artystycznych i przedstawiać tego wymarłego człowieka, jako istotę pośrednią między małpą i człowiekiem. Przejdzie im niedługo. Tak samo było w przypadku H. Dmanisi czy H. florensis. Czaszka H.meledi nawet na oko laika przypomina klasyczną czaszkę H. erectus (na przykład człowieka pekińskiego) z cechami morfologicznymi ludzi współczesnych [co przyznają sami odkrywcy i co ich bardzo dziwi):

    To nowe rzekome drzewo „rodowe [filogenetyczne]” w rzeczywistości pokazuje nam, że rodzaj Homo, to odrębna jednostka ststematyczna nie powiązana filogenetycznie z żadnymi małpami (żywymi czy kopalnymi). Wciśnięto tam jedynie dwie nieuprawnione czaszki: „Homo habilis” i „Homo rudolfensis” chociaż już dawno uznano, że byli to przedstawiciele australopiteków [małp południowych], a nie rodzaju Homo:

    ‚Część mózgowa tej fragmentarycznie skompletowanej męskiej czaszki H. naledi ma jedynie 560 cm3
    objętości – mniej niż połowę objętości czaszki współczesnego człowieka. (Ilustracja: Stefan Fichtel) […..] Dorosły przedstawiciel Homo naledi miał 1,47 m wzrostu i 45–50 kg masy. Kształt jego czaszki wskazuje na zaawansowany stopień ewolucji’

    Antropologów – neodarwinistów zaskoczył fakt, że ci dawni ludzie zachowywali się jak to zwykle zachowują się ludzie współczśni🙂

    Naukowcy odkryli nowy gatunek hominida, który najprawdopodobniej grzebał zmarłych i potrafił posługiwać się ogniem.

    Homo Naledi jest najnowszym gatunkiem, które uzupełnia genealogiczne drzewo człowieka. Odkrycie ogłoszono w Johannesburga przez odkrywców z Uniwersytetu w Witwatersrand, National Geographic Society i Narodową Fundację Badań w RPA

    Okrycie jest prawdziwą sensacją paleontologiczną i zmusza naukowców do weryfikacji dotychczasowej historii człowieka. Odkrywcy Homo naledi twierdzą bowiem, że mógł on wykazywać zachowania, które do tej pory obserwowano jedynie u ludzi i Neandertalczyków. Posługiwał się narzędziami, potrafił wykorzystywać ogień i, co zupełnie zaskoczyło odkrywców, prawdopodobnie chował zmarłych.

    Naukowcom udało się wydobyć ponad 1,5 kości, które należały do co najmniej 15 osobników, w tym niemowląt, dzieci, dorosłych i starszych. To największe tego typu odkrycie w Afryce. Szczątki zostały wydobyte z jaskini Rising Star ze słynnego regionu Cradle of Humankind (Kolebka Ludzkości) ok. 50 km od Johannesburga w RPA. Stąd właśnie wzięła się nazwa gatunku. „Naledi” w lokalnym języku tłumaczy się jako „Star”, czyli gwiazdę.

    Złożenie kości pozwoliło stwierdzić, że mamy do czynienia z zupełnie nowym gatunkiem rodzaju Homo. Homo Naledi miał zaledwie 1,45 – 1,5 m wysokości, był bardzo chudy, miał potężne mięśnie i mózg o wielkości pięści dorosłego mężczyzny.

    W przypadku Homo naledi datowanie jest niemożliwe do przeprowadzenia, ponieważ szczątki znaleziono w jaskini i nie ma żadnych punktów odniesienia; skamielin przewodnich czy materiału do datowania radiometrycznego, więc skąd wniosek, że te szczątki mają miliony lat?

    http://kopalniawiedzy.pl/Homo-Homo-naledi-Rising-Star-skamienialosc-czlowiek,23130

    „Homo habilis” był australopitekiem, to znaczy [wymarłą] małpą południową. Zakrzywione paliczki bardziej niż u ogółu dzisiejszej populacji, długie ramiona czy brak bródki, to cechy, które występują również u współczesnych ludzi. Z innego artykułu na ten temat: „Wielu uczonych spoza zespołu Bergera ma nawet wątpliwości, czy rzeczywiście mamy do czynienia z nowym gatunkiem Homo. W komentarzu dla brytyjskiego dziennika „Guardian” William Jungers ze Stony Brook School of Medicine w Nowym Jorku stwierdził, że jeśli szczątki okażą się mieć około 2 milionów lat to mogą być po prostu wczesną, południowoafrykańską odmianą Homo erectus. Tim White z University of California w Berkeley, stwierdził zaś wprost, że zaprezentowane właśnie szczątki należą do prymitywnego Homo erectus, a więc gatunku odkrytego już w XIX w.”

    Zawsze tak było, że jak jakaś ekipa antropologów znalazła jakieś szczątki wymarłej małpy czy „archaicznego” człowieka, to od razu jej członkowie chcieli, żeby na drzewach „filogenetycznych [rodowych]”, to od tych okazów startował peleton małpoludów wiodący do H. sapiens. Podejrzewam, że ze względu na małe rozmiary ciała, niewielką objętość puszki mózgowej te okazy zaliczy się niedługo do przodków lub krewniaków H. Dmanisi:

    src=”http://fc02.deviantart.net/fs70/i/2012/234/5/2/homo_erectus_dmanisi___male_by_babanovac0232-d5c0p63.jpg” alt=”” />

    Poza tym jeszcze nigdy nie znaleziono szczątków dawnych ludzi, ktore miałyby małpie cechy. Te wnioski, to jakieś nieporozumienie. Małe mózgi, wały nadoczodołowe czy brak bródki występują nawet u wspołczesnych populacji ludzkich (na przykład u Aborygenów). Tutaj jest mój wpis z grupy Teoria Inteligentnego Projektu na ten temat:

    //Żuchwa z Ledi pozwala zmniejszyć ewolucyjną przepaść między australopitekiem a wczesnym Homo. To doskonały przypadek skamieniałości przejściowej z krytycznego okresu ludzkiej ewolucji – podkreśla William H. Kimbel z ASU.//

    „Zmniejsza ewolucyjną przepaść”? Już wcześniej, kiedy znaleziono szkielet chłopca z nad jeziora Turkana uznano, że było mało czasu na ewolucję człowieka od australopiteków. Okaz datowany na 1,6 mil lat.

    Odkrycia z Dmanisi w Gruzji datowane na 1,8 mln lat jeszce bardziejn zmniejszyło ten problematyczny dystans:

    https://bioslawek.wordpress.com/2014/01/18/coraz-wiecej-problemow-z-ewolucyjnym-scenariuszem-ewolucji-czlowieka/

    Teraz mamy okaz datowany na 2, 8 mln lat:

    „Australopitek (Australopithecus; dosłownie małpa południowa – od łac. australis = południowy, i gr. píthekos = małpa) – rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (podrodzina Homininae)[1], którego przedstawiciele żyli w południowej, wschodniej i centralnej Afryce od ok. 5,5 (Australopithecus anamensis) do ok. 1 mln lat temu.”

    Gatunki australopiteków, które się uważa za spokrewnione ewolucyjnie z H.sapiens są datowane na:

    „Australopithecus afarensis (Praeanthropus africanus) – australopitek, którego najstarsze znane szczątki datowane są na 3,7 mln lat a najmłodsze 1,3 mln lat temu.”

    A rzekomo najbliższy krewniak człowieka:

    „Australopithecus africanus żył przeszło 3 mln lat temu. Być może gatunek ten występował jeszcze 2 mln lat temu. Przedstawiciele tego gatunku poruszali się na dwóch nogach choć prawdopodobnie dwunożność nie była w pełni wykształcona – wskazują na to badania kanałów półkolistych, które u naczelnych badał Fred Spoor. Australopitek ten prawdopodobnie pędził częściowo nadrzewny tryb życia, na co wskazują m.in. odkrycia w Sterkfontein.”

    „The Taung Child, South Africa’s premier hominin discovered 90 years ago by Wits University Professor Raymond Dart, continues to shed light on human origins. By subjecting the skull of the first australopith discovered to the latest technologies in the Wits University Microfocus X-ray Computed Tomography (CT) facility, researchers are now casting doubt on theories that Australopithecus africanus shows the same cranial adaptations found in modern human infants and toddlers — in effect disproving current support for the idea that this early hominin shows infant brain development in the prefrontal region similar to that of modern humans.”

    Wynikałoby więc, że człowiek od nadrzewne, czy półnadrzewnej, malpy południowej wyewoluował w przeciągu 200 000 lat!🙂

    Ponadto „H.habilis” (rzekomu człowiek zręczny) jest teraz uważany za australopiteka:

    „H. habilis” zdegradowany do rangi australopiteka (małpy południowej). Uczeni ewolucjoniści proponują nowego kandydata na ogniwo łączące małpę z człowiekiem. Nowego kandydata nazwano Australopitek sediba.

    „These characteristics resulted in this species’ placement into the human genus, Homo. However, this classification is now being debated because new fossil discoveries show this species shares some important physical similarities with members of the Australopithecus genus”. – See more at:

    Teraz odnośnie kształtu bródki. Nie jest to jedynie cecha małp (australopitreków), więc to żaden dowód na pochodzenia ludzi od nich.Nowoczesna antropologia fizyczna dopatruje się w Aborygenach klasycznych cech archaicznych, jakie uczeni obserwują u tzw. Człowieka jawajskiego. Ludzie jawajscy są zaliczani do tzw. ‚Pitekantropów’, lub inaczej do ‚azjatyckich Homo erectus’. Uważa się (moim zdaniem słusznie), iż w przeszłości (przed przybyciem tam Europejczyków) Australia była nawiedzana przez kolonizującą ten kontynent ludność kilkukrotnie, w przeciągu dłuższego czasu, co zaowocowało zróżnicowaniem morfologicznym, jak i genetycznym, a nawet językowym pośród różnych ‚typów’ Aborygenów (uważa się, że jest ich trzy typy).

    Jeden z tych ‚typów’ posiada wiele-co widać nawet na oko- cech archaicznych, charakteryzujących takich ludzi jak neandertalczycy czy właśnie tzw. ‚H.erectus z Jawy’ ( cech tego ostatniego dopatrzono się u Aborygena najwięcej).

    Aborygeni mają ponadto mniejszą bródkę kostną (podbródek), a nawet czasami, co może być atawizmem, niektórzy Aborygeni rodzą się całkowicie pozbawieni tej bródki (z tego ,co wiem nie zdarza się to u żadnej innej populacji ludzi współczesnych!). Warto zauważyć iż ‚Homo erectus’ ,’Homo ergaster’ czy neandertalczycy nie posiadali bródek kostnych, więc brak bródki u niektórych Aborygenów może być cechą, która jest przeważnie recesywna u tej odmiany ludzi współczesnych.

    Ostatnio genetycy dodali argumentów ludziom, którzy na podstawie cech anatomicznych postulowali pokrewieństwo Aborygenów z wymarłymi ludzmi archaicznymi. Prawdę mówiąc nawet kompletny laik nie mający nic wspólnego z anatomią człowieka byłby w stanie bez trudu odróżnić czaszkę typowego Aborygena od czaszek reszty populacji ludzkiej. Byłby też w stanie zauważyć podobieństwa czaszek Aborygenów do czaszek ludzi archaicznych.

    Tworzenie nowych gatunków człowieka, to mnożenie bytów ponad miarę

    Najstarsza skamieniałość Homo

    Żuchwa znaleziona w Ledi-Geraru w Afarze (Etiopia) cofa początki rodzaju Homo do granicy 2,8 mln lat. Wg raportu z pisma Nature, ma ona o ok. 400 tys. lat więcej od skamieniałości, którą dotąd uznawano za najstarszą.

    Erin DiMaggio

    Specjaliści od dziesięcioleci poszukują afrykańskich fosyliów, dokumentujących najwcześniejsze fazy rozwoju linii Homo, lecz okazów dotyczących kluczowego okresu sprzed 2,5-3 mln lat jest bardzo mało, w dodatku często są one bardzo źle zachowane. Wskutek tego nie ma zgody co do tego, kiedy powstała linia, która ostatecznie dała początek naszemu gatunkowi.

    Skamieniały fragment żuchwy z pięcioma zębami (LD 350-1) odkrył w 2013 r. student Uniwersytetu Stanowego Arizony (ASU) Chalachew Seyoum. Analiza ujawniła kilka ważnych cech, w tym smukłe zęby trzonowe, czy symetryczne przedtrzonowce, które odróżniały wczesne gatunki z linii Homo, np. człowieka zręcznego (Homo habilis), od bardziej małpopodobnych wczesnych australopiteków (Australopithecus). Prymitywny, opadający podbródek łączy jednak żuchwę z Ledi-Geraru z przodkiem przypominającym słynną Lucy (przedstawicielkę gatunku Australopithecus afarensis).

    Żuchwa z Ledi pozwala zmniejszyć ewolucyjną przepaść między australopitekiem a wczesnym Homo. To doskonały przypadek skamieniałości przejściowej z krytycznego okresu ludzkiej ewolucji – podkreśla William H. Kimbel z ASU.

    Uważa się, że globalna zmiana klimatu, która sprawiała, że ok. 2,8 mln lat temu Afryka stała się bardziej sucha, stymulowała wymieranie i pojawianie się gatunków, w tym Homo. W towarzyszącym artykule nt. geologicznego i środowiskowego kontekstu żuchwy z Ledi-Geraru zespół Erin N. DiMaggio z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii ujawnił, że w zapisie kopalnym ssaków współczesnych znalezisku dominowały gatunki zamieszkujące bardziej otwarte habitaty, np. sawannę i niski busz (porównań dokonywano do stanowisk starszych australopiteków, np. Hadaru). W składzie fauny sprzed 2,8 mln lat widzimy sygnał wzrostu suchości, ale jest zbyt wcześnie, by mówić, że to zmiana klimatu odpowiada za początki Homo. Potrzebujemy większej próbki skamieniałości hominidów i dlatego kontynuujemy badania w rejonie Ledi-Geraru – podsumowuje Kaye Reed.

    Używanie wobec jakichkolwiek kopalnych ludzi określeń: „bardzo prymitywni ludzie” nie ma żadnych podstaw naukowych. Po pierwsze nikt jeszcze nie zaproponował naukowych kryteriów określających, które to cechy rzekomo świadczą, że dany okaz reprezentuje człowieka prymitywnego oraz umożliwiających stopniowanie tej prymitywności.Po drugie żaden psycholog nie robił i nie może zrobić czaszkom wymarłych ludzi testów na inteligencję. Jeżeli o ich prymitywności nie świadczą cechy anatomiczne, a tylko jedynie styl życia, to dzisiaj wiele populacji ludzkich żyje w podobnych warunkach (z posługiwaniem się narzędziami kamiennymi włącznie) o ile często nie w gorszych. Zobacz też proszę:

  2. Dzieki Sławek – bardzo dobra odpowiedź, tego oczekiwałem

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s