Skąd się biorą zwolennicy „doktora” Jerzego Zięby i innych szarlatanów? – Pouczająca odskocznia od tematyki bloga.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-04-29/jerzy-zieba-w-skandalistach/

Zrzut ekranu z 2017-05-02 02:09:22

Spróbujmy wczuć się w położenie zwolenników różnych szarlatanów. Są to ludzie z reguły niewykształceni, często zbici przez życie, a osoby pokroju pana Zięby są mistrzami w retoryce i sposobach manipulacji. Żeby zrozumieć prostą pracę naukową należy mieć jakiekolwiek przygotowanie merytoryczne, a oni nie mają takiej wiedzy na swoim koncie. Pozostaje im (ślepa) wiara. Dlaczego więc są skłonni wierzyć takim ludziom, jak Jerzy Zięba, a nie fachowcom? Dlatego, ponieważ w naszym kraju istnieje wielka przepaść pomiędzy klasą robotniczą i klasą ludzi wykształconych. Na podstawie debat z panem Ziębą można łatwo dostrzec, że naukowcy czy studenci choć dysponują odpowiednią wiedzą techniczną, to nie mają daru jej przekazywania przeciętnemu zjadaczowi chlepa – co właśnie elegancko pokazali w debacie 🙂

Nie da się momentalnie nadrobić całych dziesięcioleci zaległości w edukacji. To długi proces. W Polsce potrzeba więcej wykwalifikowanych i zdolnych popularyzatorów nauki, którzy będą umieli w przystępny sposób przekazać ludziom złożone kwestie i przede wszystkim należy uzbroić się w cierpliwość. Szyderstwa i ataki personalne nic tutaj nie pomogą, ponieważ przynoszą odwrotny skutek od zamierzonego. Sytuacja ekonomiczna w naszym kraju doprowadziła do tego, że ludzie mają ograniczony dostęp do metod leczenia. Miesiącami muszą czekać na wizytę u specjalisty, a system ZUSowski przecież zabiera nam tyle pieniędzy.

Lekarze specjaliści każą sobie słono płacić za prywatne usługi, do których ludzie mają prawo, ponieważ płacą składki zdrowotne. Sam się o tym przekonałem. Kazano mi czekać trzy miesiące w kolejce na USG, a jak załpłaciłem 100 złotych, to ten sam lekarz wykonał badanie od ręki. Innym razem byłem z wujkiem u kardiologa, bo na państwową wizytę kazano mu czekać pół roku. Po połowie godziny stał się lżejszy od 400 złotych, a przecież badania były standardowe: EKG  i kilka innych, z których każde jest refundowane. Lepiej by na tym wyszedł, gdyby odpłatnie zrobił sobie test na markery pozwalające wykryć chorobę wieńcową. Tego typu bezduszność, brak nowatorskich i refundowanych metod leczenia popycha ludzi w objęcia szarlatanów, a dodatkowe drwienie z takich osób jeszcze bardziej utwierdza ich w przekonaniu, że dokonali właściwego wyboru. Czasami mam wrażenie, że politykom pasuje taka sytuacja, ponieważ wielu okłamanych ludzi szybko schodzi z budżetu…

No cóż, pani Gazdyra nie doceniła przeciwnika, dlatego też na kolejną debatę z „doktorem” Jerzym Ziębą polecam tego lekarza (patomorfologa), lub kogoś takiego pokroju:

Pan Jerzy Zięba zaszczycił mnie odezewem na mój komentarz i to nie na swoim profilu czy stronie, tylko dr. Huberta Czerniaka (również brał udział w programie), co dowodzi, że pilnie śledzi dyskusje odnośnie jego publicznej działalności. Kolejny ruch należy do pana Jerzego; w związku z tym oczekuję prawdziwego wysypu namiarów na merytoryczną literaturę 🙂

Zrzut ekranu z 2017-05-02 01:16:01

Zrzut ekranu z 2017-05-02 00:49:04

Zrzut ekranu z 2017-05-02 00:58:12

Pytania te zadałem w związku z następującymi twierdzeniami pana Zięby:

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-04-29/jerzy-zieba-w-skandalistach/

„Chcą zastrzelić listonosza, ale wiadomości się nie zmieni”

– Informuję czytelników jakie jest działanie witaminy C. Na podstawie badań, które były przeprowadzone, na podstawie doświadczeń lekarzy, którzy stosują to już od wielu, wielu lat. Stosowanie witaminy C we wlewach dożylnych w przypadku chociażby choroby nowotworowej stosowano już od ponad 50 lat – mówił Zięba w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą. „

– Jestem autorem książki, w której opisałem i w której podałem źródła, gdzie stosowano witaminę C. W drugiej części książki wyraźnie napisałem: nie kłóćcie się ze mną. Jeśli chcecie dyskutować na ten temat, to dyskutujcie z autorami prac, które przytoczyłem. Ja jestem listonoszem, który przyniósł niektórym lekarzom złą wiadomość. Oni chcą zastrzelić listonosza, ale wiadomości się nie zmieni – powiedział Zięba.

Poprzednia debata, która jest na zdecydowanie wyższym poziomie:

Nie lubię naładowanych emocjami debat. Do mnie przemawiają suche fakty. Zanim przejdę do rzeczy zdementuję fałszywą informację. Jerzy Zięba nie jest biochemikiem, a tak go przedstawili ludzie prowadzący program. Na marginesie: ciekawe dlaczego Zięba temu nie zaprzeczył?

Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Profesor onkologii zachował zimną krew, drugi profesor siedział, jak na skazaniu, ale na koniec polemiki bardzo trafnie podsumował wywody pana Zięby, który powtarzał, jak mantrę: „To bzdura, tamto bzdura owo bzdura…”. „Doktor” Jerzy Zięba przyszedł na debatę kompletnie nieprzygotowany merytorycznie. Zamiast spisu konkretnych namiarów na literaturę naukową wytoczył działa, które znamionują szarlatanów. Powoływał się na setki anonimowych lekarzy, którzy rzekomo go popierają, a nawet chcą się u niego dokształcać. Na tomy literatury naukowej, która ma potwierdzać słuszność jego tez, z tym, że bez konkretnych odniesień. Na tysiące uleczonych osób, które rzekomo ozdrowiały w wyniku propagowanych przez niego terapii itd.. Odpowiedzi na konkretne pytania unikał jak ognia, wywijając się z opresji jak piskorz.

W dyskusji o przewlekłych chorobach pan Zięba stwierdził, że łuszczyca i cukrzyca są łatwo uleczalne. Że zastosowanie odpowiedniej diety pozwala cukrzycę wyleczy ć w dziesięć dni. Po czym dodał: wystarczy usunąć przyczynę. Profesor Onkologii Zadał Ziębie proste pytanie: jaką przyczynę? Pan Zięba po krótkim i zawiłym wywodzie zamiast prostej odpowiedzi powiedział, że istnieje wiele przyczyn, a jako podstawową podał zaburzenia we florze bakteryjnej – oczywiście bez szerszego naukowego uzasadnienia tej tezy, za co został nagrodzony gromkimi oklaskami przez swoich fanów. Jak już przy florze bakteryjnej, to oczywiście pan Zięba sam tego nie wymyślił, tylko zbadali to prawdziwi naukowcy, a on nadał ich badaniom inny wydźwięk. To prawda, że uczeni znaleźli prawdopodobny związak między zaburzeniami flory bakteryjnej, a rozwojem cukrzycy, ale powołanie się na ten fakt nie stanowi odpowiedzi na zadane panu ziębie pytanie: jaką przyczynę należy usunąć, by wyleczyć człowieka z cukrzycy w dziesięć dni?

Co tak naprawdę mają na ten temat do powiedzenia prawdziwi naukowcy?

http://natemat.pl/179179,czy-wystarczy-zmienic-flore-bakteryjna-by-z-grubasa-zrobic-kruszynke-i-wyleczyc-cukrzyce-na-razie-to-piesn-przyszlosci

„Czy wystarczy zmienić florę bakteryjną, by z grubasa zrobić kruszynkę i wyleczyć cukrzycę? Na razie to pieśń przyszłości

Być może już w nieodległej przyszłości wystarczy, że połkniemy tabletkę i będziemy mogli zapomnieć o otyłości lub nawet cukrzycy typu 2. Oczywiście na razie to tylko marzenia, ale w świetle badań przedstawionych na XVII Zjeździe Naukowym Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego wydaje się, że mogą się kiedyś spełnić. Naukowcy twierdzą bowiem, że flora bakteryjna występująca w dwunastnicy osób otyłych i z cukrzycą typu 2 znacznie się różni niż ta u osób zdrowych i szczupłych. [….]

Polscy naukowcy chcieli poznać strukturę mikrobiomu dwunastniczego na podstawie analizy próbek biopsyjnych przy pomocy sekwencjonowania nowej generacji oraz różnic w strukturze tego mikrobiomu pomiędzy osobami otyłymi z cukrzycą typu 2 oraz otyłymi nie chorującymi na cukrzycę a osobami zdrowymi bez nadwagi. Analiza wykazała, że ilość bakterii typu SR1 była 11-krotnie większa, a Verrucombia 3,3-krotnie większa u osób otyłych z cukrzycą typu 2 niż w grupie kontrolnej, czyli wśród osób z prawidłową wagą, nie chorujących na cukrzycę typu 2.

Osoby chore z otyłością miały za to 3,5 raza mniej Actinobacterii w stosunku do grupy kontrolnej. Natomiast osoby otyłe bez cukrzycy miały 4-krotnie mniej Cyanobacterii oraz 2,3-krotnie mniej Actinobacterii niż osoby zdrowe bez otyłości. Natomiast w ich metagenomie dwunastniczym zaobserwowano 4,05-raza więcej Bacterioidetes niż u osób z grupy kontrolnej.

Choć jak zaznaczała biolog, badanie zostało przeprowadzone na dość niedużej grupie osób, bo tylko 60., to jego wyniki należy traktować jako poważny przyczynek do dalszych badań.

[…..]

Miejmy nadzieję, że dzięki tym badaniom uda się kiedyś znaleźć lek na otyłość i cukrzycę typu 2. Gdyby zmiana flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym osoby otyłej lub chorującej na cukrzycę była odpowiednim leczeniem tych chorób znaleźlibyśmy lek na epidemię, która dokucza milionom ludzi na całym świecie. Oczywiście na razie to tylko pieśń przyszłości. „

„Na razie TO TYLKO PIEŚŃ PRZYSZŁOŚCI”, ale widać „doktor” Zięba w swoim garażowym laboratorium dokończył rozpoczęte badania i już ma gotowy przepis!

Zobacz też:

https://pl.wikipedia.or /wiki/Flora_bakteryjna_jelita#Zmiany_w_sk.C5.82adzie_mikrobioty_jelitowej_u_cz.C5.82owieka

http://wyborcza.pl/1,75400,17376308,Zla_flora_bakteryjna_jelit_zwiastuje_cukrzyce.html

http://cukrzycapolska.pl/flora-bakteryjna-zwiastuje-cukrzyce-typu-1-08022015/

Pod koniec debaty pan Zięba reklamował swój wynalazek, który zbudował z anonimowymi inżynierami i nazwał: strukturyzator wody. Nie wyjaśnił do końca na czym polega strykturyzowanie wody, za to powołał się na rosyjskich naukowców. Nie podał ich nazwisk i naukowych publikacji, ale ja spotkałem się z ich bajkopisarstwem:

Przytłaczająca większość naukowców ma jednak na ten temat inne zdanie:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99%C4%87_wody#Krytyka_naukowa

„[….] Mimo negatywnych wyników prób weryfikacji eksperymentów z pamięcią wody opublikowanych w recenzowanych czasopismach naukowych w pseudonaukowych czasopismach i publikacjach można często znaleźć rozmaite, nieopublikowane nigdzie indziej doniesienia o kolejnych „badaniach” nad tym zjawiskiem. Są to m.in. prace publikowane przez Japończyka Masaru Emoto czy Rosjanina S. Zenina, którego praca habilitacyjna dotyczyła tego zjawiska.

Ponadto, zgodnie z badaniami fizykochemicznymi, lokalna struktura wody utrzymuje się przez mniej więcej 1 pikosekundę (0,000000000001 s). Tyle więc możliwie mogłaby trwać pamięć wody o właściwościach substancji w niej rozpuszczonych, czyli o wiele za krótko, by można uznać ją za znaczącą klinicznie”

Jeden z profesorów medycyny wywód Zięby na temat „strukturyzytora wody” podsumował slowami:

„Z tym wywodem o wodzie żywej nie sposób dyskutować, ponieważ cała konstrukcja jest NIESPÓJNA LOGICZNIE.”

Zgadza się: cała konstrukcja jest niespójna logicznie. Zarówno samego strukturyzatora wody, jak i wywodów pana Zięby na jego temat. Ponieważ jak można polemizować z pozbawionym treści pozbawczych bełkotem? 🙂

Naukowcy zajmują się poznawaniem właściwościami wody, odkrywają jednak inne niż chcieliby tego Zięba czy homeopaci. Tak, że odkrycia prawdziwych uczonych reklamy „skrukruryzatorowi wody” nie robią:

http://wyborcza.pl/1,75400,18901433,woda-ma-pamiec-dowiedli-naukowcy-homeopatia-ma-racje.html

Woda ma pamięć. Ale nie taką, jak chcieliby homeopaci

„Jest to pamięć bardzo krótka – rzędu jednej bilionowej części sekundy. Po tak krótkim czasie zrywają się wiązania wodorowe tworzące się między sąsiednimi cząsteczkami wody.

Te wiązania powstają w wyniku tego, że w cząsteczce wody atomy nie dzielą się równo ładunkami. Molekuły wody są z jednej strony naładowane ujemnie, a z drugiej dodatnio, co sprawia, że mogą się przyciągać elektrycznie.

Takie lokalne związki nie są jednak trwałe, stale się zrywają, ale też stale zawiązują się nowe. Na przykład w temperaturze 20 st. C w każdej chwili aż 80 proc. molekuł wody „trzyma się za rękę”. Przez to woda jest wbrew pozorom niezwykle wytrzymałym materiałem.

Dzięki wewnętrznym siłom spójności woda najchętniej kuli się w sobie i przybiera kształt kropel – trudno ją „rozciągnąć” w cienką warstwę. Wszyscy wiemy, że aby puszczać bańki, trzeba do wody dodać mydła lub jakiegoś innego detergentu, który ją zmiękczy (obniży napięcie powierzchniowe).

Innego dowodu na wytrzymałość wody dostarczają drzewa. Wciągają ją cieniutkimi kanalikami od korzeni po sam czubek – czasem ponad 100 m nad ziemię. Dzięki wiązaniom wodorowym ten wysoki słup wody zachowuje się jak mocny sznurek, który nie daje się zerwać, choć poddany jest ogromnemu naprężeniu wielu atmosfer (dla zainteresowanych – więcej w tym artykule).

Chwilowe konfiguracje, w które wiążą się cząsteczki H2O, sprawiają, że naukowcy już od dawna nie uważają wody na poziomie molekularnym za substancję jednorodną (na tej stronie znajdziecie przegląd różnych dynamicznych konfiguracji , jakie tworzą molekuły wody).

Teraz zespół uczonych z Instytutu Badań Polimerowych im. Maxa Plancka w Moguncji oraz Instytutu Fizyki Atomowej i Molekularnej FOM w Amsterdamie zbadali, jak trwałe są wodne konfiguracje – tj. jak szybko molekuły wody zrywają lokalne wiązania z sąsiednimi cząsteczkami. Wykorzystali do tego superszybkie spektroskopy laserowe, za pomocą których mierzyli drgania wiązań O-H. Wyniki ich badań publikuje magazyn „Nature Communications”.

Naukowcy odkryli, że lokalne struktury utrzymują się w wodzie ok. 1 pikosekundy, czyli bilionowej części sekundy. To znacznie dłużej, niż myślano. Dotychczas wierzono, że wiązania wodorowe się rozpadają, a cząsteczki rozchodzą i woda zapomina o swojej lokalnej strukturze w mniej niż 0,1 pikosekundy. Co ciekawe, badacze twierdzą, że większą trwałość mają słabsze wiązania, w których cząsteczki wody są bardziej od siebie oddalone niż takie, w których są one bardzo blisko siebie. Nadal jednak dynamika tych procesów jest ogromna.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że nie jest to praca, która w jakikolwiek sposób potwierdza tezy zwolenników homeopatii wierzących w moc pamięci wody. Homeopaci przekonują, że woda poddana magicznym procesom dynamizacji (potrząsania) przez długi czas przechowuje w swojej strukturze informacje o leczniczych własnościach.

Z pomiarów Niemców i Holendrów wynika, że woda zachowuje pamięć o swojej lokalnej strukturze ponad dziesięć razy dłużej, niż przypuszczano, ale nadal jest to niezwykle krótki czas. Dużo krótszy niż mgnienie oka.”

http://lisiesprawy.pl/komiks/doradca/

Na koniec Zięba poszedł na całość. Złożył profesorowi onkologii propozycję do odrzucenia i to już na starcie. Po stwierdzeniu, że nowotwory mózgu są łatwo wyleczalne (glejaki) -oczywiście nie wiadomo na jakiej podstawie tak stwierdził – zaproponował prywatną dyskusję i eksperyment, który miałby polegać na poddaniu zaproponowanej przez niego terapii dziesięciu cierpiących na tą chorobę ludzi. Zdaniem Zięby ten eksperyment udowodni światu, że są one skuteczne. Profesor oczywiście nie może wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, bo to on musiałby patrzeć w oczy zawiedzionym ludziom i ich rodzinom, a na koniec zostałby obarczony winą za wejście w ten układ. Jeżeli „doktor” Jerzy Zięba ma tak dalece zaawansowanego ‚raka’ sumienia, to niech sam próbuje, a następnie pochwali się efektami swoich metod. Innymi słowy jego propozycja, to nic innego jak próba perfidnego intelektualnego szantażu w obliczu kompromitacji, jaką sobie zgotował w tej debacie. Kompromitacji, z której nie zdawała sobie sprawy większość zmanipulowanej przez jego propagandę publiczności, która gorąco klaszcząc tak naprawdę nie wiedziała czemu wiwatuje.

Z mojej strony szacunek i poważanie dla profesorów, że zgodzili się na udział w tej debacie – choć jeden z nich z pewnością będzie musiał wszystko odchorować 🙂

Tyczy się to też lekarek, które się w niej wypowiadały między innymi na temat szczepień ochronnych. Mam nadzieję, że w przyszłości zorganizują więcej tego typu debat, które będą transmitowane w mediach. Jeżeli lepiej się je zorganizuje, to będą one najlepszym narzędziem edukacji społeczeństwa i zwalczania takich patologii, jak działalność „doktora” Zięby. Zamiatanie pod dywan i udawanie, że się nic nie dzieje tylko wzmacnia lobby szarlatanów. Nie mogę się więc zgodzić z opiniami takich stron internetowych, jak „Uniwersytety dla naukowców, pajace do cyrku”. Ich krytyka jest naładowana emocjami, jakby mogli, to by Ziębę na taczkach wywieźli (już sama nazwa strony emanuje dziecinnymi emocjami). Nic by to nie dało. Zrobiliby tylko z niego męczennika, który jak Galileusz cierpi w imię nauki. Innymi słowy niezłą RELKAMĘ. Więc zamiast roznoszenia tej całej sufitologii po internecie i na zaściankowych kazaniach, niech lepiej Zięba zostawia wszystko w uniowersyteckich debatach publicznych, gdzie kompetentni fachowcy wszystko mogą elegancko zdementować.

ataki-personalneeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Na czym polega główna strategia argumentacji Jerzego Zięby? Na manipulacji, która jest oparta na dodawaniu trucizny do dobrego  pokarmu naukowego. „Doktor” Zięba wybiórczo cytuje prace naukowe, ktore przeważnie pozostają w opozycji do konsensusu przyjętego przez większość naukowców, lub są przestarzałe i zarzucone, a następnie dorabia własną ideologię do tego wszystkiego. Posuwa się nawet w tym samym celu do wyrywania z kontekstu argumentów zawartych w powszechnie uznanych pracach, w których np. opisuje się rolę witaminy C, jako uzupełnienia do podstawowego leczenia, a pan Zięba zamienia ten wniosek na zapewnianie, że witamina C stanowi podstawę tego leczenia. Bardzo łatwo się o tym przekonać sięgając do oryginalnych prac, do których np. odniosłem na końcu niniejszego tekstu.

Zrzut ekranu z 2017-05-01 20:37:41

„Doktor” Jerzy Zięba o powiększaniu biustu za pomocą hipnozy. Przykład tendencyjnego dobierania prac naukowych w celu popierania pseudonaukowych tez.

Pan Jerzy  usiłował jakoś odtłumaczyć swoją wpadkę na jednym z wykładów, na którym mówił o powiększaniu piersi za pomocą hipnozy: https://www.facebook.com/uniwersytety.dla.nauki.pajace.docyrku/videos/1379002572157009/

Zaprezentował w tym celu wywód, który zamieścił na youtube:

W swoim stylu, a właściwie w stylu wszystkich szarlatanów, powołał się na badania z lat siedemdziesiątych, bez podania namiarów na odpowiednie publikacje naukowe. Do tego wszystkiego dorobił ideologię odwołując się do epigenetyki i jak dobrze zrozumiałem do psychoonkologii (??? https://www.youtube.com/watch?v=vceNy2RXfVA). W wyniku tego miksu wyszedł mu niezły pseudonaukowy bełkot, a przy okazji dowiódł, że nie rozumie co to jest epigenetyka (https://bioslawek.wordpress.com/2014/04/17/2481/).

Informacje, jakie znalazłem na ten temat zamieszczono na stronach przeróżnych hipnotyzerów. Oczywiście podających w zestawie fałszywe informacje plus cennik za powiększenie piersi w wyniku hipnozy 🙂 Więc co na ten temat mają do powiedzenia prawdziwi naukowcy?

Tutaj jest obiektywny artykuł na ten temat:

http://rationalwiki.org/wiki/Hypnotic_breast_enlargement

1. Przeprowadzono dwa badania, które nie zostały powtórzone od 1977 roku. W obu przypadkach procedury, jakie zastosowano mają poważne wady.

2. Grupa kontrolna była na tyle mała, a efekty tak znikome, że wszystko można przypisać przypadkowi.

3. W grę mógł wchodzić efekt placebo. Hipnoza mogła doprowadzić kobiety biorące udział w eksperymencie do przekonania, że ich piersi rzeczywiście się powiększają.

4. Badaczom nie udało się zagwarantować, że badani z grupy kontrolnej nie stosowali innych metod mających na celu powiększenie biustu. Co oczywiście fałszowaloby wyniki eksperymentu.

Zobacz też:

Prace naukowe na temat medycznego zastosowania witaminy C

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21186694
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15558527
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15987848

Jak w końcu jest z tą witaminą C? Spożywanie jej w madmiarze może zaszkodzić, czy nie?

Tutaj napisali, że tak, ale co to za artykuł bez odnośników do renomowanej literatury naukowej i opublikowanych tam porządnych badań? :

https://portal.abczdrowie.pl/nadmiar-witaminy-c

Tutaj jest rzetelne opracowanie na temat witaminy C, z odnośnikami do konkretnej literatury. Jak widać megaprzedawkowywanie tej substancji może prowadzić do zaburzeń organizcznych, niemniej istnieją badania potwierdzające jej pozytywny, lecz umiarkowany wpływ na stan zdrowia. Jak wynika z tego opracowania, to nie doktor Zięba pierwszy wpadl na pomysl cudownych właściwości witaminy C:

http://www.livescience.com/52723-vitamin-c-for-colds.html

„[……] Vitamin C gained its reputation as an almost miraculous substance after two-time Nobel Prize winner Linus Pauling first touted the benefits of the micronutrient in a series of books, with titles such as „Vitamin C and the Common Cold,” (W.H. Freeman, 1976) and „How to Live Longer and Feel Better” (W.H. Freeman, 1976).

Pauling suggested that taking large doses of vitamin C could do everything from fight cancer to prevent heart disease. But many of Pauling’s more dramatic claims were not borne out in research done since then, and by the time he died in 1994, some in the medical establishment had labeled him a quack.

Today, the Institute of Medicine recommends that adult males get 90 milligrams of vitamin C daily in their diet, women get 75 mg daily and children consume between 15 and 75 mg daily, depending on their age and sex. Lawson’s institution, which was founded by Pauling, recommends taking 400 milligrams of vitamin C a day to promote optimal health.”

Kiedy można mówić o zespole ogólnoustrojowej reakcji zapalnej (SIRS)? Jakie są przyczyny rozwoju sepsy i wstrząsu septycznego? Jakie badania umożliwiają postawienie rozpoznania sepsy oraz wstrząsu septycznego? Jak wygląda leczenie sepsy i wstrząsu septycznego? Odpowiadamy w artykule.

https://www.doz.pl/czytelnia/a12272-Sepsa_i_wstrzas_septyczny_8211_przyczyny_objawy_leczenie

„Przyczyna rozwoju sepsy i wstrząsu septycznego jest zakażenie. Zakażenie może być spowodowane bakteriami ( bakteriemia- obecność żywych bakterii w krwi), wirusami (wiremia – zdolne do replikacji wirusy w krwi) oraz grzybami (fungemia – żywe grzyby w krwi). Rodzaj drobnoustroju nie decyduje o przebiegu sepsy i drobnoustroje nie muszą występować w krwi. W większości przypadków nie ma wcześniejszych zaburzeń odporności, choć są one czynnikiem rozwoju sepsy. Zakażenia i stany zapalne powodujące sepsę i wstrząs septyczny pierwotnie dotyczą różnych narządów: jamy brzusznej (zapalenie otrzewnej, ostre zapalenie trzustki), układu oddechowego (zapalenie płuc), układu moczowego (ostre odmiedniczkowe zapalenie nerek), ośrodkowego układu nerwowego (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych), kości i stawów, skóry i tkanki podskórnej, układu rozrodczego. Do rozwoju sepsy i wstrząsu septycznego mogą też przyczynić się czynniki jatrogenne: cewnik w pęcherzu moczowym, dreny, wenflony, wszczepione protezy i urządzenia, żywienie pozajelitowe, przetaczanie zanieczyszczonych płynów i preparatów krwi, rany i odleżyny.

[….]

W leczeniu sepsy i wstrząsu septycznego należy prowadzić równoległe leczenie przyczynowe i objawowe, należy pamiętać też o tym, że rokowanie zależy przede wszystkim od szybkiego rozpoczęcia podawania antybiotyków i płynów. Czym jest leczenie przyczynowe? Jest to podawanie leków przeciwdrobnoustrojowych, początkowo, w przeciągu pierwszej godziny od rozpoznania, jest to leczenie wstępne (empiryczne), następnie, po uzyskaniu wyników badań mikrobiologicznych, leczenie można zmodyfikować. Ponadto do leczenia przyczynowego zalicza się też usunięcie ogniska zakażenia – zakażonych tkanek lub narządów (np. pęcherzyk żółciowy), jak również usunięcie cewników, wenflonów, protez, które mogą być źródłem zakażenia. Czym jest leczenie objawowe? Jest to podawanie dożylnie płynów, dzięki czemu można utrzymać na właściwym poziomie ciśnienie tętnicze krwi, ośrodkowe ciśnienie żylne oraz diurezę. Ponadto należy leczyć zaburzenia czynności układu krążenia podając również właściwe płyny oraz leki obkurczające naczynia krwionośne i zwiększające kurczliwość mięśnia sercowego. Dodatkowo, należy leczyć objawy niewydolności oddechowej, niewydolności nerek oraz kwasicy. Czasami zachodzi potrzeba przetoczenia krwi.”

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s